Reklama

Reklama

MSW: Nie pozwolimy, by Puigdemont potajemnie wrócił do kraju

Szef MSW Hiszpanii Juan Ignacio Zoido Alvarez zapewnił we wtorek, że siły bezpieczeństwa w całym kraju pozostają w gotowości, by uniemożliwić byłemu premierowi Katalonii Carlesowi Puigdemontowi przekroczenie granicy incognito, np. na pokładzie śmigłowca.

Puigdemont, który od października 2017 roku przebywa w Belgii, gdzie schronił się przed aresztowaniem, chce ponownie zostać szefem katalońskiego rządu. Jednak jeśli wróci do Hiszpanii, zostanie aresztowany, gdyż hiszpański wymiar sprawiedliwości zarzuca mu m.in. rebelię i nieposłuszeństwo wobec władz centralnych w Madrycie w związku z działaniami na rzecz secesji Katalonii.

Reklama

Pytany o to, czy możliwe jest, że Puigdemont incognito przekroczy granicę, aby zostać zaprzysiężonym na premiera Katalonii, minister Zoido powiedział w hiszpańskiej telewizji publicznej TVE: "Pracujemy nad tym, aby to się nie mogło stać, na granicach i w kraju, wszędzie".

"Będziemy działać, aby nie mógł wjechać (do parlamentu - PAP), nawet w bagażniku samochodu" - dodał szef resortu spraw wewnętrznych. "Jestem bardzo zaniepokojony, gdyż nie wiemy, czego się spodziewać po osobie, która zachowuje się w taki sposób" - podkreślił.

Według niego władze nieustannie prowadzą działania wraz z ekspertami Gwardii Cywilnej i policji, aby kataloński polityk nie mógł potajemnie wjechać do kraju.

Minister zauważył, że "granica do skontrolowania jest bardzo obszerna" i obejmuje nie tylko autostrady, ale też wiejskie drogie. "Można ją przekroczyć za pomocą śmigłowca, motolotni czy łodzi" - dodał.

Zoido zarzucił Puigdemontowi, że "odstawia cyrk" za granicą, ale zapewnił, że byłego katalońskiego premiera w końcu też dosięgnie sprawiedliwość. Nawiązał w ten sposób do trzech katalońskich deputowanych popierających secesję regionu, którzy są przetrzymywani w hiszpańskim areszcie.

"Prowadzi rebelię, ucieka przed hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości. Nie może być tak, że to on będzie ustalał przebieg wydarzeń" - powiedział minister.

Przypomniał, że eksperci prawni z katalońskiego parlamentu już "uznali, że inwestytura za pośrednictwem środków telekomunikacyjnych nie jest możliwa".

"Niech przyjedzie, a jeśli nie, to niech ktoś inny będzie kandydatem na premiera" - dodał Zoido.

Z kolei Puigdemont powiedział we wtorek w Kopenhadze, dokąd udał się dzień wcześniej z Brukseli, że pracuje nad tym, by móc wrócić do Hiszpanii, nie ryzykując aresztowaniem. "Co byłoby lepszą oznaką przywrócenia demokracji niż to, bym mógł powrócić do Katalonii?" - zastanawiał się.

"Mój powrót do Barcelony byłby nie tylko dobrą wieścią dla narodu katalońskiego, który popiera naszą sprawę, ale także dla narodu hiszpańskiego i hiszpańskiej demokracji" - oświadczył na konferencji prasowej.

Kandydatura 55-letniego polityka została wyłoniona po grudniowych, przedterminowych wyborach do regionalnego parlamentu Katalonii. Puigdemont informował, że chce, by zaprzysiężono go na premiera zaocznie, i zapowiadał, że mógłby rządzić Katalonią z Belgii. Jednak sprzeciwia się temu zarówno opozycja w regionie, jak i rząd centralny Mariano Rajoya. Także prawnicy katalońskiego parlamentu ocenili, że jest to niezgodne z jego regulaminem. Z kolei gdyby polityk wrócił do kraju, zostałby zatrzymany.

Według przewidywań mediów Madryt najpewniej unieważni przeprowadzone w regionalnym parlamencie głosowanie w sprawie wyboru Puigdemonta i utrzyma kontrolę nad regionem, którą sprawuje od trzech miesięcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje