Reklama

Reklama

Turcja: Zatonęły dwie łodzie z imigrantami. Nie żyje 35 osób

Co najmniej 35 migrantów zginęło w poniedziałek, gdy dwie łodzie zatonęły na Morzu Egejskim u zachodnich wybrzeży Turcji. Migranci próbowali dotrzeć do greckiej wyspy Lesbos. W sobotę dwie migrantki zmarły z zimna na granicy bułgarsko-tureckiej.

Według prywatnej agencji prasowej Dogan w poniedziałek w pobliżu turystycznej miejscowości Dikili, w prowincji Izmir, znaleziono ciała 11 migrantów. Turecka straż przybrzeżna uratowała trzy osoby. Nie ma informacji na temat ich obywatelstwa. 

Do drugiej tragedii doszło na północ od Dikili, u wybrzeży miejscowości Edremit w prowincji Balikesir. 24 migrantów zginęło, gdy ich łódź przewróciła się. Uratowano cztery osoby. W pobliżu Edremit trwa akcja ratunkowa, podczas której straż przybrzeżna usiłuje odnaleźć żywych rozbitków.

Reklama

Te kolejne tragedie na morzu pokrywają się z krótką wizytą roboczą w Ankarze kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która próbuje wywrzeć presję na Turcję, by nasiliła swe działania mające na celu powstrzymanie fali migracji do Europy.

Mimo zimowych warunków pogodowych na greckie wyspy wciąż przybywają z Turcji migranci. Płyną na prowizorycznych łodziach, by z Grecji udać się do bogatszych państw UE. 

W czasie niebezpiecznej przeprawy dochodzi do wielu wypadków. W piątek Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) podała, że od początku stycznia do 4 lutego 284 migrantów poniosło śmierć, próbując dotrzeć do Grecji.

Turcja przyjęła ok. 2,5 mln uchodźców uciekających przed wojną domową w Syrii. W listopadzie władze w Ankarze zgodziły się zwalczać gangi przemytników ludzi i powstrzymać falę migracji do Europy, a w zamian UE obiecała Turcji 3 mld euro na programy wsparcia dla uchodźców.

W sobotę dwie migrantki, prawdopodobnie Afganki w wieku 16 i ok. 30 lat, zmarły z zimna na granicy bułgarsko-tureckiej. Według MSW Bułgarii kobiety były w 19-osobowej grupie, która nielegalnie przekroczyła granicę w okolicach miasta Małko Tyrnowo.

Szef policji granicznej Antonio Angełow wyjaśnił, że grupa, składająca się przeważnie z kobiet i dzieci, najwidoczniej spędziła dłuższy czas w trudnych warunkach atmosferycznych. Leżał śnieg, a temperatury były minusowe. Po odnalezieniu migrantów wszyscy wymagali pomocy. Z uwagi na trudny dojazd część z nich policjanci nieśli na rękach do samochodów. Zmarłe kobiety to kolejne ofiary na bułgarskiej granicy. 

W styczniu na granicy z Serbią policja znalazła ciała dwóch mężczyzn arabskiego pochodzenia, którzy zamarzli podczas próby przedostania się na Zachód. Migranci z Bliskiego Wschodu i Afganistanu unikają drogi przez Bułgarię z powodu lepszej w porównaniu z sąsiednimi krajami ochrony granicy. 

Według danych MSW w ubiegłym roku nielegalnie do kraju przedostało się ok. 30 tys. osób i prawie wszyscy po kilku dniach opuścili Bułgarię przez jej zachodnią granicę z Serbią, skąd udają się na Zachód. Mniejsza liczba migrantów przekracza Dunaj na granicy z Rumunią.

Bułgaria była drugim po Grecji krajem unijnym, który wybudował ogrodzenie na granicy. Pierwsze 30 km tzw. muru - trzymetrowego ogrodzenia z drutu kolczastego i z elektroniczną sygnalizacją - powstało latem 2014 roku. Obecnie budowanych jest kolejnych 170 km ogrodzenia. Na jego powstanie rząd wydzielił ok. 27 mln euro, a dwa tygodnie temu - dodatkowo 17 mln euro.

Dowiedz się więcej na temat: Turcja | imigracja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje