Reklama

Reklama

Kataklizm w Japonii

Skażona woda z Fukushimy mogła dostać się do morza

Tepco, operator elektrowni jądrowej Fukushima I, zniszczonej w 2011 roku przez trzęsienie ziemi i tsunami, potwierdził w poniedziałek, że od czasu katastrofy z uszkodzonej siłowni do morza mogła wyciekać skażona, radioaktywna woda. Potwierdza to obawy ekspertów.

Według Tepco (Tokyo Electric Power Company) wyciek wody, zastosowanej do schłodzenia uszkodzonych reaktorów, ogranicza się do zatoki w pobliżu elektrowni.

Wcześniej operator dementował podobne doniesienia, mimo odczytów wskazujących na znaczny wzrost zanieczyszczenia w próbkach wody gruntowej i morskiej pobranych w pobliżu elektrowni.

Reklama

Japoński regulator nuklearny ocenił na początku lipca, że wyciek skażonej wody z Fukushimy I jest wysoce prawdopodobny i nakazał Tepco zbadanie sprawy.

W reaktorach elektrowni Fukushima I tsunami zniszczyło system chłodzenia i doszło do stopienia rdzeni.

Do reaktorów wpompowuje się teraz wodę, żeby je schłodzić; problemem jest bezpieczne składowanie skażonej wody. Kilkakrotnie dochodziło do wycieków ze zbiorników, w których jest tymczasowo magazynowana.

W czerwcu w wodach gruntowych w okolicy elektrowni wykryto, że poziom toksycznego, radioaktywnego strontu-90 30-krotnie przekracza dopuszczalną wartość, a promieniotwórczy izotop wodoru, tryt, przekracza dopuszczalną wartość 8-krotnie. Według Tepco żadnej z tych substancji nie stwierdzono w wodzie morskiej.

11 marca 2011 roku w wyniku trzęsienia ziemi o sile 9 w skali Richtera i gigantycznej fali tsunami w elektrowni Fukushima I nastąpiła awaria systemów chłodzenia i doszło do stopienia się prętów paliwowych.

Awaria spowodowała znaczną emisję substancji promieniotwórczych; była to największa awaria nuklearna od wybuchu reaktora w elektrowni w Czarnobylu w 1986 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Fukushima | woda | morze | Fukushima I

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy