Reklama

Reklama

Leszek Miller w "Gościu Wydarzeń": W UE narasta irytacja na Polskę

- W Unii Europejskiej i w Parlamencie Europejskim narasta irytacja sytuacją w Polsce - powiedział eurodeputowany Leszek Miller w internetowej części programu "Gość Wydarzeń" emitowanej w Interii. Przyznał, że w Brukseli coraz częściej mówi się o powrocie do dawnego kształtu Unii Europejskiej, która miałaby składać się z 15 państw. - Jak Polska nie chce, to niech sobie wychodzi, nie będziemy jej trzymać na siłę - przytaczał wypowiedzi unijnych polityków.

Prowadzący program Bogdan Rymanowski zapytał byłego premiera, europarlamentarzystę Leszka Millera o to, czy jest szansa, na to, że polski rząd zlikwiduje Izbę Dyscyplinarną SN. 

- To jest za późno. Był czas, żeby to zrobić. Najpierw taka ustawa powinna przejść cały proces legislacyjny, a potem niech się Trybunał Konstytucyjny wypowiada. W Polsce odwrócono te role i jutro zacznie reagować Unia Europejska. To będą bardzo niekorzystne reakcje - powiedział Miller. 

Jak przyznał polityk "z punktu widzenia zachodu" ewentualny Polexit "może być obojętny". - W Unii Europejskiej i w Parlamencie Europejskim narasta irytacja sytuacją w Polsce i na Węgrzech, ale teraz zwłaszcza w Polsce. Odzywają się takie głosy, które słyszałem mniej więcej 20 lat temu, że UE popełniła błąd przyjmując wszystkie kraje z tej części Europy jednocześnie, że najpierw trzeba było przyjąć te mniejsze, potem średnie, a Polskę na końcu - powiedział. 

Reklama

Dodał, że "na korytarzach w Brukseli słychać głosy, aby powrócić do Unii Europejskiej składającej się z 15 państw".  - Może jeszcze zachowajmy państwa bałtyckie, bo one nie sprawiają problemów i trudności. Jak Polska nie chce, to niech sobie wychodzi, nie będziemy jej trzymać na siłę - przytoczył. 

"Unia działa w jedwabnych rękawiczkach"

Były premier został zapytany o to, jaka byłaby jego reakcja w sprawie kryzysu na granicy z Białorusią. 

- To jest robiona przez Łukaszenkę, który zapatrzył się na Erdogana i używa migrantów do szantażu - podkreślił. Dodał, że tym sposobem białoruski dyktator nie wywalczy zniesienia europejskich sankcji. 

- Uważam, że Unia Europejska postępuje zbyt wolno i w jedwabnych rękawiczkach. Można punktowo uderzyć w interesy samego Łukaszenki i jego oligarchów, czyli np. powiedzieć, że nie będziemy kupować cementu, innych artykułów, doprowadzać do importu paliw - przyznał. Podkreślił, że "w UE dominuje kultura kompromisu". - Najlepiej się z każdym dogadać, czas ucieka, ale to nic, może ten ktoś się zmieni... Unia Europejska posiada cały arsenał instrumentów, których jeszcze nie użyła. Niech ich użyje! - przyznał. 

"Nic im nie życzę"

Miller poinformował, że nie pojawi się na konwencie zjednoczeniowym Nowej Lewicy. - Nic nie życzę nowym przewodniczącym (Włodzimierzowi Czarzastemu i Robertowi Biedroniowi - red). Zdrowia, zdrowia życzę każdemu z definicji. Pomyślności już nie - podsumował. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje