Reklama

Reklama

Lech Wałęsa zapoznał się z dokumentami TW "Bolka"

Lech Wałęsa zapoznał się z dokumentami tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek". Były prezydent nie rozmawiał z dziennikarzami i tuż przed godziną 13:00 odjechał spod budynku warszawskiej czytelni Instytutu Pamięci Narodowej.


To właśnie IPN pod koniec lutego udostępnił teczki pracy i personalną "Bolka". Znajduje się w nich między innymi zobowiązanie do współpracy z bezpieką podpisane "Lech Wałęsa". W materiałach są też między innymi donosy agenta na pracowników Stoczni Gdańskiej a także pokwitowania wypłat za przekazywanie informacji funkcjonariuszom SB. Współpraca "Bolka" z komunistyczną służbą trwała z różną intensywnością w latach 1970-76.

Dzisiejsza wizyta Lecha Wałęsy w IPN to część czynności prokuratorskich. Śledztwo wszczął białostocki oddział Instytutu po wypowiedziach byłego prezydenta, w których podważał on autentyczność dokumentów znalezionych w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku. Lech Wałęsa miał wskazywać prokuratorom, co w teczkach "Bolka" zostało - jego zdaniem - sfałszowane. Ma to być podstawą do zlecenia przez prokuratora badania pisma ręcznego, które przeprowadzi biegły.

Reklama

Były prezydent przybył do Warszawy wczoraj. Napisał wówczas na swoim koncie na Facebooku, że obecnie "pewne siły podważają najpiękniejsze polskie zwycięstwo Solidarności" budowane - jak napisał - pod jego przewodem. Skrytykował również udostępnienie przez IPN teczek "Bolka", nazywając je "śmieciami" i oceniając, że cała sprawa to "prowokacja przygotowana od dawna przez siły starego porządku".

"Zniszczono około 90 tomów opisu mojej prawdziwej postawy , zachowano przygotowaną prowokację na paru stronach" - napisał Lech Wałęsa.

Były prezydent zapewnił też, że nigdy nie współpracował z SB, ani nigdy na nikogo nie donosił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje