Reklama

Reklama

Zniszczyli święte jaskinie sprzed 46 tys. lat. Dyrektor zmuszony do odejścia

Dyrektor generalny koncernu wydobywczego Rio Tinto, Jean-Sébastien Jacques, podał się do dymisji po niedawnym skandalu, dotyczącym zniszczenia unikatowych jaskiń w australijskim wąwozie Juukan. Liczyły one ok. 46 tys. lat i stanowiły święte miejsce dla społeczności Aborygenów.

Do zniszczenia cennych jaskiń doszło pod koniec maja, mimo wieloletnich protestów ze strony lokalnej społeczności Aborygenów. Bezpośrednim powodem dewastacji była rozbudowa kopalni rudy żelaza, działającej w pobliżu wąwozu Juukan. Wydarzenie wywołało wówczas oburzenie wśród wielu mieszkańców Australii.

Reklama

Swoją krytykę publicznie wyraził na Twitterze m.in. były premier, Kevin Rudd, stwierdzając, że "korporacyjna arogancja Rio Tinto okradła wszystkich Australijczyków". Polityk ten jako pierwszy w historii przeprosił aborygeńskie rodziny za odbieranie im ziemi w XX wieku przez białych mieszkańców kraju.

Pojawiły się także głosy krytyczne, mówiące o porażce australijskiego prawodawstwa, które nie ochroniło kultury rdzennych mieszkańców kraju i nie wymusiło odpowiedzialnego podejścia na spółce wydobywczej.

"Zniszczenie nie powinno nastąpić" - napisał w oświadczeniu federalny minister ds. ludności tubylczej, Ken Wyatt. “To niezwykle ważne, żeby to się nie powtórzyło" - podkreślił minister.

Dymisja pod presją inwestorów

Choć firma przeprosiła oficjalnie za wydarzenie, dopiero teraz doszło do stanowczych działań wobec szefostwa spółki Rio Tinto, odpowiedzialnego za działalność wydobywczą. Jak podaje “Guardian", dojść do tego miało na skutek presji inwestorów, a także niezadowolenia opinii publicznej.

Ian Silk, dyrektor największego australijskiego funduszu emerytalnego, AustralianSuper, powiedział “Guardianowi", że jest zadowolony z takiego ruchu. “Rio może teraz (..) zagwarantować, że jego działania uwzględniają odpowiednie podejście do ochrony miejsc ważnych z kulturowego punktu widzenia oraz że kieruje się zasadami odpowiedzialności" - podkreśla Silk.

Cięcia zarobków nie wystarczyły

"The Sydney Morning Herald" podaje, że firma w wydanych oświadczeniu poinformowała, że wraz z szefem spółki, ze stanowisk zrezygnują dwaj ważni dyrektorzy, Chris Salisbury i Simone Niven.

"To, co wydarzyło się w Juukan, było złe. Jesteśmy zdeterminowani, aby zagwarantować, że zniszczenie miejsca o tak wyjątkowym znaczeniu archeologicznym i kulturowym nigdy więcej się nie powtórzy" - powiedział w oświadczeniu Simon Thompson, prezes spółki Rio Tinto.

Jak przypomina CNN, w pierwszych miesiącach po wydarzeniu doszło jedynie do przeprosin i cięć zarobków po stronie zarządzie. W rozmowie z “SMH" Thompson przyznał, że wcześniejsza reakcja na kryzys była niewłaściwa i "oderwana od rzeczywistości", dlatego akcjonariusze mieli prawo czuć się niezadowolonymi.

Sebastian Medoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje