Reklama

Reklama

Współpraca UE z Turcją. 1 mld zł to za mało, by powstrzymać uchodźców

KE pracuje z Turcją nad planem działania wobec kryzysu migracyjnego, ale nie zostanie on ukończony przed listopadowymi wyborami w tym kraju - podało źródło unijne. Ankara uważa, że 1 mld euro, które proponuje jej UE, to za mało, by powstrzymać falę uchodźców.

W poniedziałek prezydent Turcji Recep Erdogan składa wizytę w instytucjach UE i NATO. Spotyka się m.in. z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, a także przewodniczącymi Komisji Europejskiej Jeanem-Claude'em Junckerem oraz Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem. Turcja jest dla UE kluczowym państwem, jeśli chodzi o możliwość powstrzymania napływu uchodźców do Europy.

W niedzielę "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" podał, że w zeszłym tygodniu Komisja Europejska i turecki rząd wynegocjowały plan przewidujący skuteczniejszą ochronę granicy Turcji z Grecją, a także utworzenie na obszarze Turcji sześciu nowych obozów dla uchodźców przeznaczonych dla dwóch milionów osób.

Reklama

W poniedziałek źródła unijne podawały, że porozumienie co do planu nie zostanie zawarte w trakcie wizyty Erdogana w Brukseli, ani raczej przed wyborami parlamentarnymi w jego kraju. Turcy mają iść do urn 1 listopada.

UE chce przekonać Ankarę do współpracy oferując 1 miliard euro pomocy, jaka miałaby pójść na przyjmowanie uchodźców. Problem w tym, że nie będą to jednak świeże środki, a pieniądze z funduszy przedakcesyjnych dla Turcji, które mają teraz zmienić swoje przeznaczenie. Źródła przyznają, że dla władz w Ankarze kwota ta jest niewystarczająca.

Według oficjalnych danych Turcja przyjęła bowiem od wybuchu wojny w sąsiedniej Syrii 2,2 mln Syryjczyków, wydając na ten cel równowartość ok. 6,6 mld euro.

Według nieoficjalnych przecieków w ramach planu UE miałaby zobowiązać się do przyjęcia do 500 tys. uchodźców z terytorium Turcji. Nie ma jednak planów, by tworzyć w tym kraju tzw. hotspoty, czyli unijne punkty rejestracji uchodźców.

Według poniedziałkowych wypowiedzi, pragnących zachować anonimowość urzędników Komisji Europejskiej jeszcze w tym tygodniu do Turcji uda się misja wysokiego szczebla, by rozmawiać o szczegółach planu.

Turecki premier Ahmet Davutoglu mówił pod koniec września, że jego kraj odrzuca możliwość utworzenia na swoim terytorium punktów przyjmowania i rejestrowania migrantów.

Sam Erdogan na dzień przed przybyciem do Brukseli oskarżał UE podczas wiecu w Strasburgu, że ta nie chce przyjąć do siebie niewielkiej części uchodźców z Syrii, podczas, gdy jego kraj gości ich miliony. "Co oni (państwa UE - PAP) nam mówią?. Nie otwierajcie im drzwi, nie pozwalajcie im dotrzeć do nas. Oni powinni zostać u was" - mówił turecki przywódca cytowany przez gazetę "Hurriyet".

Współpraca z Turcją została uznana przez przywódców unijnych za bardzo ważną w celu powstrzymania fali uchodźców zmierzających do UE.

Szlak z Turcji przez Grecję, Bałkany, Węgry i Austrię do Niemiec jest obecnie najbardziej uczęszczaną przez imigrantów drogą prowadzącą z Bliskiego wschodu i Afryki do Europy Zachodniej i Północnej.

W środę w Luksemburgu odbędzie się konferencja z udziałem przedstawicieli państw Bałkanów Zachodnich i sąsiadów Syrii na temat szlaków migracyjnych. Jej uczestnicy mają przyjąć wspólną deklarację dotyczącą wspólnego podejścia do napływających uchodźców.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Dowiedz się więcej na temat: kryzys uchodźców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje