Reklama

Reklama

Gdyby nie smog, na COVID-19 umarłoby 28 proc. Polaków mniej

Według szacunków autorów międzynarodowego badania, opublikowanego w czasopiśmie naukowym "Cardiovascular Research", 15 proc. zgonów na COVID-19 można powiązać z długotrwałym narażeniem na zanieczyszczenie powietrza. Analiza wskazuje także, że Polska znajduje się w czołówce państw, które najsilniej odczują skutki smogu.

Międzynarodowy zespół naukowców oszacował liczbę zgonów z powodu COVID-19, które można powiązać z długotrwałym narażeniem na zanieczyszczenie powietrza. Chciano w ten sposób sprawdzić, o ile mniej osób mogłoby umrzeć z powodu pandemii w poszczególnych krajach, gdyby problem z powietrzem udało się znacząco zmniejszyć.

Związek nie jest oczywisty

Reklama

Autorzy badania podkreślają jednak, że nie chodzi o prosty związek przyczynowo-skutkowy (choć i ten jest możliwy), lecz przede wszystkim o bardziej złożone powiązania, m.in. za sprawą nasilenia się innych schorzeń.

W badaniu naukowcy wykorzystali dane o przebiegu epidemii SARS z 2003 roku oraz obecnej pandemii COVID-19 we Włoszech, Chinach i USA (do czerwca 2020 roku). Połączone je z danymi satelitarnymi na temat narażenia na zanieczyszczenia w postaci pyłów zawieszonych PM2.5 w skali globalnej. Wyniki tych analiz opublikowano w czasopiśmie naukowym "Cardiovascular Research"

Poziom zanieczyszczenia powietrza a śmiertelność

Na podstawie danych dotyczących przebiegu epidemii oraz jakości powietrza wyliczono, że ograniczając poziomy zanieczyszczeń, można byłoby uniknąć 15 proc. zgonów spowodowanych przez COVID-19 na świecie. W Azji Wschodniej odsetek ten oszacowano na ok. 27 proc., w Ameryce Północnej 17 proc., natomiast w Europie na ok. 19 procent.

Polska na niechlubnej drugiej pozycji

W zestawieniu poszczególnych państw Polska znalazła się na drugiej pozycji na świecie, z uśrednioną wartością równą 28 procent. Na pierwszym miejscu sklasyfikowano Czechy (29 proc), a na kolejnych pozycjach Chiny, Koreę Północną i Słowację (po 26 proc.).

"Jeśli dojdzie do połączenia między długotrwałą ekspozycją na zanieczyszczenie powietrza i zakażeniem koronawirusem, to czynniki te wspólnie oddziałują niekorzystnie na zdrowie, szczególnie w odniesieniu do serca i naczyń krwionośnych" - komentuje w oświadczeniu prof. Thomas Münzel z University Medical Center of the Johannes Gutenberg-University, współautor badania.

"Podwójne uderzenie"

"Wydaje się, że cząstki stałe (PM 2.5) zwiększają aktywność receptora na powierzchni komórek, zwanego ACE-2. Wiadomo, że bierze on udział w procesie infekowania komórek przez wirusa. Mamy więc do czynienia z 'podwójnym uderzeniem': zanieczyszczenie powietrza uszkadza płuca, ale i zwiększa aktywność ACE-2, prowadząc do większej skali zainfekowania w przypadku płuc, a prawdopodobnie także naczyń krwionośnych i serca" - podkreśla prof. Münzel.

"Nie ma szczepionek przeciwko złej jakości powietrza"

"Nasze wyniki sugerują potencjał znacznych korzyści, które płynąć mogą z ograniczenia narażenia na zanieczyszczenie powietrza (...). Lekcja z naszego środowiskowego spojrzenia na pandemię COVID-19 jest taka, że należy przyspieszyć poszukiwanie skutecznych polityk redukcji emisji, które wywołują zarówno zanieczyszczenie powietrza, jak i zmiany klimatyczne" - podsumowują swoje wnioski autorzy badania. "Pandemia kończy się szczepieniem populacji lub uzyskaniem odporności stadnej w wyniku rozległego zakażenia. Nie ma jednak szczepionek przeciwko złej jakości powietrza i zmianom klimatycznym. Środkiem zaradczym jest ograniczenie emisji" - podkreślono.

Z całością wyników badań, opublikowanych na łamach "Cardiovascular Research", można zapoznać się tutaj.

Autor: Sebastian Medoń 
Źródło: Smoglab

Materiały źródłowe:  European Society of Cardiology (ESC), Cardiovascular Research

Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje