Reklama

Reklama

Zmęczony za kierownicą? Jak pijany na drodze

O ile jazda pod wpływem alkoholu przestała być w Polsce społecznie akceptowalna, o tyle wsiadanie przemęczonych ludzi za kierownicę nie budzi u nas takich emocji. Niesłusznie.

Gdyby spojrzeć na przekazy medialne w sprawie kierowców, to w Polsce od lat wybija się jeden wątek - nietrzeźwi. Oczywiście dobrze, że się o tym mówi. I dobrze, że przez lata udało się wzbudzić społeczny brak akceptacji dla takich karygodnych zachowań.

Jednocześnie warto dodać, że pod tym względem niespecjalnie odstajemy od innych krajów Unii Europejskiej. Liczba wypadków powodowanych przez pijanych kierowców jest u nas poniżej średniej. W dodatku wiemy też - m.in. z badania Druid z 2010 r. - że w statystykach polskich "pijanych" kierowców 80 proc. to ci, którzy mają w organizmie mniej niż 0,5 promila. Odnotowujemy to wyłącznie jako szersze tło problemu, a nie zachętę do jazdy. Skoro wypiło się niewiele - na każdego człowieka alkohol może zadziałać inaczej w zależności od jego aktualnych predyspozycji. Naukowo przyjmuje się, że ryzyko wypadku rośnie istotnie statystycznie już od zawartości 0,4 promila w organizmie człowieka. Najlepszą zasadą jest - nie piję w ogóle, gdy będę jechał.

Reklama

O ile jednak problem pijanych kierowców, jest w Polsce dość dobrze rozpoznany, o tyle niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, jakie ryzyko podejmują, gdy zmęczeni wsiadają za kierownicę. Ilu kierowców podczas wyjazdów na wakacje, także na te dalekie, zagraniczne, jeździ bez odpowiednich przerw i bez zmian - wiedzą tylko oni sami. Tak samo jak niezbyt dużo wiemy dziś o zachowaniach kierowców olbrzymiej gałęzi transportu - czyli tych, którzy poruszają się samochodami dostawczymi do 3,5 t. Tych nie obowiązują tachografy.

Niewyspany jak pijany

To brzmi zaskakująco, ale ryzyko, które na drodze stwarza niewyspany kierowca - zbadane liczbą spowodowanych wypadków - jest porównywalne z tym, jakie stwarza kierowca jadący pod wpływem alkoholu.

Amerykańska AAA Foundation for Traffic Safety trzy lata temu pokazała raport z badania, w którym przyjrzano się 7234 kierowcom uczestniczącym w 4571 wypadkach. Wyniki wskazały, że niedobór snu ma potężny wpływ na możliwość uczestniczenia w wypadku.

To ryzyko dla kierowców śpiących 4-5 godzin w ciągu ostatniej doby jest podobne do ryzyka wypadku dla kierowców przekraczających dozwolony limit alkoholu. A w przypadku kierowców, którzy w ciągu ostatnich 24 godzin spali mniej niż 4 godziny ryzyko wypadku znacznie przewyższa to dotyczące kierowców jeżdżących po pijanemu!

W porównaniu do kierowców, którzy w ostatnich 24 godzinach spali 7 godzin lub więcej kierowcy śpiący mniej narażają się na większe ryzyko wypadku drogowego. Wynosi ono odpowiednio więcej o:

1,3 raza - u kierowców, którzy przespali 6-7 godzin

1,9 raza - u kierowców, którzy przespali 5-6 godzin

4,3 raza - u kierowców, którzy przespali 4-5 godzin

11,5 raza - u kierowców, którzy przespali mniej niż cztery godziny

Wpływającą na większe ryzyko okazała się też mniejsza liczba godzin snu niż zwykle przesypia kierowca. I tak  dla kierowców, którzy zwykle śpią 7 lub więcej godzin w ciągu doby, ryzyko wzrasta:

1,3 raza - jeśli spali mniej 1-2 godzin niż zwykle

3 razy - jeśli spali mniej o 2-3 godziny niż zwykle

2,1 raza - jeśli spali mniej o 3-4 godziny niż zwykle

10,2 raza - jeśli spali o co najmniej 4 godziny mniej niż zwykle

97 proc. ankietowanych przez amerykańską fundację kierowców zdaje sobie z tego sprawę, bo uważa za ryzykowne prowadzenie samochodu w stanie niewyspania. Jednak deklaracje rozmijają się w prawdziwą wiarę w to zagrożenie - jedna trzecia jeździ czasem tak zmęczona, że trudno im utrzymać uniesione powieki.

Polscy policjanci też mówią o zmęczeniu

Temat ten być może nie trafia tak mocno do opinii publicznej, bo w oficjalnych przyczynach wypadków się nie pojawia. Policjanci oceniający przyczyny zdarzeń od lat w oficjalnych dokumentach bardzo rzadko wpisują taką przyczynę (tak samo jak pomijają prawie zawsze wpływ niesprawności technicznej pojazdów na zaistnienie wypadku - trudno to po prostu zobaczyć gołym okiem). Zatem w 80 proc. według danych KGP za wypadki odpowiada niezachowanie pierwszeństwa przejazdu i niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.

Tymczasem w 2014 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym m.in. przeprowadziła ankietowe badanie policjantów ruchu drogowego. Okazało się, że zdaniem samych funkcjonariuszy najczęstszymi powodami wypadków w Polsce są: nieuwaga, zmęczenie bądź zaśnięcie kierowcy (prawie 15 proc. przyczyn wypadków). Drugi najczęstszy powód to zdaniem pracowników drogówek to stan jezdni. Dopiero na trzecim miejscu wymienili nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu (12 proc.), a na czwartym - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu (8 proc.).

Kawa, energetyk, a może system wspomagający?

Jak sobie radzić ze zmęczeniem? Niektórzy kierowcy sięgają wówczas po kawę lub napój energetyczny. Wiedzą, że kofeina działa w ten sposób, że przez jakiś czas są mniej senni. Ale uwaga - ta substancja zacznie działać po 20-40 minutach, więc i tak warto zrobić sobie przerwę w jeździe. Potwierdza to m.in. badanie naukowców izraelskiego Uniwersytetu Ben-Guriona.

Sprawdzili oni 15 zawodowych kierowców na symulatorach jazdy. Do badania musieli się zgłosić po dobrze przespanej nocy. Przed badaniem nie mogli spożywać alkoholu i kofeiny. Wszystkie trzy jazdy w symulatorze przeprowadzono w godzinach między 7 a 15.30.Wpuścili ich na wirtualną trasę - monotonną, z jednym pasem jazdy. Monitorowano sposób jazdy i koncentrację kierowców podając im jednocześnie najpierw placebo, a potem napój energetyczny (500 ml, dwie puszki, każda z nich zawierał m.in. 21 g sacharozy, 5 g glukozy, 1 g tauryny, 80 mg kofeiny), a w końcu dawali im też energetyka ale jednocześnie wyznaczali czas na odpoczynek.

Wnioski? Kierowcy największą uwagę za kółkiem zachowali podczas ostatniej z prób, w której zarówno wypili napój z kofeiną jak i mogli skorzystać z przerwy. Jednak napój energetyczny i wypoczynek podczas drogi nie były remedium na długotrwałe zmęczenie.

Co powinniśmy z tego zrozumieć? Że chociaż znamy przepisy i jeździmy ostrożnie tak, jak uczy tego Robert Kubica w kampanii PKN ORLEN #DobryKierowca, to nie będziemy w stanie tego uczynić, gdy nie pozwoli nam na to własny organizm. Trzeba więc dobrze planować swoje trasy i znaleźć czas na odpoczynek. Trzeba też ruszać w drogę wyspanym.

Automaty na razie za nas tego nie zrobią, mogą tylko podpowiadać nam to, czego sami nie zauważamy - że już nie nadajemy się do dalszej jazdy. Dobrze, że rośnie tego świadomość. Kilka lat temu Bosch zrobił zestawienie najczęstszych funkcji dodatkowych w samochodach kupowanych na niemieckim rynku. Najpopularniejszą okazała się ta czuwająca nad kondycją kierowcy. Blisko 700 tys. pojazdów, czyli 23 proc. z wszystkich nowych zarejestrowanych posiadało funkcję - ostrzeganie o zmęczeniu. Jak ona działa? Czujnik kąta skrętu analizuje podczas jazdy to, czy kierowca nie dokonuje gwałtownych manewrów. Ponieważ zmęczony i rozkojarzony kierowca wykonuje mniej precyzyjne manewry i musi korygować tor jazdy. Dodatkowo analizowany jest czas jazdy i pora dnia. Kierowca ostrzegany jest wizualnie i akustycznie.

Kilka lat temu brytyjscy naukowcy rozpoczęli też pracę nad fotelem samochodowym, w którym dyskretnie rozmieszczone czujniki monitorujące pracę serca kierowcy mają wykrywać, że kierowca traci uwagę np. zasypia,. Wówczas sygnał miałby przywoływać kierowcę do zrobienia odpoczynku, ostatecznie wysyłać informację internetową o tym, że kierowca na takie sygnały nie reaguje.

Jednak na razie musimy korzystać z jednego, najlepszego czujnika - jest nim nasz własny mózg. Jesteśmy w stanie bowiem sami przewidzieć, jak wielkie będzie nasze zmęczenie na trasie. Dla bezpieczeństwa swojego, podróżujących razem i napotykanych na drodze.

Łukasz Zboralski, BRD24.pl

Partnerem Raportu "Jak być dobrym kierowcą" jest PKN Orlen.

Koncern, który wykorzystując autorytet Roberta Kubicy w kampanii #DobryKierowca przekonuje, by stosować się do obowiązku jazdy na suwak, tworzenia korytarza życia, ale też ustępowania pierwszeństwa pieszym i stosowania się do ograniczeń prędkości. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy