Reklama

Reklama

Monika Rosa: Jarosław Kaczyński puścił oko do kobiet

- PiS przestraszyło się, że ustawa o całkowitym zakazie aborcji idzie o wiele za daleko - przekonywała posłanka KO Monika Rosa w internetowej części "Gościa Wydarzeń". Jak również mówiła, odrzucenie projektu przez większość klubu PiS oznacza, że Jarosław Kaczyński "puścił oko do kobiet". Z kolei przedstawiciel klubu PiS Jan Kanthak ocenił, że odrzucona ustawa nie mieściłaby się w prawnym porządku demokratycznego państwa prawa.

W czwartek Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt "Fundacji Pro - Prawo do Życia", która zebrała ponad 100 tys. podpisów pod pomysłem zaostrzenia prawa aborcyjnego, opatrzonego hasłem "Stop aborcji". Jej przedstawiciele przekonywali dzień wcześniej w parlamencie, że przerywanie ciąży powinno być traktowane tak samo, jak zabójstwo.

Za odrzuceniem głosowała większość klubu PiS, trzech posłów Konfederacji, dwóch niezrzeszonych, a także wszyscy obecni reprezentanci klubów i kół: KO, Lewicy, Polski 2050, Polskich Spraw, PSL-Koalicji Polskiej, Kukiz'15 oraz Porozumienia.

Reklama

"PiS przestraszyło się, że ustawa idzie za daleko"

Temat głosowania poruszono w dogrywce "Gościa Wydarzeń" na Interii. Zdaniem posłanki KO Moniki Rosy, PiS "przestraszyło się, że ta ustawa idzie o wiele za daleko". Przypomniała jednak, że w zeszłym roku Jarosław Kaczyński "zdecydował się na zaostrzenie prawa do aborcji w Polsce przez tak zwany Trybunał Konstytucyjny". Uznała również, że TK nie jest niezależny.

Wówczas Jan Kanthak (Solidarna Polska, klub PiS) westchnął, co Rosa oceniła: - To przyznanie się, że Julia Przyłębska działa na polecenie prezesa PiS. 

- Dowody na stół! - odparł Kanthak, co parlamentarzystka opozycji skwitowała: - Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński je smaczne obiady u pani Przyłębskiej na nieformalnych spotkaniach.

Monika Rosa: To wina PiS-u, że oddano pole skrajnym ideologom

Według Rosy, podczas głosowania nad projektem zrównującym aborcję z zabójstwem "Kaczyński puścił oko do kobiet", co miałoby polegać na przesłaniu im komunikatu: "Zakazujemy przerywania ciąży w Polsce, ale możecie wyjechać za granicę".

- Wiadomo, że kolejne zaostrzenie prawa wywołałoby bunt, PiS musiał się wycofać. Jednak winą tej partii jest, że oddano pole tak skrajnym ideologom, którzy chcą ograniczyć rolę kobiet jedynie do rodzenia dzieci i zakazać im decydowania o sobie - oceniła posłanka.

Jan Kanthak: Życie jest najważniejsze, ale nie kosztem życia kobiety

Następnie głos zabrał Jan Kanthak. Zaprzeczył, że Kaczyński ma wpływ na TK oraz zapewnił, że Trybunał "nie jest upolityczniony". - Nie zmieniono kryterium doboru sędziów. TK funkcjonuje tak, jak zawsze - powiedział. 

Uznał również, iż projekt "Stop aborcji" wyszedł "zdecydowanie poza ramy prawne mogące zostać przyjęte w demokratycznym państwie prawa". - Mówimy o dobru dziecka, życie jest najważniejsze, ale nie kosztem życia kobiety. Wyrok TK (z 2020 r.) był odpowiedzią na zapisy konstytucji. Wcześniej było to podkreślane w doktrynie, że zapis (o tzw. embriopatologicznej przesłance do aborcji - red.) jest niekonstytucyjny - mówił Kanthak. 

Dogrywkę "Gościa Wydarzeń" dla Interii prowadził Bogdan Rymanowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje