Reklama

Reklama

Kanada przyjmie migrantów. Najchętniej tych najzdolniejszych

Kanada przyjmie w 2017 r. 300 tys. imigrantów, czyli tylu, ilu przyjęła w 2016 r. – oświadczył w poniedziałek minister ds. imigracji, obywatelstwa i uchodźców John McCallum. Podkreślił, że "wyznaczenie stałej kwoty to podstawa wzrostu imigracji w przyszłości". Tymczasem kanadyjska rada ds. multikulturalizmu chciałaby przyjmować przede wszystkim uchodźców będących utalentowanymi przedsiębiorcami czy zdolnymi studentami.

"Zwiększenie liczby imigrantów jest dobrą polityką, biorącą pod uwagę względy demograficzne. Jestem o tym głęboko przekonany" - dodał.

Poniedziałkowe oświadczenie ministra oddala zarzut, że ostatecznie uległ on presji środowisk sprzeciwiających się przyjmowaniu większej liczby imigrantów - zauważa agencja Reutera.

Reuters przypomina, że wielu wiodących kanadyjskich przedsiębiorców domagało się od ministerstwa zwiększenia pułapu przyjmowanych imigrantów do 450 tys. w ciągu najbliższych pięciu lat. Ich zdaniem pomogłoby to ożywić gospodarkę oraz wspomóc koła biznesu przyciągnięciem utalentowanych specjalistów z całego świata.

Reklama

Pomysłom tym sprzeciwiały się środowiska anty-imigranckie, które wskazywały, że już w 2016 r. Kanada przyjmuje rekordową liczbę aż 300 tys. imigrantów.

Wśród nich pokaźną grupę stanowili uchodźcy syryjscy. Do Kanady przybyło łącznie 25 tys. osób z Syrii. Ich pobyt i podróż do Kanady były sponsorowane zarówno przez rząd federalny, jak i instytucje pozarządowe oraz osoby prywatne.

Migranci tak, ale ci najzdolniejsi

Zdaniem rady ds. multikulturalizmu, kraj ten nie powinien koncentrować się na uchodźcach, a raczej postarać się, by do Kanady trafiali wyjątkowo utalentowani przedsiębiorcy oraz najzdolniejsi studenci, którzy będą przyczyniać się do wzrostu gospodarczego i rozwoju innowacyjności.

Także w poniedziałek ministerstwo ds. imigracji, obywatelstwa i uchodźców ogłosiło, że do grudnia 2017 r. zostanie zniesiony obowiązek wizowy dla obywateli Rumunii oraz Bułgarii - ostatnich państw członkowskich Unii Europejskiej, które nie korzystają w pełni z dobrodziejstw ruchu bezwizowego.

Zarówno Sofia, jak i Bukareszt uzależniały swe poparcie dla umowy gospodarczo-handlowej CETA oraz porozumienia o strategicznym partnerstwie pomiędzy UE a Kanadą (w skrócie SPA), które ma być podstawą do rozszerzenia współpracy w wielu dziedzinach, w tym w sferze polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obronności, energii i ochrony klimatu czy mobilności, od zniesienia obowiązku wizowego dla swych obywateli.

Podpisanie umowy CETA, które nastąpiło w niedzielę, wymagało zgody wszystkich 28 państw członkowskich UE.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy