Reklama

Reklama

Niemcy chcą wyznaczać azylantom miejsca zamieszkania

Jak można uniknąć powstawania etnicznych dzielnic w niemieckich aglomeracjach? Szef MSW Thomas de Maiziere proponuje, żeby wydawać migrantom przejściowe nakazy osiedlenia się w określonym miejscu.

Wielu migrantów, którym przyznano azyl w Niemczech, osiedla się w dużych miastach. Łatwo to zrozumieć: mogą tam najszybciej znaleźć pracę i mieszkanie. Z drugiej strony w ten sposób mogą powstać etniczne dzielnice. Minister spraw wewnętrznych chce zapobiec temu wprowadzając ograniczony czasowo nakaz osiedlania się uznanych azylantów we wskazanym miejscu.

Polityka rozdzielczo-nakazowa?

"Przydzielenie uchodźcom na pewien czas określonego z góry miejsca zamieszkania uważam za konieczne, aby uniknąć ryzyka powstawania gett w aglomeracjach miejskich", powiedział de Maiziere w wywiadzie dla "Welt am Sonntag." Z informacji podanych dalej przez gazetę wynika, że niemieckie MSW ma już opracowany zarys zmian w ustawie o pobycie, pracy zarobkowej oraz integracji obcokrajowców w RFN. Decyzję w sprawie skierowania osób o uregulowanym statusie prawnym do przydzielonych im miejsc zamieszkania podejmą władze administracyjne danego kraju związkowego.

Reklama

Minister de Maiziere może liczyć na poparcie SPD w tej sprawie. Socjaldemokratyczna minister budownictwa Barbara Hendricks w wywiadzie dla tego samego dziennika "Welt am Sonntag" oświadczyła: "Przydzielenie na określony czas określonego miejsca zamieszkania uważam za sensowny instrument uzupełniający, o ile zostanie on właściwie zastosowany". Ważne jest przy tym uwzględnianie aktualnej sytuacji na rynku mieszkaniowym w krajach związkowych, dodała. Minister Hendriks zażądała od szefa MSW przedstawienia "propozycji, możliwej do przyjęcia pod względem prawnym", w oparciu o którą zaproponowany "nakaz mieszkaniowy" da się zrealizować w praktyce.

Pełnomocnik rządu federalnego ds. integracji Aydan Özoguz (SPD) uznała za słuszną propozycję podjęcia działań, które mają na celu niedopuszczenie do tego, żeby wszyscy uchodźcy mogli zamieszkać w miastach. "Aby temu zapobiec należy migrantom oprócz miejsca osiedlenia z właściwym wyprzedzeniem złożyć także oferty pracy zarobkowej na lokalnym rynku pracy", podkreśliła. Na pewno nie można, jak się wyraziła, "skazać migrantów na bezczynność" w przydzielonym im odgórnie miejscu zamieszkania.

"Lewica": To naruszenie obowiązującego prawa

Plany szefa MSW popiera jego macierzysta partia CDU i bawarska CSU: "Integracja nie zadziała, jeżeli dopuścimy do tworzenia się skupisk etnicznych", powiedział wiceprzewodniczący klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu Thomas Strobl. Wielkie miasta nie mogą zostać zalane migrantami, dodał. "Wyjątki od tej zasady można stosować tylko wobec tych migrantów, którzy w wybranym przez siebie miejscu zamieszkania ma pracę, dzięki której może się utrzymać i własnościowe mieszkanie", podkreślił Strobl.

Słowa krytyczne napłynęły ze strony opozycji. Ekspert partii "Lewica" od spraw polityki wewnętrznej Ulla Jelpke uznała propozycję szefa MSW za "perfidną" i podkreśliła, że jest ona zaprzeczeniem prawa unijnego i prawa międzynarodowego. W wywiadzie dla berlińskiego, lewicowego dziennika "taz" Jelpke przypomniała, że uznanym azylantom przysługuje prawo wolnego wyboru miejsca pracy i miejsca zamieszkania.

Plany dotyczące rozdzielenia uznanych azylantów po całych Niemczech nie są niczym nowym, ani zaskakującym. Rząd w Berlinie poinformował już w styczniu, br. że nosi się z takim zamiarem. Zwrócono wtedy także uwagę na istniejące bariery prawne w postaci Konwencji podpisanej w 1952 r. w Genewie dotyczącej statusu uchodźców. W przeszłości jednak, także w Niemczech, wprowadzono rozwiązania przejściowe aby zapobiec nagromadzeniu się dużej liczby migrantów w jednym miejscu.

W latach 90. ub. wieku w ten właśnie sposób rozrzucono po Niemczech tak zwanych późnych przesiedleńców, czyli osoby pochodzenia niemieckiego przybyłe do Republiki Federalnej z obszaru byłego ZSRR. Przepisy dotyczące kierowania ich w określone miejsce przestały obowiązywać pod koniec 2009 roku.

dpa, afp, epd / Andrzej Pawlak, Polska Redakcja Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy