Reklama

Reklama

Uchodźcy czy migranci? Debata nad słowem, aby opisać kryzys

Sceny cierpienia, nadziei i odrzucenia rozgrywające się nad Morzem Śródziemnym wywołały emocjonalną oraz polityczną debatę na temat tego, jak powinno się nazywać przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu: migrantami czy uchodźcami - pisze Associated Press.

Nie ulega wątpliwości, że przybysze z tych regionów są zdesperowani i zahartowani po wszystkich trudach, które ich spotkały w czasie długiej podróży na przeludnionych statkach przez Morze Śródziemne. Jak jednak powinno się ich nazywać - uchodźcami, którzy uciekają przed wojną i prześladowaniami i których chroni prawo międzynarodowe, czy może migrantami, a więc ludźmi poszukującymi po prostu lepszego życia w innym kraju?

W zeszłym tygodniu arabska telewizja Al-Dżazira poinformowała, że przestanie używać w wiadomościach słowa "migrant". Zdaniem władz stacji określenie to nie odzwierciedla dramatycznych wydarzeń, do których doszło w tym roku na Morzu Śródziemnym, kiedy to prawie 2500 osób utonęło, usiłując dostać się na przepełnionych statkach do Europy.

Reklama

Jeden z redaktorów tej stacji Barry Malone przekonuje, że "słowo (migrant) stało się narzędziem służącym dehumanizacji i budowaniu dystansu, które ma wyraźnie negatywny wydźwięk". Zamiast niego, "wszędzie tam, gdzie to stosowne", stacja będzie określać przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu mianem uchodźców.

Decyzja Al-Dżaziry spotkała się z aprobatą niektórych obrońców praw człowieka, zaniepokojonych wzrostem negatywnych nastrojów w stosunku do migrantów w Europie. Pojawiły się także głosy krytyki, zgodnie z którymi działanie Al-Dżaziry wskazuje, że tylko uchodźcy, nie zaś migranci, zasługują na współczucie.  

W aspekcie prawnym istnieje jednak istotna różnica pomiędzy słowami "migrant" i "uchodźca".

Według agencji ONZ ds. uchodźców migrant to osoba poszukująca lepszych warunków życia w innym kraju, uchodźca natomiast to ktoś, kto ucieka z własnego kraju w obawie przed prześladowaniami, konfliktem lub wojną. Tylko osoby należące do tej drugiej grupy mogą uzyskać azyl w Europie.

Ogólnie rzecz biorąc europejscy przywódcy określają sytuację panującą na Morzu Śródziemnym jako kryzys migracyjny, nie zaś jako kryzys uchodźców. W lipcu premier Wielkiej Brytanii David Cameron mówił o "chmarze ludzi forsujących Morze Śródziemne w poszukiwaniu lepszego życia, aby dotrzeć do Wielkiej Brytanii".

Wypowiedź Camerona skrytykowali obrońcy praw człowieka; uznali ją za obraźliwą i zwodniczą.

Władze ONZ poinformowały, że zdecydowana większość spośród 137 tys. osób przybyłych do Europy w pierwszej połowie roku uciekała przed wojną, konfliktem oraz prześladowaniami w takich krajach jak Syria, Afganistan czy Erytrea.

"Mówić o migrantach z Syrii w momencie, gdy toczy się tam wojna, po prostu nie wypada" - powiedział rzecznik Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców William Spindler. "Ci, którzy uciekają przed wojną zasługują na współczucie. Nazywanie tych ludzi migrantami pozbawia ich współczucia i zrozumienia, które Europejczycy okazują komuś, kto jest uchodźcą".

Mimo to władze europejskie zaznaczają, że posługiwanie się słowem "uchodźca" w sposób ogólnikowy także nie jest właściwe. Wiele osób z Afryki Zachodniej może uciekać do Włoch nie dlatego, że obawia się o własne życie, lecz ze względu na chęć zamieszkania w kraju o wyższym standardzie.

Jak twierdzi dyrektor ds. prawnych szwedzkiego urzędu migracyjnego Fredrik Beijer, migrant to osoba przemieszczająca się z miejsca na miejsce, która nie złożyła wniosku o udzielenie azylu. Gdy to uczyni, otrzymuje status osoby ubiegającej się o azyl" - dodaje. Słowa "uchodźca" używane jest więc przez urząd tylko wtedy, gdy wniosek został rozpatrzony pozytywnie i osoba otrzymała status uchodźcy.

Agencja Associated Press nie ma wyraźnie sprecyzowanej polityki, jeśli chodzi o użycie terminów "uchodźca" i "migrant". Usiłuje jednak zachować największą precyzję w opisywaniu bohaterów swoich historii.

W przypadku BBC każdy przypadek oceniany jest indywidualnie, ponieważ "nie zawsze jest jasne, czy członkowie danej grupy migracyjnej mają już status uchodźcy, szukają azylu, pracy (...), będą chcieli dostać się do kraju nielegalnie".

Niektórzy eksperci zauważają, że czasami żaden z terminów nie odzwierciedla sytuacji osób ryzykujących życiem, aby dotrzeć do Europy. Jako przykład można by podać wielu przybyszów z Afryki Zachodniej. Jak twierdzi antropolog z London School of Economics Ruben Andersson, przybywają oni do Libii, aby pracować, a zamiast tego doświadczają przemocy oraz wyzysku ze strony kryminalistów, władz bezpieczeństwa oraz różnych bojówek.

Zdaniem Anderssona nie można być zaślepionym przez terminologię. "Mówimy o ludziach. Zdumiewa mnie, jak dużo czasu poświęcamy, aby odpowiednio dobrać słowa; przyćmiewa to trudną sytuację ludzi, którzy toną na granicach Europy" - dodaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne