Reklama

Reklama

Kolejna wypowiedź polityka PO o uchodźcach

Syryjskim uchodźcom trzeba również pomagać na miejscu, jednak jeżeli apeluje się o solidarność europejską, to powinno się w niej uczestniczyć - powiedział poseł PO Michał Szczerba, odnosząc się do kwestii relokacji uchodźców między państwa Unii Europejskiej.

W czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wzywa państwa UE do szybszej relokacji uchodźców. Z kolei we wtorek Komisja Europejska zagroziła rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE, jeśli kraje, które do tej pory nie relokowały ani jednego uchodźcy, nie zaczną tego robić do czerwca.

Reklama

W komunikacie KE stwierdziła, że "większość państw członkowskich regularnie składa nowe zobowiązania i prowadzi relokację", tymczasem "Węgry, Polska i Austria jako jedyne nie dokonały relokacji ani jednej osoby". W ocenie Komisji stanowi to naruszenie zobowiązań prawnych tych krajów "podjętych wobec Grecji i Włoch oraz zasady sprawiedliwego podziału odpowiedzialności". KE wezwała jednocześnie Węgry, Polskę i Austrię do niezwłocznego rozpoczęcia relokacji.

"Dla mnie to jest kwestia elementarna, to jest kwestia cywilizacyjna (...). Elementarne podejście polega na tym, że jeżeli trzeba pomóc, to się pomaga, jeżeli się do czegoś zobowiązuje, to się realizuje" - odniósł się do sprawy Szczerba w piątkowym "Gościu Poranka" w TVP Info.

Poseł przyznał, że syryjskim uchodźcom trzeba również pomagać na miejscu, zaznaczył jednak, że jeżeli apeluje się o solidarność europejską, to powinno się w niej uczestniczyć. Zdaniem Szczerby rząd nie ma "za grosz poczucia empatii wobec tych, którzy realnie potrzebują".

Poseł odniósł się też do kwoty 1,5 mln zł, którą polski rząd ma przeznaczyć na odbudowę szpitali w Syrii. "To jest taka kwota, jaką pan marszałek kochany wydaje na remont stołówki" - skomentował, dodając, że każdy powinien sam sobie odpowiedzieć, czy to wsparcie jest wystarczające.

Szczerba podkreślił, że nie rozumie, dlaczego Litwa, Łotwa, Estonia mogą przyjmować uchodźców i "nie ma z tym żadnych problemów". Dodał, że Estonia przyjęła dwie trzecie kwoty, do której się zobowiązała, a Litwa oraz Łotwa - po 40 proc. obowiązującej ich kwoty.

"Słuchają w tej sprawie także głosu Kościoła, głosu Franciszka. W Polsce nie słucha się Franciszka, słucha się nacjonalisty Międlara, w Polsce nie słucha się Kościoła, w Polsce się słucha ONR-u" - powiedział Szczerba. "Mamy do czynienia z władzą, która ostentacyjnie podkreśla swój katolicyzm; jeśli chodzi o uczynki, to jest zupełnie inaczej" - ocenił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne