Reklama

Reklama

Kanonizacja Jana Pawła II

Dla wielu Rosjan Jan Paweł II stał się symbolem obalenia komunizmu

​Rosjanie zapamiętali papieża Jana Pawła II przede wszystkim jako zdeklarowanego przeciwnika komunizmu. Dla wielu z nich polski kardynał Wojtyła stał się takim symbolem obalenia systemu komunistycznego, jak ostatni przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow.

Duża część Rosjan zapamiętała polskiego papieża również jako wypróbowanego przyjaciela Rosji i prawosławia.
  Jednym z Rosjan, niezwykle serdecznie wspominających Jana Pawła II, jest właśnie Gorbaczow, którego polski papież gościł w Watykanie dwukrotnie - w 1989 i 1990 roku. Były prezydent ZSRR już w maju 2009 roku w rozmowie z PAP mówił, że chciałby, aby Jan Paweł II został wyniesiony na ołtarze.

Reklama

"To był niesamowity człowiek. Wielki przywódca duchowy, myśliciel, humanista. Absolutnie postać historyczna nr 1" - powiedział wtedy Gorbaczow. "Na każdy temat, który poruszaliśmy, zawsze miał swój punkt widzenia. Dyskusja z nim była niezwykle interesująca" - podkreślił.

"Rozmawialiśmy też o pieriestrojce i Europie. Europa - mówił - powinna oddychać oboma płucami, Wschód i Zachód powinny być razem. Wasza Świątobliwość - zauważyłem - potwierdza moją myśl o wspólnym europejskim domu. 'Tak' - odpowiedział" - relacjonował b. prezydent ZSRR. "A co mówił o nowym ładzie światowym; że potrzebny jest nam nowy ład światowy - stabilny, sprawiedliwszy i bardziej humanitarny" - wspominał.

Gorbaczow zaznaczył, że te myśli papieża-Polaka powtarza przy każdej okazji na całym świecie. "(Jan Paweł II) powinien być wyniesiony na ołtarze" - podkreślił eksprezydent ZSRR.
  Jan Paweł II z uwagą przyglądał się temu, co się w Rosji działo. Niejednokrotnie mówił o niej ciepło w swoich homiliach. Z radością przyjmował rosyjskich polityków, dyplomatów, twórców kultury i przedstawicieli młodzieży.

"Jan Paweł II darzył Rosję wielką miłością. Żył jej problemami. Wierzył w jej odrodzenie duchowe. Bardzo przeżywał, że stosunki między Kościołem katolickim i rosyjską Cerkwią prawosławną nie są najlepsze. Pragnął bowiem, aby Europa oddychała dwoma płucami" - wspominał arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz, były metropolita Moskwy.
  Częstym gościem polskiego papieża był zmarły w czerwcu 2007 roku kapłan rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, protojerej Gieorgij Czystiakow, jeden z inicjatorów powołanego do życia w Moskwie w 2006 roku Stowarzyszenia Jana Pawła II, które skupia Rosjan, interesujących się jego życiem i nauczaniem. "Miałem okazję spotkać się z Janem Pawłem II dziesięć razy. W jego apartamentach rozmawialiśmy o Rosji, o naszym życiu, o Sołowkach. (...) Marzył o odwiedzeniu Wysp Sołowieckich. Chciał tam pojechać jako zwykły pielgrzym. Marzył, by uklęknąć przed bezimiennymi grobami, bo tam nikt nie wie, kto gdzie jest pochowany. Jednak nie dane mu było" - wspominał o. Czystiakow.

Papież-Polak rzeczywiście marzył o podróży do Rosji. Chciał nawiązać bliższy kontakt z jej narodem, poobcować z duchową kulturą rosyjskiego prawosławia. Wszelako na przeszkodzie stanęło mu nieprzejednane stanowisko Patriarchatu Moskiewskiego. Poprzedni patriarcha moskiewski i całej Rusi, zmarły w grudniu 2008 roku Aleksy II podkreślał, że papieska wizyta w Rosji będzie możliwa dopiero po uregulowaniu sporów w relacjach między rosyjską Cerkwią prawosławną i Kościołem katolickim. "Nie może być wizyty dla wizyty. Nie może być spotkania dla spotkania" - powtarzał.
  Wśród problemów, które niepokoiły rosyjską Cerkiew, Aleksy II wymieniał katolicki prozelityzm, czyli odbieranie prawosławiu wiernych w Rosji i innych krajach b. ZSRR, prowadzenie przez katolików działalności misyjnej wśród ludności prawosławnej, ekspansję Kościoła greckokatolickiego na Wschód i sytuację prawosławnych na Zachodniej Ukrainie.

Gwałtowny protest ze strony Patriarchatu Moskiewskiego wywołała także pielgrzymka Jana Pawła II na Ukrainę w czerwcu 2001 roku. Papież pojechał tam bez porozumienia z rosyjską Cerkwią, która uważa Ukrainę za swoje terytorium kanoniczne. Aleksy II oświadczył wówczas publicznie, że "ta wizyta nie przyniesie niczego dobrego".
  Jednak największą irytację w Patriarchacie Moskiewskim wywołało ustanowienie w lutym 2002 roku przez Jana Pawła II na terytorium Federacji Rosyjskiej czterech diecezji katolickich na miejsce wcześniejszych tymczasowych administratur apostolskich - w Moskwie, Saratowie, Nowosybirsku i Irkucku. Jednocześnie papież utworzył z tych czterech diecezji prowincję kościelną z siedzibą w stolicy Rosji, a na jej metropolitę wyznaczył arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza, Białorusina polskiego pochodzenia.

Zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi sprzeciwiał się nie tylko pielgrzymce Jana Pawła II do Rosji, ale nawet spotkaniu z papieżem na neutralnym gruncie. W 1997 roku planowane było spotkanie głów obu Kościołów w Grazu, w Austrii, jednak w ostatniej chwili zostało ono odwołane. "Spotkanie zwierzchników dwóch największych Kościołów powinno być logicznym zwieńczeniem poprawy stosunków między nimi" - podkreślał patriarcha moskiewski i całej Rusi.

W sierpniu 2004 roku w symbolicznym geście, wyrażającym wolę poprawy relacji między Stolicą Apostolską a Patriarchatem Moskiewskim, Jan Paweł II - za pośrednictwem swojego wysłannika, przewodniczącego Papieskiej Rady Krzewienia Jedności Chrześcijan, kardynała Waltera Kaspera - przekazał Aleksemu II ikonę Matki Bożej Kazańskiej.
  Papież otrzymał tę słynącą z wielu cudów i żarliwie czczoną w Rosji ikonę w 1993 roku. Przez 10 lat znajdowała się ona w jego apartamencie. Jan Paweł II przez cały ten czas czynił starania o zwrócenie jej narodowi rosyjskiemu. Pragnął uczynić to osobiście.

Wszelako przyjechać do Rosji nie było mu dane. W 2003 roku dyplomacja Stolicy Apostolskiej planowała nawet papieską podróż do Mongolii z krótkim międzylądowaniem w Kazaniu, stolicy Tatarstanu, republiki wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej. Społeczność katolicka w Mongolii liczy kilkaset osób, jednak pielgrzymkę tę chciano zorganizować po to, aby Jan Paweł II mógł stanąć na rosyjskiej ziemi i przekazać ikonę Matki Bożej Kazańskiej rosyjskiej Cerkwi.  

Kult ikony Matki Bożej Kazańskiej sięga XVI wieku. W 1579 roku po wielkim pożarze w Kazaniu małej dziewczynce we śnie ukazała się Matka Boża i wskazała miejsce, w którym znajduje się jej ikona. Zgodnie z tymi wskazówkami ikonę znaleziono na pogorzelisku. Później w różnych okresach wykonano z niej kilka "spisów", czyli replik. Ta, którą Jan Paweł II oddał Aleksemu II, powstała prawdopodobnie w XVIII wieku. W latach 20. XX wieku zaginęła i po długich perypetiach trafiła do Watykanu.

Z wizerunkiem Matki Bożej Kazańskiej związane są dwa opatrznościowe wydarzenia w dziejach Rosji. Prawosławni wiążą z jej wstawiennictwem m.in. wypędzenie z Moskwy polskich wojsk w 1612 roku i wojsk Napoleona w 1812 roku.

Podczas ceremonii pożegnania ikony w Stolicy Apostolskiej polski papież wyznał, że wiele razy modlił się do Matki Bożej Kazańskiej o to, by chroniła i prowadziła oddany jej naród rosyjski, a także przyspieszyła moment pełnej jedności wśród chrześcijan. Kulminacyjnym punktem uroczystości było odczytanie ułożonej przez Jana Pawła II modlitwy do Matki Bożej Kazańskiej o pełną jedność wszystkich chrześcijan, w której znalazły się między innymi takie słowa:

"Matko ludu prawosławnego, obecność w Rzymie Twego świętego wizerunku kazańskiego przypomina nam o głębokiej jedności między Wschodem i Zachodem, która trwa mimo historycznych podziałów i ludzkich błędów. Będziemy Ci towarzyszyć sercem na drodze, która doprowadzi Cię do świętej Rosji".

Papież podkreślił, że od początku pragnął, aby ikona powróciła do Rosji. Przypomniał, że zamieszkuje ją naród od wieków chrześcijański. "Nawet kiedy wrogie siły wystąpiły przeciwko Kościołowi i próbowały wykreślić z życia ludzi święte imię Boga, naród ten pozostał głęboko chrześcijański, dając wielokrotnie własną krwią świadectwo wierności Ewangelii" - zaznaczył Jan Paweł II.

Wszystkie te gesty i słowa Karola Wojtyły pozostały bez odpowiedzi. Patriarchat Moskiewski złagodził ton wobec Stolicy Apostolskiej dopiero po tym, gdy na papieskim tronie po śmierci Jana Pawła II zasiadł niemiecki kardynał Joseph Ratzinger.

Wkrótce po tym - w październiku 2007 roku - papież Benedykt XVI przeniósł arcybiskupa Kondrusiewicza do Mińska i powierzył archidiecezję w Moskwie włoskiemu biskupowi Paolo Pezziemu. Patriarchat Moskiewski, który uważał Kondrusiewicza za głównego orędownika prozelityzmu, przyjął ten krok z zadowoleniem. Podobnie jak jedną z pierwszych decyzji Pezziego - zamknięcie tygodnika "Swiet Jewangielija" (Światło Ewangelii), chluby swojego poprzednika. Pismo, które było jedynym oficjalnym głosem Kościoła katolickiego w Rosji, ukazywało się przez ponad 13 lat. Miało wielkie poparcie ze strony Jana Pawła II.

Te ustępstwa Stolicy Apostolskiej wobec Patriarchatu Moskiewskiego nie doprowadziły do przełomu w ich wzajemnych relacjach. Do warunków stawianych przez rosyjską Cerkiew doszedł nawet nowy - uchylenie decyzji Jana Pawła II o utworzeniu na terytorium Rosji diecezji katolickich.

Hierarchowie rosyjskiej Cerkwi zaczęli jednak akcentować, że obok kwestii spornych, dzielących prawosławnych i katolików, jest też wiele problemów, które ich łączą. "Są to procesy liberalnej sekularyzacji, negatywne aspekty globalizacji, zagadnienia etyki społecznej i ekonomicznej, kryzys wartości rodzinnych i podważanie norm tradycyjnej moralności" - wyliczył patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl.

"Razem możemy sprzyjać utrwalaniu w społecznej świadomości tradycyjnych chrześcijańskich wyobrażeń o rodzinie, małżeństwie, wychowaniu dzieci i ochronie życia od poczęcia aż do śmierci" - zauważył z kolei metropolita wołokołamski Hilarion, nowy szef cerkiewnej dyplomacji. "Innym nabierającym coraz większej aktualności polem współpracy może być obrona chrześcijan przed dyskryminacją" - wskazał.

Deklaracje te zdają się przybliżyć, jeśli nie pielgrzymkę papieża do Rosji, to na pewno spotkanie głów dwóch Kościołów na innym gruncie. Niewykluczone, że do tego historycznego wydarzenia dojdzie w Krakowie, mieście ukochanym przez Jana Pawła II. Były osobisty sekretarz polskiego papieża, a obecnie metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz zaprosił bowiem Cyryla na Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku. Wcześniej do Krakowa zaprosił papieża Franciszka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy