Reklama

Reklama

Eksplozje na maratonie w Bostonie

Łódź, w której złapano Carnajewa, atrakcją dla bostończyków

Zbudowana w latach 80. łódź podziurawiona i poplamiona krwią stała się atrakcją w Bostonie, który wydobywa się z traumy po podwójnym zamachu bombowym na mecie tutejszego maratonu.

Bostończycy, którzy mogą teraz już bez obaw wyjść z domów, szczególnie mieszkańcy dzielnicy Watertown, gdzie rozegrały się ostatnie etapy tragedii, chcą osobiście zobaczyć łódź, w której został złapany drugi ze sprawców zamachów - Dżochar Carnajew.

Tłumnie przybywają do domu Dave'a Henneberry'ego na Franklin Street. W relacjach telewizyjnych widać tam tłumy miejscowych i turystów, które przechodzą obok żółtych taśm z napisami "Linia policyjna, proszę nie przekraczać" ogradzających łódź.

Właściciel łodzi na razie nie pokazuje się publicznie, a jednostka jest dowodem w sprawie przeciwko braciom Carnejewym. Sąsiedzi Dave'a Henneberry'ego mówią, że jest on nadal w szoku po piątkowych wydarzeniach u siebie na podwórku. To on poinformował policję o tym, że plandeka przykrywająca jego łódź jest naruszona i są na niej ślady krwi. Potem okazało się, że właśnie tam ukrywa się drugi z podejrzanych o dokonanie zamachów na mecie bostońskiego maratonu.

Był ścigany od poniedziałku. Dżochar Carnajew poddał się po strzelaninie i negocjacjach z policją W rezultacie dwóch wybuchów na mecie maratonu zginęły 3 osoby, około 180 zostało rannych.

Dave Henneberry podobno nie jest zadowolony z faktu zniszczenia jego łodzi, o którą dbał i którą traktował jak swoje dziecko. Na Facebooku już rozpoczęto akcję na rzecz kupienia mu nowej łodzi.


Dowiedz się więcej na temat: Dżochar Carnajew | zamachy w Bostonie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne