Reklama

Reklama

"Powrót do granic narodowych byłby tragiczną pomyłką"

Atak eurosceptyków na kanclerz Niemiec i prezydenta Francji w Parlamencie Europejskim. Angela Merkel i Francois Hollande wystąpili na sesji plenarnej w Strasburgu wygłaszając przemówienia o stanie Unii Europejskiej. Później rozpoczęła się debata z udziałem grup politycznych. ​- Unia Europejska za długo zwlekała z reakcją na konflikty na Bliskim Wschodzie i nie wspierała państw, które przyjmowały uchodźców - powiedział prezydent Francji Francois Hollande w środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

"Najwyższy czas, by Unia Europejska się zorganizowała" - zaapelował Hollande, który wspólnie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel wygłosił przemówienie w siedzibie europarlamentu.

Hollande podkreślił, że w ostatnim czasie UE dotknęły kryzysy gospodarczy, socjalny, a obecnie - humanitarny, związany z falą uchodźców. Kryzys zawsze wywołuje wiele obaw i tendencję, by "zamykać się w sobie, szukać wyjścia samemu i chronić się w pojedynkę przed wydarzeniami, które wstrząsają światem". - Takie obawy mogą być szczere, ale nie powinny powodować zamykania się Europy. Musi ona być otwarta i być w stanie bronić swych wartości, które zjednoczyły nasz kontynent - przekonywał.

Reklama

- Cała Europa powinna się zaangażować politycznie, dyplomatycznie i humanitarnie w rozwiązanie konfliktu w Syrii - apelował w PE Hollande. Opowiedział się za lepszą ochroną granic UE i powołaniem służby, która miałaby się tym zajmować. Jak przekonywał, Europa musi się wykazać stanowczością wobec dramatu syryjskiego. "Reżim Asada jest podmiotem, który morduje, dokonuje masakr, nalotów. To, co się tam dzieje, na długo będzie rzutowało na równowagę w regionie Bliskiego Wschodu. Jeśli pozwolimy na te starcia religijne, zwłaszcza między sunnitami a szyitami, nie będziemy w stanie uchronić się przed konsekwencjami, bo ta wojna dotrze również na nasze terytoria. Musimy działać" - wzywał francuski przywódca.

Przypomniał, że Francja przyjęła swoją odpowiedzialność wojskową wobec tego zagrożenia. Jak zaznaczył, trzeba odbudować przyszłość polityczną w Syrii, tak by społeczeństwo syryjskie miało inny wybór niż prezydent tego kraju Baszar el-Asad, czy tzw. Państwo Islamskie. "To nasz obowiązek wobec Syryjczyków i nasz interes jako Europejczyków. Wzywam całą Europę, by wywierała presję, by ta zmiana polityczna się dokonała" - oświadczył, wskazując na umiarkowaną opozycję syryjską.

Jego zdaniem kraje takie jak Rosja, Iran, państwa Zatoki Perskiej, USA i Europa powinny zasiąść do wspólnego stołu i wypracować odpowiednie rozwiązanie polityczne.

Hollande mówił też o wzmocnionej współpracy wewnątrz strefy Schengen. Jak przekonywał, powrót do granic narodowych byłby "tragiczną pomyłką". Przyznał przy tym, że w obecnym kształcie strefa nie powala na walkę z presją migracyjną. "Dobra ochrona granic zewnętrznych UE wymaga wzmocnienia pomocy państwom granicznym i stworzenia europejskiego korpusu ochrony granic. Nasz polityka azylowa musi być też bardziej spójna" - wskazywał francuski prezydent.

Merkel w PE: UE stoi dziś przed historyczną próbą 

- Kryzys związany z napływem uchodźców i konfliktami w sąsiedztwie to historyczna próba dla Unii Europejskiej - powiedziała w środę niemiecka kanclerz Angela Merkel w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

"Stoimy dziś w UE w obliczu olbrzymiego wyzwania. To próba na miarę historii. Chodzi o tych wielu ludzi, którzy poszukują drogi do Europy z różnych niebezpiecznych miejsc, o ludzi, którzy przez Morze Śródziemne albo Egejskie docierają do Włoch czy Grecji, o uciekających przed wojnami domowymi, na przykład w Syrii, gdzie już 250 tysięcy osób straciło życie, a ponad 10 milionów stało się uchodźcami" - mówiła Merkel

"Oni widzą, że nasze wysiłki dyplomatyczne nie przyniosły pokoju ani w Syrii, ani w Iraku ani w Libii" - przyznała.

Jednak - podkreśliła - zadaniem dla UE i całego świata jest to, by "ci ludzie mogli mieć godne życie we własnych krajach i nie musieli bać się bomb". "To również przesłanie dzisiejszego dnia. Potrzeba zdecydowanych działań na rzecz rozwiązania tego kryzysu. Trzeba walczyć z terroryzmem, ubóstwem, brakiem perspektyw" - oświadczyła Merkel.

Jak dodała, polityka zagraniczna i rozwojowa UE musi koncentrować się na rozwiązywaniu konfliktów i usuwaniu przyczyn fali uchodźców.

Merkel apeluje o solidarne i sprawiedliwe rozwiązanie ws. kryzysu imigracyjnego

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała do znalezienia sprawiedliwego i solidarnego rozwiązania wobec kryzysu uchodźczego, przed jakim stoi UE. Jej zdaniem rozwiązania stosowanie dotychczas są przestarzałe.

"Tylko razem uda nam się sprawiedliwie podzielić uchodźców pomiędzy wszystkie państwa członkowskie" - powiedziała podczas wystąpienia w Strasburgu niemiecka kanclerz. Oceniła przy tym, że postępowanie wobec kryzysu uchodźczego w takiej formie jak obecnie jest "przestarzałe". "Jestem zwolenniczką tego, abyśmy znaleźli nowe rozwiązanie, oparte na sprawiedliwości i solidarności" - dodała.

Merkel zwracała uwagę na konieczność jedności unijnej w kontekście potrzeby podpisania porozumień o readmisji, tak by ci, którzy nie mogą liczyć na azyl w UE, wrócili do swych krajów pochodzenia.

Mówiła też o koniecznych działaniach, by uchodźcy, którzy przybędą do UE, zintegrowali się tutaj. Jej zdaniem państwa unijne i ich mieszkańcy są zobowiązani, by traktować z szacunkiem tych, którzy do nich przybywają. Apelowała, by widzieć w nich ludzi, "a nie jakąś anonimową masę", bez względu na to, czy mają oni perspektywę pozostania w Europie, czy nie. Ten fragment wystąpienia spotkał się z owacją ze strony większości europosłów, a całe wystąpienie niemieckiej przywódczyni deputowani centrum przyjęli oklaskami na stojąco.

Merkel podkreślała, że należy utrzymać minimalne standardy humanitarne dla uchodźców. "Jesteśmy to winni im i sobie samym, bo Europa jest wspólnotą opartą na wartościach. Jesteśmy odpowiedzialni, a to oznacza, że musimy się orientować wobec naszych wartości, które są wpisane w nasze traktaty: godność, praworządność, tolerancja, szanowanie mniejszości, solidarność" - wymieniała.

Wskazywała też, że izolowanie się państw nie rozwiąże problemu, lecz stworzy nowe. Jak przekonywała, nietrzymanie się europejskich wartości oznacza utratę tożsamości. "Jeśli to się stanie, to zdradzimy samych siebie. Jeśli natomiast te wartości uszanujemy, wówczas przejdziemy obronną ręką przez tę próbę i wyjdziemy wzmocnieni z tego kryzysu. Wtedy uda nam się na arenie międzynarodowej bronić naszych interesów" - podkreśliła.

Reklama

Reklama

Reklama