Reklama

Reklama

Rząd PiS traci strategicznego sojusznika?

Rząd Beaty Szydło upatrywał w Wielkiej Brytanii strategicznego partnera. Jeszcze w lutym polska premier mówiła, że nie wyobraża sobie, że Brytyjczycy opuszczą Unię Europejską. Wynik referendum spowodował jednak, że nie potrzeba wysilać wyobraźni, bo Brexit staje się faktem. Gdzie teraz zwróci się PiS?

- Londyn dalej będzie ważnym azymutem w wymiarze gospodarczym i militarnym, to się nie zmieni - zapewnia w rozmowie z Interią europoseł Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki.

Reklama

Zdaniem polityka, poza podtrzymywaniem relacji z Wielką Brytanią należy postawić równolegle na silną współpracę w trzech kierunkach: Grupy Wyszehradzkiej (w której skład wchodzą: Polska, Węgry, Słowacja i Czechy), krajów bałtyckich i Bałkanów. 

Wizja współpracy z państwami bałkańskimi wydaje się jednak nadto optymistyczna. Na przykład trudno będzie Beacie Szydło, biorąc pod uwagę nastawieniem polskiego rządu do proponowanej przez UE polityki azylowej, znaleźć partnera w zmęczonej już kryzysem migracyjnym Grecji.

- Nie wszystkie kraje Bałkanów są naszym potencjalnym partnerem; jest nim głównie Rumunia - precyzuje Czarnecki. Zaznacza jednak, że aktywność Polski w południowo-wschodniej części Europy będzie wzrastała.

- W V4 - mimo oczywistych różnic, m.in. w polityce wobec Rosji, które nie uniemożliwiają współpracy - łączy nas wiele innych kwestii. Z największym państwem Bałkanów, czyli z Rumunią mamy wspólny stosunek wobec Kremla i emigrantów. A dodatkowo trzeba działać w kierunku intensyfikacji współpracy z krajami skandynawskimi i ożywienia współpracy z państwami Trójkąta Weimarskiego (Polska-Niemcy-Francja) - wylicza polityk PiS. 

"Nie ma klimatu na Polexit"

Z Ryszardem Czarneckim rozmawialiśmy również o nastrojach po Brexicie. Zdaniem europosła dziś w pozostałych krajach członkowskich nie ma "klimatu" na opuszczenie szeregów Wspólnoty.

A co jeśli zmieni się unijna rzeczywistość? Na przykład zaakceptowane zostaną - budzące sprzeciw wielu Polaków - kary finansowe za nieprzyjmowanie uchodźców?

- W Polsce nie ma klimatu na Polexit - powtarza Czarnecki.

Jak zaznacza, geopolityczne położenie naszego kraju sprawia, że "nie ma mowy, by wśród poważnych polityków pojawił się taki pomysł".  - Podpisuję się natomiast pod sceptycyzmem wobec strefy Euro - dodaje.

- Gdyby dziś w polskim Sejmie zrobić realne głosowanie, może pięciu posłów optowałoby za wyjściem z UE. Polexit to scenariusz surrealistyczny, takich obaw nie ma. Polska nie jest Norwegią, która śpi na ropie i może sobie w referendum, odrzucać to dobrodziejstwo bycia w UE - przekonuje.

Zdaniem polityka PiS, to "bezmyślna i krótkoterminowa polityka elit unijnych rodzi eurosceptyków". - Jaki wyciągnięto wniosek z Brexitu? Żeby Brytyjczyków walnąć po głowie i skopać im tyłek za to, że nie uznali dobrodziejstwa, jakim jest Unia Europejska - mówi.

Czarnecki przekonuje, że nawet sceptyczne podejście części Polaków do UE nie przełoży się na chęć opuszczenia jej struktur. Kwestia migrantów zaś - w opinii europosła - może zrodzić najwyżej niechęć wobec unijnych elit. 

Justyna Tomaszewska, Bruksela

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy