Reklama

Reklama

Polska przyjmie 400 uchodźców. "Zdecydowanie za mało"

Maksymalna liczba 400 cudzoziemców, którzy mogą trafić w 2016 roku do Polski w ramach unijnych programów relokacji uchodźców, jest zdecydowanie zbyt niska - wskazała Helsińska Fundacja Praw Człowieka w uwagach do rządowego projektu rozporządzenia ws. relokacji.

Projekt rozporządzenia rządu w sprawie relokacji cudzoziemców w 2016 r. przewiduje, że w tym roku, w ramach przyjętych przez UE programów, do Polski może trafić nie więcej niż 400 osób z terytorium Grecji oraz Włoch. To do tych krajów napłynęła większość spośród ponad miliona migrantów, którzy przybyli do Europy w 2015 r.

Reklama

"Zawarta w projekcie rozporządzenia maksymalna liczba 400 cudzoziemców, którzy mogą być relokowani na terytorium RP w 2016 roku, jest zdecydowanie zbyt niska. Przede wszystkim relokowania takiej liczby cudzoziemców nie można uznać za działania adekwatne do potrzeb, zdefiniowanych jako konieczność złagodzenia presji azylowej, jakiej doświadczają Grecja i Włochy" - wskazała HFPC.

Według Fundacji Helsińskiej projekt rozporządzenia w obecnym kształcie "poddaje w wątpliwość, czy Polska w rzeczywistości gotowa jest do spełnienia swoich zobowiązań mających na celu solidarne złagodzenie presji azylowej na kraje Unii Europejskiej".

HFPC zwróciła uwagę, że projekt powinien przewidywać stworzenie i wdrożenie systemu bardziej efektywnej integracji cudzoziemców, zawierającego dodatkowe działania obejmujące m.in. intensywniejszą naukę języka polskiego, aktywizację zawodową oraz zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych.

"W rozporządzeniu powinny również zostać wskazane odpowiednie środki na ich realizację. Przy projektowaniu takich działań można wziąć pod uwagę doświadczenia wynikające z programów integracji osób polskiego pochodzenia ewakuowanych z Donbasu" - podkreśliła Fundacja.

Jak podkreślono w uzasadnieniu projektu rozporządzenia rządu, konieczne jest zrealizowanie przez Polskę zobowiązań w zakresie relokacji z terytorium Grecji oraz Włoch "cudzoziemców w sposób oczywisty wymagających ochrony międzynarodowej". Koszty związane z relokacją w 2016 r. oszacowano wstępnie na ponad 10 mln zł. Część wydatków poniesionych przez Polskę zostanie zrefundowana przez Komisję Europejską. Na każdą osobę relokowaną państwo członkowskie otrzymuje 6 tys. euro z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji.

Zgodnie z dotychczasowymi zobowiązaniami rządu Polska ma przyjąć ok. 7 tys. osób w ciągu dwóch lat (taką unijną decyzję o podziale uchodźców Polska zaakceptowała we wrześniu 2015 r.).

Premier Beata Szydło oceniała, że były to "niedobre decyzje", ale - jak zastrzegła - rząd Prawa i Sprawiedliwości jest rządem stabilnym i rozumie, że jest kontynuacja władzy i podejmie zobowiązania swoich poprzedników, "ale w takim zakresie, który jest w tej chwili możliwy dla polskiego państwa".

Obecnie MSWiA chce, by większość spośród uchodźców, których Polska zadeklarowała przyjąć w ciągu dwóch lat, trafiła do naszego kraju w 2017 r. Polska stoi na stanowisku, że potrzebne jest jak najszybsze wcielenie planu, który ma zabezpieczyć granice i dokonać rozróżnienia pomiędzy uchodźcami a imigrantami ekonomicznymi.

Kraje UE zmagają się z falą imigrantów, która wywołała w Europie najostrzejszy kryzys migracyjny od II wojny światowej. Uciekinierzy - głównie z Afryki i Bliskiego Wchodu - napływają przez Morze Śródziemne, a także przez Bałkany Zachodnie.

Z danych Biura Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców (UNHCR) wynika, że ponad milion migrantów przybyło drogą morską do Europy w 2015 r. (36 tys. - od początku 2016 r.). W czasie niebezpiecznej przeprawy morskiej w zeszłym roku zginęło co najmniej 3,7 tys. ludzi (87 - od początku 2016 r.).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje