Reklama

Reklama

Iran w obliczu wojny?

Ahmadineżad: Groźba zablokowania cieśniny Ormuz to propaganda USA

Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad, który kończy w piątek w Ekwadorze podróż po Ameryce Łacińskiej, na pytanie, czy jego kraj zablokuje cieśninę Ormuz, jeśli na Teheran zostaną nałożone sankcje międzynarodowe, odparł: to wszystko to "medialna propaganda" USA.

"Embargo i sankcje wobec Iranu nie dały żadnego efektu. Naturalnie jeśli Stany Zjednoczone chcą szkodzić ludowi irańskiemu, to okaże się, że jest on czujny i silny (...) i odpowie na to" - sprecyzował.

Reklama

W wywiadzie dla ekwadorskiej telewizji Ahmadineżad określił jako "całkowicie bezpodstawne" międzynarodowe obawy, że irański program nuklearny ma nie tylko pokojowe, ale i wojskowe cele.

"Świat nie potrzebuje ani bomb, ani rakiet. Świat potrzebuje miłości i troski o drugiego człowieka. My jesteśmy inni niż Amerykanie. Naturalnie mam na myśli amerykańską administrację" - deklarował w wywiadzie telewizyjnym Ahmadineżad, by uspokoić obawy wspólnoty międzynarodowej o skutki ewentualnego wyprodukowania przez irańskich naukowców broni nuklearnej.

Prezydent nawiązał również do krytyki, jaką wywołuje na świecie nieprzestrzeganie przez władze irańskie praw człowieka.

"Co najmniej trzydziestokrotnie przeprowadziliśmy wolne wybory, w których uczestniczyło ponad 85 procent irańskich wyborców. Jeśli to nie jest demokracja, to czym ona jest?" - bronił się przez zarzutami.

Prezydent Iranu w czasie swej podróży po Ameryce Łacińskiej odwiedził Wenezuelę, Nikaraguę, Kubę i Ekwador.

O Meksyku, dokąd nie został zaproszony, irański przywódca powiedział, że "był narażony na bardzo silne ciosy imperializmu", a "amerykański imperializm odebrał mu część jego terytorium".

Dowiedz się więcej na temat: propaganda | USA | Mahmud Ahmadineżad | Iran

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje