Reklama

Reklama

Media: Negocjacje UE z Wielką Brytania będą burzliwe

Francuskie media komentują we wtorek początek negocjacji Wielkiej Brytanii z UE dotyczących ich przyszłych wzajemnych relacji. Według większości obserwatorów, rozmowy będą burzliwe, ale "no deal", czyli brak porozumienia, nie leży w interesie żadnej strony.

"Odcinkiem 1 sezonu 2" nazywa te negocjacje brukselska korespondentka dziennika "Le Monde", Cecile Ducourtieux. "Biorąc pod uwagę kompleksowość spraw, zapowiada się, że negocjacje będą burzliwe" - ocenia. Inną trudnością - jak zauważa - są ściśle wyznaczone mandaty negocjatorów.

"Brutalne konsekwencje"

W komentarzu redakcyjnym na stronie internetowej ekonomicznego miesięcznika "Capital", podkreślono, że wyznaczone negocjatorom "'czerwone linie' potwierdzają głębokie różnice w stanowiskach". 

"Rzecz w tym, czy znajdzie się jakiś obszar porozumienia. (...) Jeśli nie, będzie to miało brutalne konsekwencje dla gospodarki Zjednoczonego Królestwa, ale również dla kontynentu" - wieszczy "Capital".

Reklama

Johnson gotów "trzasnąć drzwiami"

"Le Monde" podkreśla, że premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson dysponuje bardzo komfortową większością w Izbie Gmin. "A ponadto otoczony jest ministrami, którzy byli bezwarunkowymi zwolennikami brexitu i uważają, że twardy rozwód z UE będzie okazją gospodarczą dla ich kraju. A to poważnie wzmacnia prawdopodobieństwo, że nie dojdzie do porozumienia" - zauważa gazeta.

Brukselski korespondent telewizji publicznej France2 Valery Lerouge wspomniał w poniedziałkowym dzienniku wieczornym, że brytyjski premier, "mając silną pozycję, zapowiedział, że gotów jest trzasnąć drzwiami", jeśli "w dyskusjach z UE za dużo będzie 'kręcenia'". 

"Aby wytłumaczyć Zjednoczonemu Królestwu, że w tej bitwie więcej ma do stracenia niż do wygrania, zjednoczona wokół głównego negocjatora UE Michela Barniera '28' ma na razie przewagę, jaką daje wspólny front" - ocenił dziennikarz.

Unijny komisarz: Europa nie pójdzie na ustępstwa

Unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i cyfryzacji Thierry Breton zapewniał w poniedziałek wieczorem w programie stacji BFM, że "jeśli Brytyjczycy chcą umowy handlowej z UE, będą musieli przestrzegać reguł europejskich". "Chętnie przyjmujemy u siebie wszystkie kraje, jeśli tylko przestrzegają całości naszych reguł i obowiązków. Jeśli Wielka Brytania chce uzyskać umowę wychodzącą poza klasyczne ramy Światowej Organizacji Handlu (WTO), musi zaakceptować te reguły. To jest jasne i proste. Europa nie pójdzie na ustępstwa" - tłumaczył komisarz.

Eksperci wypowiadający się we francuskich mediach wyliczają, że jeśli stosowane będą opłaty i cła przewidziane przez WTO i choć na większość towarów wyniosą 2,9 proc., to na samochody podskoczą do 10 proc., a na niektóre produkty rolne aż do 35 proc.

"No deal" nie leży w interesie żadnej ze stron

Ekonomista Sebestien Jean, dyrektor ośrodka badawczego CEPII zajmującego się gospodarką światową, powiedział w radiu France Info, że gospodarki UE i Wielkiej Brytanii są bardzo współzależne i dlatego "no deal", czyli brak porozumienia, nie leży w interesie żadnej ze stron.

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje