Reklama

Reklama

Madryt wydał ponad 100 mln euro na utrzymanie swojej policji w Katalonii

Z informacji podawanych przez hiszpańskie media wynika, że Madryt wydał na wysłanie sił policyjnych do zablokowania referendum niepodległościowego w Katalonii ponad 100 mln euro. Najdroższe miało być wynajęcie trzech wycieczkowców, na których mieszka większość funkcjonariuszy.

Wprawdzie hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych nigdy dokładnie nie podało, ile kosztuje obecność zwiększonych sił policyjnych w Katalonii oraz ilu funkcjonariuszy tam wysłano, ale media szacują, że kwota operacji prowadzonej pod kryptonimem "Kopernik" mogła już przekroczyć 100 mln euro.  

"Na samo tylko wysłanie statku Moby Dada do Barcelony trzeba było wydać ok. 32 mln euro" - ujawnił dziennik "ABC".  

Spośród łącznie blisko 6 tys. funkcjonariuszy skierowanych przez Madryt do Katalonii część mieszka też na dwóch innych wycieczkowcach, a także w hotelach na Costa Brava oraz w obiektach należących do lokalnych służb porządkowych.

Reklama

Katalońscy hotelarze chcą "odbić sobie" utratę turystów

Tymczasem według hiszpańskich mediów właściciele hoteli w Katalonii niechętnie przyjmują policjantów. Wielu z nich miało zażądać od hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych gwarancji dłuższego pobytu funkcjonariuszy.  

Dziennik "El Confidencial" wskazuje, że katalońscy hotelarze chcą "odbić sobie" na hiszpańskim MSW utratę zagranicznych turystów, których obecność w tym regionie spadła w następstwie kryzysu politycznego po referendum niepodległościowym z 1 października. Gazeta wskazuje też, że obcokrajowcy coraz częściej rezygnują z urlopu w Katalonii i spędzają go na terenie sąsiedniej wspólnoty autonomicznej Walencji.  

Tymczasem dziennik "ABC" zauważa, że żądania hotelarzy wobec hiszpańskiego MSW są próbą zagwarantowania stałej liczby gości do okresu świąt Bożego Narodzenia.  

"Jak ujawniły źródła w MSW, większość aparatu policyjnego, jaki Madryt wysłał do Katalonii, pozostanie tam do 21 grudnia, czyli dnia przedterminowych wyborów parlamentarnych w tym regionie" - podała wydawana w stolicy gazeta.

Zmiany zakwaterowania i częściowe wycofanie sił

Od poniedziałku trwa zmiana zakwaterowania funkcjonariuszy z wycieczkowca Moby Dada, którzy od połowy września przebywają w Katalonii. Około tysiąca z nich kierowanych jest obecnie do hoteli na Costa Brava oraz do dwóch innych wycieczkowców, które Madryt wysłał do Katalonii w związku z plebiscytem niepodległościowym.  

Głównym powodem zmiany zakwaterowania hiszpańskich policjantów i funkcjonariuszy żandarmerii (Guardia Civil) są liczne skargi do ministerstwa spraw wewnętrznych na warunki życia na wycieczkowcu cumującym od września w barcelońskim porcie. Narzekają oni głównie na ciasne pokoje pozbawione wentylacji, niesmaczne jedzenie, a także brak higieny na statku.  

7 listopada hiszpańskie media poinformowały, że rząd Mariano Rajoya nakazał częściowe wycofanie sił policyjnych z Katalonii. Do połowy tego miesiąca do swoich regionów miało powrócić 30 proc. funkcjonariuszy wysłanych w ramach operacji "Kopernik". Ich ewentualny powrót do Katalonii uzależniony jest od sytuacji w tym regionie.  

Marcin Zatyka (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje