Reklama

Reklama

Rozpędzono protest separatystów w Barcelonie. Kilkunastu zatrzymanych

Funkcjonariusze policji rozpędzili w piątek rano kilkaset osób, które manifestowały w Barcelonie przed gmachem Sądu Najwyższego Katalonii (TSJC) swoje poparcie dla niepodległości tego regionu. Zatrzymano 12 osób.

Jak poinformowało w komunikacie szefostwo katalońskiej policji, tzw. Mossos d'Esquadra, zatrzymano osoby, które nie chciały wykonywać poleceń funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.

Reklama

"Manifestanci całkowicie zablokowali wejście do budynku TSJC, siadając na prowadzących do niego schodach. Niektórzy z nich przykuli się łańcuchami do bramy wejściowej" - przekazało źródło w policji, zaznaczając, że podczas interwencji chwilowo został wstrzymany ruch na ulicach sąsiadujących z budynkiem sądu.

W wyniku manifestacji na ponad godzinę zablokowano wejście do TSJC. Uczestnicy blokady wznosili okrzyki przeciwko władzom w Madrycie. Część z nich przybyła na protest z transparentami, na których widniały hasła: "To godzina ludu" i "Zatrzymajmy zamach stanu".

Piątkowa blokada odbyła się z inicjatywy separatystycznej organizacji o nazwie Komitety Obrony Republiki (CDR). Na portalach społecznościowych CDR wezwały do uczestnictwa w proteście zwolenników odłączenia się Katalonii od Hiszpanii. W zaproszeniu do udziału w manifestacji mówiono o "akcji-niespodziance".

Jak wyjaśnili organizatorzy protestu, jego celem było zażądanie uwolnienia osób przetrzymywanych w aresztach z powodu dążeń separatystycznych. Od listopada w aresztach w Madrycie przebywają czterej politycy z Katalonii opowiadający się za niepodległością regionu, w tym były wicepremier Oriol Junqueras.

Z kolei były premier Katalonii Carles Puigdemont wraz z czworgiem swoich ministrów przebywa w Belgii. Zapowiedzieli oni, że w najbliższym czasie nie zamierzają wracać do Hiszpanii z obawy przed aresztowaniem.

W środę Sąd Najwyższy w Madrycie wydał nakaz zatrzymania byłej deputowanej separatystycznej Kandydatury Jedności Ludowej (CUP) Anny Gabriel, gdyż nie odpowiedziała ona na wezwanie na przesłuchanie. Lewicowa polityk, która od kilku dni przebywa w Szwajcarii, zapowiedziała, że nie wróci do kraju.

Marcin Zatyka 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje