Reklama

Reklama

Kanonizacja Jana Pawła II

Publicyści o Janie Pawle II: Przekraczał podziały ideologiczne

Pod pewnymi względami liberalny, pod innymi konserwatywny; generalnie był kimś, kto przekracza podziały, a jego pontyfikat nazwać można po prostu ewangelicznym - tak o Janie Pawle II mówią publicyści. O jego wierze: katolicyzm bez ideologii, zawsze po stronie człowieka.

 - O Janie Pawle, jak i jego następcach trudno mówić w kategoriach: konserwatywny, liberalny czy postępowy - uważa redaktor naczelny "Więzi" Zbigniew Nosowski. Jego zdaniem Jan Paweł II był kimś, kto przekraczał podziały i ideologiczne etykiety. - Dla niego najważniejsza była wierność Chrystusowi, a nie jakiemuś systemowi przekonań. Stawał po stronie człowieka, czyli ponad ideologiami. Bo wszystkie ideologie traktują człowieka przedmiotowo. Głosząc zasadę, że człowiek ma być pierwszą podstawową drogą Kościoła, wszelkie -izmy i podziały ideologiczne odrzucał - ocenia Nosowski. Także Halina Bortnowska, teolog i filozof, zwraca uwagę, że skoncentrowanie Wojtyły na człowieku, podkreślenie, że jest niepowtarzalną jednostką, osobą umiłowaną przez Boga, było ważnym impulsem dla wielu katolików. Jej zdaniem papież przeciwstawiał się wszystkiemu, w czym dostrzegał zamach na godność człowieka. W tym mieści się jego sprzeciw wobec aborcji, twardy postulat wierności składanym obietnicom.

Reklama

W jej opinii filozofia Jana Pawła II oparta o przekonanie, że trzeba docenić świat wewnętrzny każdej jednostki, była właśnie "postępowa". - Dla niego duszpasterstwo przede wszystkim nie powinno być masowe. Uważał, że trzeba zwracać się do konkretnego człowieka, czy do małego środowiska. Nawet, gdy tłumy za nim waliły, nie przekreślało to jego kontaktu z jednostkami - mówi Bortnowska.

"Kościół nie używa takiego języka"

Również Adam Szostkiewicz, publicysta "Polityki", podkreśla, że opisując pontyfikat Jana Pawła II takie pojęcia jak konserwatywny, liberalny należy traktować "z przymrużeniem oka". - Nie są to pojęcia, które normalnie opisują rzeczywistość kościelną, bo Kościół nie używa takiego języka i raczej będzie się zastanawiał, czy dany papież i w jakim stopniu był naśladowcą Chrystusa. Trzeba o tym zawsze pamiętać, ferując wyroki i formułując jakieś oceny - zastrzega.

Przypomina, że Jan Paweł II w jednych kwestiach był bardzo liberalny, w innych - skrajnie konserwatywny. - Tak zawsze jest z przywódcami, nie tylko kościelnymi, którzy na tyle długo sprawują swoją funkcję, żeby jakoś odcisnąć swoje piętno w historii. Nigdy takie rządy nie będą jednoznaczne - podkreśla Szostkiewicz.

Zwraca uwagę, że wiele zależy od punktu widzenia. - Dla konserwatystów kościelnych typu lefebrystów, którzy odrzucają nowoczesny rozdział w historii Kościoła zaczynający się w okolicach II Soboru Watykańskiego, tron papieski jest pusty od śmierci Piusa XII, bo ich zdaniem wszyscy kolejni papieże, w tym Jan Paweł II, zdradzili naukę i doktrynę - mówi Szostkiewicz.

"Kochał tradycję, nie był tradycjonalistą, choć kochał wolność, nie był liberałem"

Nosowski podkreśla, że Jan Paweł II był zbyt konserwatywny dla liberałów i zbyt liberalny dla konserwatystów. "Chociaż kochał tradycję, nie był tradycjonalistą, choć kochał wolność, nie był liberałem. Moja teza jest taka, że ani liberałowie nie uważali go za liberała, ani konserwatyści za konserwatystę. Liberałowie nie mogli się pogodzić z jego konsekwencją w sprawach moralnych, stanowczością w kwestii obrony życia poczętego, jego oporem wobec zniesienia celibatu czy kapłaństwa kobiet, jego ostrą krytyką wobec niepokojących tendencji współczesnej kultury, wymaganiem i egzekwowaniem posłuszeństwa wobec Magisterium Kościoła. Z drugiej strony konserwatystów wielokrotnie wprawiał w zakłopotanie spotkaniami międzyreligijnymi w Asyżu, wzywaniem do rachunku sumienia Kościoła, stosunkiem do kary śmierci, przyzwoleniem na tańce podczas liturgii, językiem dialogu wobec świata" - ocenia Nosowski.

- To wyraźnie pokazuje, że był reformatorem w takim najgłębszym sensie, łączącym stare z nowym - dodaje.

Także Szostkiewicz wskazuje, że w sprawach doktrynalnych, np., jeśli chodzi o stosunek do kwestii kobiecej czy do kwestii pedofilii można mieć dużo wątpliwości co do linii przyjętej przez Jana Pawła II. - Wojtyła w różnych momentach prowadził politykę liberalną w świeckim rozumieniu, w innych - konserwatywną. W sprawach dogmatów był zawsze ortodoksyjny, nie przyjmował żadnych sugestii w sprawie np. wyświęcania kobiet - przypomina.

"Jan Paweł II nie mógł wprowadzać radykalnych zmian"

Bortnowska podkreśla, że w Kościele musi być troska o tradycje, zachowanie tego, co w nich było, szacunek dla ludzi, którzy są do nich przywiązani. - Jan Paweł II nie mógł wprowadzać radykalnych zmian w kwestiach istotnych, to nie jest zadaniem papieża, nie zależy od jego osobistej decyzji, nie powinien ich podejmować na własną rękę - uważa Bortnowska.

Przypomina, że Wojtyła, jako pierwszy - w swojej książce "Miłość i odpowiedzialność" - mówił, iż bliskość seksualna nie potrzebuje usprawiedliwienia w postaci prokreacji. "Seks jest uprawniony, dobry - jest wyrazem miłości między ludźmi; a miłość musi być odpowiedzialna. To oznacza, że ludzie, którzy nie planują potomstwa, nie muszą powstrzymywać się od seksu" - podkreśla.

Zwraca uwagę, że Jan Paweł II nigdy nie odszedł od starych, znanych form pobożności. - Miał szacunek dla takiej prostej religijności, sam rozmawiał z Maryją modląc się przed jej fatimską figurką. To były rzeczy bliskie jego psychice. Wiele osób nie rozumiało, co on robi, nie znali jego "filozofii znaku", której nikomu nie narzucał - wskazuje.

Szostkiewicz przyznaje, że jeśli chodzi o sprawy kościelne, podziwia Jana Pawła II za wielkie otwarcie na świat, co jego zdaniem w Polsce nie jest oczywiste, zwłaszcza w Polsce powojennej, która była zamknięta w sobie i żyła głównie swoimi sprawami. "I nagle pojawił się papież, który otworzył uniwersalną perspektywę Kościoła. Pokazał, że są problemy ludzi biednych i prześladowanych nie tylko w Polsce i obozie komunistycznym, ale również poza nim. To było możliwe dzięki jego podróżom i relacjom z nich. W tym sensie można powiedzieć, że był liberalny" - ocenia publicysta.

Pełnił rolę przywódcy narodowego

Podkreśla, że tzw. dialog ekumeniczny jest wielką zasługą Jana Pawła II. - Ale to nie jest ani liberalne, ani konserwatywne, to jest po prostu zgodne z przesłaniem zasadniczym chrześcijaństwa, że rozmawiamy ze wszystkimi i zakładamy, ze wszyscy mają dobrą wolę. Czy ten dialog z innymi religiami był liberalny czy konserwatywny? Moim zdaniem był ewangeliczny - uważa Szostkiewicz.

Jego zdaniem Jan Paweł II w pewnym sensie pełnił rolę przywódcy narodowego, a w pewnym stopniu nawet politycznego i w tej roli jest na pewno godny najwyższego uznania i podziwu, wręcz wybitny. - Niektórzy nazywali go ostatnim królem Polski, stąd też taki stosunek do niego jak do ojca narodu, manifestujący się za każdym razem, gdy przyjeżdżał do Polski - przypomina Szostkiewicz. Dodaje, że Wojtyła w sprawach politycznych był czasem pragmatyczny. - Rozmawiał ze wszystkimi, jak każdy polityk, bo on pełnił też rolę polityka - jak się jest papieżem, jest się w elicie światowej polityki, a polityka ma swoje reguły, które są mało ewangeliczne - wskazuje Szostkiewicz.

Zdaniem Nosowskiego kluczem do zrozumienia postawy Jana Pawła II są słowa będące jego własnym, autorskim podsumowaniem jego pielgrzymki do Polski w 1997 r. - Odlatując z lotniska w Balicach, tuż przed pożegnaniem, papież podsumowywał pielgrzymkę - a w takich sytuacjach mówi się o tym, co najważniejsze - usłyszeliśmy wtedy, że wierność korzeniom nie oznacza mechanicznego kopiowania wzorów z przeszłości, że to otwartość na nowe wyzwania, wrażliwość na "znaki czasu". Dla mnie takim nadprogramowym hasłem stało się to pojęcie nowoczesnej wierności korzeniom. Innymi słowy można to opisać jako katolicyzm bezprzymiotnikowy, to znaczy bez tych ideologicznych dodatkowych konotacji - ocenia Nosowski.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama