Reklama

Reklama

Eksplozje na maratonie w Bostonie

USA: Co najmniej 3 ofiary śmiertelne wybuchów w Bostonie

Co najmniej 3 osoby - w tym 8-letnie dziecko - zginęły, a ponad 140 zostało rannych w wyniku dwóch wybuchów na mecie maratonu w Bostonie. Prezydent USA Barack Obama zapowiedział użycie wszelkich możliwych środków, by znaleźć sprawców. Śledztwo prowadzi FBI.

Konsul RP w Bostonie Marek Leśniewski-Laas powiedział, że nie ma informacji, by wśród ofiar byli Polacy. Również polski konsul w Nowym Jorku Mateusz Stąsiek, który pojechał do Bostonu, potwierdził w rozmowie z PAP, że wśród ofiar nie ma obywateli Polski, ani innych krajów UE.

Reklama


„Nogi zaczęły mi drżeć, upadłem…” – poruszająca relacja uczestnika maratonu

Barack Obama: Dowiemy się, kto to zrobił

Jak podał konsulat RP w Nowym Jorku na swej stronie internetowej, powołując się na oficjalną stronę maratonu http://registration.baa.org/individual.html, swój udział w biegu zgłosiło 37 osób polskiego pochodzenia. Na liście wyników podanej na stronie internetowej imprezy znalazło się 29 Polaków, którzy ukończyli bieg.

Konsulat w Nowym Jorku przypomina swoje alarmowe numery telefonu: 646 237 2108 oraz 917 836 2581.

Informuje też, że władze Bostonu specjalnie uruchomiły linię dla rodzin i ofiar poszkodowanych w tragedii -  617 635 4500.

Do dwóch niemal równoczesnych wybuchów doszło w poniedziałek po godzinie 15.00 (21.00 czasu polskiego) tuż obok mety, kiedy uczestnicy słynnego maratonu bostońskiego kończyli bieg; trzy godziny po tym, jak metę przekroczyli zwycięzcy. Wybuchła ogromna panika; zakrwawieni ludzie krzyczeli i biegali w kłębach dymu.

Podmuch spowodowany przez wybuchy powalił na ziemię wielu widzów obserwujących biegaczy i powybijał szyby w okolicznych domach.

Służby wywiadowcze poinformowały, że dwa dalsze ładunki wybuchowe zostały rozbrojone nieopodal mety maratonu, którego trasa liczy 42 km.

- Wciąż nie wiemy, kto to zrobił i dlaczego. I nie powinniśmy zbyt pochopnie wyciągać wniosków, zanim nie poznamy wszystkich faktów. Ale niech nie będzie wątpliwości - znajdziemy sprawców i dowiemy się, czemu to zrobili. Każdy odpowiedzialny, każda odpowiedzialna grupa poczuje pełen ciężar sprawiedliwości - powiedział Obama w wieczornym wystąpieniu, które transmitowały wszystkie najważniejsze telewizje.

Prezydent zapowiedział, że służby specjalne użyją wszelkich niezbędnych środków, by znaleźć winnych. Dowodzenie nad śledztwem przejęła FBI. Anonimowe źródła w Białym Domu przyznały, że sprawa jest traktowana jako akt terroryzmu. W Bostonie w promieniu ok. 5 km od miejsca wybuchów wprowadzono strefę zakazu lotów.

Szef policji bostońskiej Ed Davis powiedział na konferencji prasowej, że policja wciąż nikogo jeszcze nie zatrzymała w związku z atakami. Natomiast telewizja WBZ-TV doniosła, że w ramach śledztwa przeszukano mieszkanie na przedmieściach Bostonu - Revere. Tę informację potwierdziła policja stanowa w Massachusetts, ale nie podano dalszych informacji.

Według policji zginęły trzy osoby, a spośród ponad 140 rannych co najmniej 17 jest w stanie krytycznym. Wielu rannych straciło nogi lub ręce. Inne obrażenia to złamania, rany spowodowane przez odłamki i pęknięte bębenki w uszach.

- Nigdy czegoś takiego, takiej rzezi nie widziałem w 25-letniej karierze... Czegoś takiego można oczekiwać tylko na wojnie - mówił, cytowany przez agencję AP, szef izby przyjęć w jednym ze szpitali Alisdair Conn.

Obama poinformował, że polecił władzom federalnym zwiększenie środków bezpieczeństwa na terytorium całych Stanów Zjednoczonych. Zaostrzono środki bezpieczeństwa w rejonie Białego Domu, w Waszyngtonie. Teren przed frontonem Białego Domu odgrodzono policyjną taśmą, a fragment Pennsylvania Avenue przed Białym Domem został zamknięty dla ruchu. Także policja w Nowym Jorku zaostrzyła w poniedziałek środki bezpieczeństwa, m.in. na lotniskach.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potępił na Twitterze ataki w Bostonie. "Kondolencje dla narodu amerykańskiego wobec tchórzliwego ataku na sportowców w Bostonie" - napisał.

Policja nie potwierdza związku między wybuchami na trasie maratonu a pożarem, jaki wybuchł w bibliotece prezydenta Johna F. Kennedy'ego w Bostonie ok. 5 km od mety maratonu. Wcześniej media podawały, że tam też doszło do wybuchu. Rzeczniczka policji bostońskiej Neva Coakley mówiła, że wybuch spowodował pożar, ale nikt nie został ranny.

Media dość szybko po wybuchach zaczęły spekulować, że może chodzić o zamachy terrorystyczne, ponieważ do wybuchów doszło podczas imprezy masowej. Ponadto lokalne media informowały, że na miejscu znaleziono kulki metalowe wykorzystywane w bombach w celu zranienia jak największej liczby osób. "Nie można wykluczyć, że były to zamachy terrorystyczne" - mówił komentując na żywo wydarzenia w telewizji NBC demokratyczny kongresmen z Massachusetts Bill Keating. Zaapelował, by ludzie nie wychodzili z domów.

W komentarzach podkreśla się symboliczny charakter ataku na najstarszy, odbywający się co roku, maraton na świecie. Jest on organizowany w Bostonie, stolicy stanu Massachusetts od 1897 roku, zwykle w trzeci poniedziałek kwietnia. W tegorocznym maratonie uczestniczyło 23 tys. osób. Biegaczy dopingowało ponad 500 tys. widzów.

W poniedziałek w Bostonie obchodzony był Patriots Day, stanowe święto upamiętniające pierwszą bitwę z wojskami brytyjskimi podczas amerykańskiej wojny o niepodległość w 1775 roku.


Dowiedz się więcej na temat: wybuchy | Boston | wybuchy w Bostonie | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy