Reklama

Reklama

​Austria zmienia politykę ws. uchodźców. "Koniec z kulturą otwartych ramion"

Szefowa austriackiego MSW Johanna Mikl-Leitner ogłosiła, że od końca przyszłego tygodnia z południowej granicy jej kraju zawracani będą migranci, którzy nie chcą ubiegać się o azyl w Austrii, ale zamierzają w tym celu podróżować do innego państwa. Austria jest ostatnim przed Niemcami krajem na tzw. bałkańskim szlaku migracyjnym, którym setki tysięcy migrantów przedostały się już do Europy z krajów Bliskiego Wschodu czy Afganistanu.

W poniedziałek austriacka policja informowała, że od początku roku Niemcy codziennie zawracają po kilkuset migrantów z granicy z Austrią, ponieważ nie mają ważnych dokumentów lub odmawiają ubiegania się o azyl w Niemczech.

- Jaka jest obecnie sytuacja na granicy niemiecko-austriackiej? Taka, że na wjazd pozwala się tylko tym, którzy chcą azylu w Niemczech, a ci, którzy chcą podróżować dalej, są odsyłani - powiedziała Mikl-Leitner w rozmowie z austriackim radiem publicznym Oe1. Jak dodała, chodzi o 200-300 osób dziennie.


Osoby, które nie zamierzają starać się o azyl w Austrii, a jedynie chcą przez terytorium tego kraju dostać się do Niemiec i dalej, "będziemy zatrzymywać od końca przyszłego tygodnia bezpośrednio na naszej południowej granicy" - zapowiedziała szefowa austriackiego MSW. - Musimy skończyć z "kulturą otwartych ramion" wobec migrantów - zaznaczyła.

Setki tysięcy migrantów przeszły przez Austrię do Niemiec od września, gdy oba kraje otworzyły granice dla ludzi uciekających z Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i Afganistanu. W 2015 roku tylko 90 tys. z nich złożyło wniosek o przyznanie statusu azylanta w Austrii. Jednak masowy przepływ migrantów i związane z tym obawy Austriaków przyczyniły się do wzrostu skrajnej prawicy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy