Reklama

Reklama

Przeszukanie w domu letniskowym Kiszczaków

Czwartkowe przeszukanie w domu letniskowym Kiszczaków w Wiknie pod Nidzicą trwało nieco ponad godzinę.

Jak relacjonowali świadkowie, rano pod dom podjechały auta z policjantami i przedstawicielem IPN. Osobnym autem przyjechał mężczyzna, który otworzył furtkę. W domu Kiszczaków przebywali nieco ponad godzinę, zaglądali też pod tuje otaczające posesję. Według jednego z sąsiadów, który obserwował akcję, jeden z policjantów wyniósł reklamówkę, w której była koperta lub dwie. Z mediami nikt z obecnych w domu letniskowym nie rozmawiał.

Reklama

W wydanym w czwartek komunikacie Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że przeszukanie domu w Wiknie wiązało się ze śledztwem "w sprawie ukrycia przez osobę do tego nieuprawioną dokumentów podlegających przekazaniu Instytutowi Pamięci Narodowej". Prezes Instytutu Łukasz Kamiński tłumaczył, że "trzeba sprawdzić obie nieruchomości należące do gen. Kiszczaka, czy tam nie zachowały się jakieś dokumenty".

Wikno to niewielka wieś pod Nidzicą, w której więcej jest domów letniskowych, niż całorocznych. Dom Kiszczaków stoi nad samym brzegiem jeziora, jest otoczony innymi domami teraz zamkniętymi na głucho. Domy ma tu wielu warszawiaków, niektórzy zaglądają tu przez cały rok. Jeden z takich mieszkańców powiedział PAP, że "szczerze wątpi w to, by cokolwiek udało się tu znaleźć".

"Nawet jeśli Kiszczak coś tu wywiózł, to pewnie się to spaliło w pożarze, który wybuchł tu kilka lat temu" - dodał.

Pożar w domu Kiszczaka

Kiszczak miał drewniany dom w Wiknie od wielu lat. 2 sierpnia 2010 r. (tj. dokładnie w 21. rocznicę objęcia przez Kiszczaka stanowiska premiera, na którym po 15 dniach zastąpił go Tadeusz Mazowiecki) na daczy wybuchł pożar. Strawił on nie tylko budynek, ale również garaż i dwa samochody. Nikt nie ucierpiał, ale z wnętrza domu, jak oceniał właściciel, praktycznie nic nie udało się uratować.

Po pożarze prowadzono śledztwo, w którym biegli oceniali, że źródłem ognia mogło być jedno z aut, stojące w garażu. Nie znaleziono jednak śladów zwarcia instalacji elektrycznej wozu ani dowodów na umyślne podpalenie. Dlatego Prokuratura Rejonowa w Nidzicy umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Kiszczakowie po pożarze odbudowali dom w Wiknie. Ten obecny także jest drewniany, ma kamienną podmurówkę. Posesja jest ogrodzona, furtki są zamknięte na klucz.

We wtorek wieczorem prokuratorzy IPN dokonali przeszukania w domu wdowy po gen. Kiszczaku. Zabezpieczono materiały - w ramach wszczętego w ub.r. śledztwa w sprawie ukrycia akt podlegających przekazaniu Instytutowi Pamięci Narodowej. Przejęto rękopisy, maszynopisy i fotografie - w sumie sześć pakietów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne