Reklama

Reklama

Eksplozje na maratonie w Bostonie

Graś: Nie ma sygnałów o wzroście zagrożenia terrorystycznego

Nasze służby nie odebrały żadnych sygnałów o wzroście zagrożenia terrorystycznego - powiedział we wtorek rzecznik rządu Paweł Graś pytany o bezpieczeństwo zbliżających się imprez masowych w Polsce.

W kontekście wydarzeń, do których doszło w poniedziałek w Bostonie, rzecznik rządu pytany był w Radiu ZET o zabezpieczenie takich polskich imprez jak m.in. organizowany w niedzielę Orlen Warsaw Marathon.

Reklama

- Żadnych sygnałów o wzroście zagrożenia terrorystycznego nasze służby nie odebrały, ale każda impreza masowa w Polsce, mamy tutaj choćby bardzo dobre doświadczenia związane z Euro 2012, jest pod baczną obserwacją służb zarówno takich jak ABW, służby: wywiadu czy kontrwywiadu, jeśli chodzi o prewencję, o zgromadzenie i analizowanie ewentualnych sygnałów ostrzegawczych przed imprezą - powiedział Graś.

Dodał, że "każda impreza zabezpieczana jest przez siły i środki policyjne takie, które są zawsze adekwatne do zagrożenia, które może zaistnieć".

- Na pewno to wydarzenie z Bostonu będzie przez nasze służby szczegółowo analizowane. Na pewno jesteśmy już i będziemy w kontakcie z amerykańskimi i europejskimi odpowiednikami i to wydarzenie, każdy sygnał i okoliczności z nim związane będą przez wszystkie służby odpowiedzialne za zabezpieczenie antyterrorystyczne Polski analizowane - powiedział rzecznik rządu.

W poniedziałek doszło do dwóch wybuchów na mecie maratonu w Bostonie. W ich wyniku zginęły co najmniej 3 osoby, w tym 8-letnie dziecko, a ponad 140 zostało rannych. Prezydent USA Barack Obama zapowiedział użycie wszelkich możliwych środków, by znaleźć sprawców. Śledztwo prowadzi FBI.

"Informacje docierające z Bostonu są szokujące"

Graś zwrócił uwagę, że w wypowiedziach przedstawicieli amerykańskiej administracji nie padło słowo zamach terrorystyczny. Jednak - jak mówił - informacje docierające z Bostonu są szokujące m.in. dlatego, że to atak na masową imprezę sportową, kultową już nie tylko w USA, ale wśród ludzi z całego świata, którzy pasjonują się bieganiem.

Po drugie - zaznaczył rzecznik rządu - zdarzyło się to w Stanach Zjednoczonych, które "wydawałoby się po tych wszystkich doświadczeniach od 2001 r., są krajem, który najlepiej potrafi sobie z tego typu zagrożeniami radzić".

- Na razie, zgodnie z tymi komunikatami policji, administracji amerykańskiej czekamy na szczegóły tych wydarzeń. Zwróćmy uwagę, że słowo zamach terrorystyczny w wypowiedzi Baracka Obanmy nie padło, no ale jednak coś tam bardzo złego się wydarzyło - powiedział Graś.

W jego ocenie, sam wybór miejsca, w którym doszło do eksplozji "świadczy o tym, że chodziło o ty, by wywołać jak największy szok zarówno wśród obecnych jak i wśród społeczności międzynarodowej", bo wiadomo, że na tę konkretną imprezę sportową, jaką jest bostoński maraton, zwrócone będą oczy nie tylko uczestników, nie tylko Amerykanów, ale wszystkich, którzy bieganiem się pasjonują.

Konsul RP w Bostonie Marek Leśniewski-Laas powiedział, że nie ma informacji, by wśród ofiar byli Polacy. Również polski konsul w Nowym Jorku Mateusz Stąsiek, który pojechał do Bostonu, potwierdził w rozmowie z PAP późnym wieczorem, że wśród ofiar nie ma obywateli Polski, ani innych krajów UE.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Graś | terroryzm | zagrożenia | rzecznik rządu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje