Reklama

Reklama

Epidemia Eboli

Obama: To zagrożenie dla bezpieczeństwa świata

Prezydent Barack Obama wezwał świat do bardziej energicznych działań na rzecz powstrzymania epidemii Eboli. Ostrzegł, że wirus nie jest tylko lokalnym problemem, ale stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa świata. Obama wziął udział w spotkaniu na szczycie poświęconym Eboli, które odbyło się przy okazji sesji ONZ w Nowym Jorku.

Amerykański prezydent narzekał, że wiele krajów i organizacji jest zbyt opieszałych w walce z epidemią. - Odpowiedź na epidemię takich rozmiarów musi być szybka i kontynuowana. To maraton, który musimy biec jak sprint. Każdy musi się dołożyć do tej walki i każdy powinien traktować problem poważnie - powiedział Obama.

Jego apel zbiega się z publikacją raportu ekspertów, którzy ostrzegli, że w czarnym scenariuszu w ciągu pół roku Ebola może zakazić 1,4 miliona ludzi w Liberii i Sierra Leone. 

Same Stany Zjednoczone włączyły się w pomoc. Prezydent Barack Obama skierował do zachodniej Afryki 3700 żołnierzy i wygospodarował na walkę z Ebolą 750 milionów dolarów. 

Reklama

Dzisiaj Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że liczba ofiar śmiertelnych wirusa w pięciu krajach Afryki Zachodniej wzrosła do prawie trzech tysięcy.

Najgorsza w historii epidemia

Obecnie mamy do czynienia z najgorszą w historii epidemią wirusa Eboli. Po raz pierwszy zarejestrowano go 40 lat temu w Demokratycznej Republice Konga. Nazwa wirusa pochodzi od rzeki Ebola, znajdującej się w północnej części tego kraju.

Do podstawowych objawów choroby należą: gorączka, krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne, a w ostatnim stadium choroby - wymioty i biegunka. Zarażenie odbywa się przez kontakt z płynami ustrojowymi chorego. Nie istnieje obecnie lek na wirusa Ebola, a śmiertelność wśród osób zarażonych może sięgać nawet 90 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy