Reklama

Reklama

Copernicus Festival 2019

Ks. Adam Boniecki: Kościół stał się firmą obsługującą duchowe potrzeby

​- Kościół stał się firmą obsługującą duchowe potrzeby - mówił ksiądz Adam Boniecki w Krakowie podczas trwającego obecnie Copernicus Festival. Duchowny wymienił pułapki językowe kaznodziejów, odniósł się do tuszowania czynów wykorzystywania seksualnego przez biskupów, a także wskazał na działanie, które - w jego ocenie - może wpłynąć na budowanie więzi z Kościołem katolickim.

"Język pokazuje naukę, porusza kulturę" - to hasło przewodnie tegorocznej edycji Copernicus Festival. Dla ks. Adama Bonieckiego, który 23 maja był gościem Śniadania Mistrzów w Krakowie, język, oprócz tego, że jest sposobem komunikowania się z drugim człowiekiem, jest też "ujawnianiem siebie, swojego wnętrza, swojego stanu umysłu, swojej nieporadności, swoich osiągnięć w poznawaniu świata".

Pułapki języka Kościoła

Reklama

Podczas Copernicus Festival ks. Boniecki mówił o niebezpieczeństwach języka Kościoła. Jednym z nich jest odgrywanie ról. Kiedy ksiądz bardziej zastanawia się nad tym, co powinien powiedzieć, niż co chce powiedzieć, wierni czują, że jego wypowiedź podszyta jest fałszem. Kaznodzieja powinien być tym samym człowiekiem przy śniadaniu, jak i przy pulpicie, kiedy przemawia jako głos Kościoła - tłumaczył rozmówca Anny Goc z "Tygodnika Powszechnego".

- Istotą rzeczy jest, aby dzielić się tym, czym się samemu żyje - radził redaktor naczelny pisma.

Wtedy nietrudno jednak o "gadulstwo". Ks. Boniecki zauważył, że ludzie nie przychodzą do kościoła, by słuchać o grzechach księdza. Nie interesuje ich życie przemawiającego. W języku Kościoła najważniejsza jest ewangelia.

- Kościół jest po to, aby przybliżał do Pana Boga, nie żeby rozgrywał polityczne walki, czy eksponował księdza stojącego na ambonie - wyjaśnił ks. Boniecki.

- Pierwszy, który porównał kobietę do kwiatu, był poetą. Wszyscy, którzy to powtórzyli, grafomanami - powiedział.


Dla przemówienia ważna jest również sztuka jego konstruowania, w czym - według ks. Bonieckiego - niewątpliwym autorytetem był bp Jan Pietraszko. Ks. generał, wspominając duchownego, zaznaczył, że swoje kazania przygotowywał on z niezwykłą pieczołowitością. Biskup doskonale wiedział, co i dlaczego chce powiedzieć, a ubranie myśli w słowa często zajmowało mu kilka dni. Jego praca owocowała ważnymi i potrzebnymi kazaniami.

Ks. Boniecki, mówiąc o autorytecie kaznodziejstwa, zwrócił uwagę na przemówienia papieża Franciszka. Zaakcentował, że "papież nie jest wzorem oratora, mówcy i kaznodziei, natomiast jest głosem profetycznym".

- On patrzy dalej niż doraźnie (...) Papież Franciszek popełnia błędy, mówi różne rzeczy bez zastanowienia, ale to w ogóle nie przeszkadza, bo to, co jest istotne w jego głoszeniu, trafia w słabości Kościoła. Jego komunikat jest porywający, zachwycający - mówił.

Błędy w komunikacji

Podczas spotkania w Krakowie ks. Boniecki nawiązał również do najbardziej palącego obecnie problemu polskiego Kościoła. Tłumaczył problem różnic językowych: - My [księża - przyp. red.] obracamy się we własnym kręgu (...).  Sposobem komunikowania się człowiek przesiąka i nie zdaje sobie sprawy, że nie wszyscy należą do jego kasty (...). Przykładem tego jest biskup, który zaczyna się ujmować za pedofilami - mówił.

Od premiery filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich minęły niespełna dwa tygodnie, a jego echa nie cichną. Dokument "Tylko nie mów nikomu" traktuje o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich przez osoby duchowne, a także tuszowaniu afer pedofilskich w Kościele.

Duchowny mówił o błędach komunikacyjnych, wynikających z różnic językowych księży i osób świeckich, a także o problemie utraconego zaufania. - Kościół zawiódł - przyznał. - Łatwo jest stracić zaufanie, trudno je odbudować  - dodał ks. Boniecki.

- Jest taka przypowieść ewangeliczna, że się rzuca ziarno, z czego jedno od razu się zmarnuje, drugie puści korzenie i uschnie, a dopiero któreś z kolei, jakaś niewielka część, przyniesie owoce - tłumaczył duchowny.

Gość Śniadania Mistrzów mówił też o samotności księży. W rozmowie wywiązało się pytanie o ideę zniesienia celibatu.

- Coś w tym jest, tylko czy to by nie było z deszczu pod rynnę? Z czegoś by się ci księża wyleczyli, ale znowu wpadliby w inne przypadłości, które związane są ze stanem małżeńskim - rozmyślał ks. Boniecki.

"Firma obsługująca duchowe potrzeby"

Duchowny szczerze porównał życie księży do codzienności ludzi świeckich.

- Skojarzenie ciężkiej pracy na chleb i tego, co się ma, czasami nie występuje w przypadku księży. Ksiądz czy pracuje, czy nie, ma zapewnione pewne kwantum. W niektórych przypadkach jest to taki poziom posiadania, do jakiego inni muszą dojść bardzo ciężką pracą - wyznał.

Podczas dyskusji duchowny podkreślił potrzebę otwarcia się na księży. Według niego borykamy się z separacją, którą "my wszyscy zbudowaliśmy", w wyniku czego "Kościół stał się firmą obsługującą duchowe potrzeby". Tymczasem powinniśmy próbować "wychować" księży, "przygarnąć" ich i zacząć z nimi rozmawiać. Stopniowe przyswajanie kleru ma być remedium na rozdział dwóch światów.

Copernicus Festival

Motywem przewodnim szóstej edycji Copernicus Festival, która odbywa się od 21 do 26 maja w Krakowie, jest język.

Celem organizatorów tego wydarzenia jest popularyzacja nauki i filozofii, wyjaśnianie ich wpływu na życie społeczne oraz pokazywanie różnorodnych relacji między nimi a innymi dziedzinami kultury, w tym literaturą i sztuką.

W ramach festiwalu w Krakowie odbywają się liczne debaty, wykłady, organizowane są koncerty, projekcje filmów i wystawy, a także Śniadania Mistrzów, w których oprócz ks. Bonieckiego udział biorą Renata Przybylska, Magdalena Heydel, Andrzej Bednarczyk i Kinga Nowak oraz Marek Demiański. 

Zapraszamy do zapoznania się z całym programem festiwalu, klikając TUTAJ.

Interia jest patronem medialnym Copernicus Festival.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje