Reklama

Reklama

​"Przegląd": Afrykańskie płuca Ziemi

Co roku płonie 3-4 proc. powierzchni Ziemi, jak oblicza Peter Moore, specjalista FAO. W Afryce panuje tendencja spadkowa - 300 mln ha spalonych lasów w 2016 r. wobec 340 mln w 2003 r. - ale to na tym kontynencie straty są największe. Szacuje się, że 10 proc. niekontrolowanych pożarów jest przyczyną 90 proc. wypaleń, ofiar ludzkich, strat materialnych i środowiskowych. Problemem jest bagatelizowanie efektów pożaru przez miejscową ludność.

Gdy uwaga świata jest skierowana na pożary w Amazonii, NASA opublikowała zdjęcia, z których wynika, że w środkowej Afryce jest więcej pożarów niż w Brazylii. Tylko w Angoli i w południowej części Demokratycznej Republiki Konga doszło do ponad 10 tys. pożarów. 

Te w Afryce należą do tradycji rolników i pasterzy. Są zazwyczaj kontrolowane i obejmują małe powierzchnie. Peter Moore twierdzi, że ludność afrykańska wypala lasy, aby polepszać wydajność swoich pól, otwierać trakty leśne i zwalczać pojawiające się plagi. Popioły sprzyjają podnoszeniu jakości gleby, ale tylko krótkoterminowemu, w wymiarze długoterminowym przyśpieszają jej erozję. To samo zjawisko, jak pokazuje obraz satelitarny, występuje w Zambii, Mozambiku, a nawet na Madagaskarze. Uważa się, że dziewięć na 10 pożarów w Afryce nie przynosi szkód, raczej jest korzystne dla zamieszkujących lasy wspólnot.

Reklama

Jednak główną przyczyną deforestacji środkowej Afryki są nie pożary, ale wycinki lasów. Miliony hektarów lasów afrykańskich pozostają zagadką dla naukowców. W odróżnieniu od Amazonii i lasów tropikalnych Indonezji obszar ten jeszcze nie trafił do katalogów ofert turystycznych i nie jest priorytetem dla agroprzemysłu. Położony na terytorium sześciu krajów stanowi jeden z najmniej znanych obszarów świata. Jednak rosnące zapotrzebowanie na żywność, węgiel drzewny i szlachetne drewno, przy wzrastającym bezrobociu w tej części Afryki, daje o sobie znać. W basenie rzeki Kongo znajduje wyżywienie ok. 60 mln osób. Występuje tu jedna piąta wszystkich gatunków zwierząt znanych na świecie, rośnie ok. 10 tys. gatunków drzew.

W ramach XI Europejskiego Funduszu Rozwoju na północy DRK realizowany jest projekt Rezerwat Biosfery Yangambi, koordynowany przez Międzynarodowe Centrum Badań Leśnych (CIFOR). Według ekspertów zaangażowanych w badania podstawowymi przyczynami degradacji dżungli kongijskiej są: produkcja węgla drzewnego, wycinka najcenniejszych gatunków oraz wydobycie minerałów. 

"Najpierw drwale dokonują selektywnej wycinki drzew, na które jest popyt w stolarce i budownictwie - twierdzi jedna z badaczek Silvia Ferrari. - Potem miejscowi kontynuują wycinkę na węgiel drzewny. Na koniec podpalają resztki dżungli, by tworzyć miejsce pod uprawę. Wydajność tej ziemi jest minimalna, szybko tworzą się ugory. Podobny proces powtarza się na nowych obszarach". 

To błędne koło jest wyzwaniem dla naukowców, zwłaszcza że w ostatnich 20 latach liczba ludności na tym obszarze podwoiła się i rośnie. Ponadto brakuje substytutu dla drewna, które dostarcza 80 proc. energii Afryce Subsaharyjskiej. Ciągle wzrasta też w Afryce i w świecie, szczególnie w Chinach, zapotrzebowanie na szlachetne gatunki drzew. Problemem zainteresowała się Unia Europejska. Nie jest jednak łatwo prowadzić badania na miejscu, kiedy trzeba wycinać maczetą drogi i walczyć z naturalnymi przeciwnościami. Postawiono więc na kształcenie specjalistów lokalnych. 

W ostatniej dekadzie pod auspicjami CIFOR, UE i Uniwersytetu w Kisangani udało się wykształcić 220 specjalistów. Prowadzą oni badania nad reakcją drzew na zmiany klimatyczne i zajmują się ratowaniem afrormosii (Pericopsis elata), drzewa szlachetnego wykorzystywanego do budowy statków, mebli i trumien. Naukowcy pracują też nad ewentualnym rozszerzeniem oferty eksportu drzewa szlachetnego, aby nie koncentrował się on tylko na 10 gatunkach (70 proc. eksportu drzewa szlachetnego), co zagraża ich istnieniu. Jeszcze niedawno ci arboryści byli zmuszani do transportowania próbek drzew do Europy, aby tam je przebadać. Wielu zrezygnowało z dalszej pracy, bo brakowało sprzętu. Czasy na tyle się zmieniły, że w Yangambi powstało pierwsze w Afryce Subsaharyjskiej laboratorium biologii drzewa.

Lasy basenu rzeki Kongo stanowią 70 proc. ogólnego zalesienia kontynentu i działają jako naturalny termostat dla regionu i świata. Pojęcie zrównoważonego rozwoju, które stało się tak powszechne w ostatnich dekadach, było używane w Niemczech już w XVIII w., w zakresie racjonalnego gospodarowania zasobami leśnymi. Pomysł na wykorzystywanie zasobów leśnych bez wyrządzania dżungli szkód nie jest więc nowy. Trzeba zrozumieć wielką rolę obszarów leśnych w życiu planety, co dla przeciętnego człowieka i polityków kierujących się celami krótkoterminowymi nie zawsze jest jasne. 

Lech Miodek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje