Reklama

Reklama

Lech Wałęsa komentuje doniesienia o jego współpracy z SB

"Po raz pierwszy wydaje się, że rękoma moich przyjaciół i znajomych Służba Bezpieczeństwa wygra ze mną" - w ten sposób były prezydent Lech Wałęsa skomentował w rozmowie z RMF FM dzisiejsze nieoficjalne doniesienia Polskiej Agencji Prasowej o jego współpracy z SB.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP w źródłach zbliżonych do Biura Prezesa IPN oraz do Kolegium IPN, opinia ws. dokumentów z teczki TW "Bolka", które znaleziono po śmierci gen. Czesława Kiszczaka w jego domu, potwierdza współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.

"To nieprawda, to kłamstwo"

"Jest to kłamstwo. Mam nadzieję, że kiedy sądy będą właściwe, będzie to udowodnione" - powiedział w sobotę PAP Wałęsa, odnosząc się do tych informacji. Zapytany, czy był w przeszłości tajnym współpracownikiem SB, odpowiedział: "Nawet nie pomyśl pan, że to było możliwe. To było niemożliwe, nic nie było absolutnie". 

Reklama

W podobnym tonie skomentował informacje w rozmowie z reporterem RMF FM Pawłem Balinowskim.

"Po raz pierwszy wydaje się, że rękoma moich przyjaciół i znajomych Służba Bezpieczeństwa wygra ze mną. Na podrabianych papierach, na pozbieranych z dziwnych miejsc papierach, koledzy moi chcą mi udowodnić, że współpracowałem.To jest nieprawda, nie mają pojęcia, jak wyglądała praca i walka, i dlatego też nabierają się na przygotowane materiały przez Służbę Bezpieczeństwa" - powiedział Wałęsa.

"Jestem czysty jak łza"

Przed tygodniem na konferencji IPN Wałęsa oświadczył, że ani na sekundę nie był "po tamtej stronie". "Jestem czysty jak łza" - dodał. Kategorycznie zaprzeczył autentyczności dokumentów przejętych przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku.

"Udowodniłem na papierach wszelkich i IPN udowodnił, że podrabiano na mnie papiery z nazwiskami włącznie. Teraz chwycono się Kiszczaka i teczek Kiszczaka. Przecież dobrze wszyscy wiedzą, że ten Kiszczak dał polecenie, by zniszczyć wszelką dokumentację. Są protokoły, spisy, nazwiska" - argumentował.

"Wszystko zostało zniszczone, nie było żadnej i nie ma teczek. Nie było i nie ma, bo nie mogło być" - podkreślał dawny przywódca Solidarności. Tłumaczył też, że jego rozmowy nagrywała komunistyczna bezpieka, potem spisywała i podpisywała mianem "Bolek".

Nieoficjalne doniesienia

Według informacji PAP, opinia liczy ok. tysiąca stron; tylko co do paru dokumentów zgłoszone są wątpliwości, nie mają jednak one znaczenia dla tej oceny. Źródła PAP nie określiły jakiego okresu dotyczy współpraca Wałęsy z SB.

Biegli Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie prowadzili badania z dziedziny pisma porównawczego dotyczące teczki TW "Bolek" od maja 2016 r. W teczce jest m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek". Były prezydent zanegował autentyczność dokumentów przejętych przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku.

Pełna informacja w sprawie opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie ma zostać przedstawiona na konferencji prasowej we wtorek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy