Reklama

Reklama

Niemiecka prasa o zatrzymaniu Puigdemonta: Pierwszy więzień polityczny RFN

Komentując zatrzymanie byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, niemiecka prasa nazywa go "pierwszym więźniem politycznym RFN". Podkreśla się także, że nie można pozwolić, by Europejski Nakaz Aresztowania stał się narzędziem w politycznych rozgrywkach.

Dziennik "Die Welt" zauważa w poniedziałkowym komentarzu, że hiszpańska prokuratura zadbała o to, by Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) był wykonalny, obok zarzutów o rebelię i podburzanie dodając oszustwo finansowe, które stanowi obowiązkowy powód do wydalenia aresztowanej osoby.  

"Jednak ENA nie powinien być politycznym narzędziem wymierzania kary. Pytanie, gdzie kończy się pokojowe dążenie do autonomii, a zaczyna nielegalny separatyzm, w żadnym razie nie znajduje wśród państw Unii Europejskiej jednoznacznej odpowiedzi (...)" - podkreśla gazeta.  

Reklama

Ocenia, że władze Hiszpanii chcą "usunąć organizacyjny grunt spod nóg" katalońskiemu ruchowi niepodległościowemu i "tworzyć polityczne i psychologiczne fakty dokonane, póki separatyści w Katalonii są znowu niepewni siebie i skłóceni między sobą jak obecnie".  

"Die Welt" przypomina, że Niemcy i UE w przeszłości "pośredniczyły w kwestiach narodowych, od Estonii po Cypr, często z dużą stanowczością". "Barcelona to kolejne wielkie, wspólne zadanie. Katalońskie problemy nie są nierozwiązywalne. Nie można pozwolić, by stały się dla UE kulą u nogi" - konkluduje.  

"Pierwszy więzień polityczny"

"Sueddeutsche Zeitung" swój poniedziałkowy komentarz do zatrzymania Puigdemonta zaczyna od zdania: "I tak Republika Federalna Niemiec ma swojego pierwszego więźnia politycznego". Przypomina, że opinię o tym, iż przebywający w areszcie członkowie byłych katalońskich władz są takimi więźniami, podziela "nie tylko większość deputowanych w katalońskim parlamencie i Amnesty International", ale też autorzy "ekspertyz prawnych w Brukseli i Bernie".  

"SZ" podkreśla, że zatrzymani katalońscy politycy to "nie są terroryści, lecz wybrani w wolnych wyborach politycy, którzy uciekają się wyłącznie do pokojowych metod". "Przemoc w Katalonii pojawiła się nie po stronie separatystów, lecz hiszpańskiej policji. Madryt ma wprawdzie wszelkie prawo do politycznej neutralizacji separatystów, ale w tym wypadku wystarczyłoby pozbawienie ich biernego prawa wyborczego i delegalizacja ich organizacji" - dodaje.  

Gazeta ocenia, że Puigdemontowi udało się "umiędzynarodowić" konflikt wokół Katalonii, co nie jest na rękę Madrytowi". "Katalonii grożą strajki, od jej stabilności zależy cała hiszpańska gospodarka, to zaś dotyczy UE. Bruksela niestety zaprzepaściła okazję do wywierania nacisku na rząd Hiszpanii w sprawie podjęcia negocjacji z Barceloną. Teraz musi się tym zająć Berlin" - pisze "Sueddeutsche Zeitung".  

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla zaś, że zatrzymanie Puigdemonta "to kolejny ciężki cios dla katalońskich separatystów", wskazując, że "obecnie niemal cała ekipa rządząca separatystów przebywa w areszcie, a w Barcelonie brakuje kandydata na stanowisko szefa regionalnego rządu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy