Reklama

Reklama

May poinformowała, o czym chce mówić we Florencji

Brytyjska premier Theresa May poinformowała w czwartek swoich ministrów o szczegółach przemówienia w sprawie brexitu, które ma wygłosić w piątek we Florencji. Posiedzenie gabinetu trwało dwie i pół godziny.

Według BBC, powołującej się na źródło w gabinecie, omawiano m.in. możliwość porozumienia się z UE w sprawie okresu przejściowego wynoszącego do dwóch lat. Oczekuje się też, że we Florencji May złoży Unii "otwartą i szczodrą" ofertę finansową, starając się odblokować negocjacje ws. Brexitu.  

Reklama

Reuters wskazuje, że wszyscy ministrowie zgadzają się, że po wyjściu W. Brytanii z UE potrzebny będzie okres przejściowy, by uniknąć komplikacji dla biznesu, ale są różne zdania na temat tego, jak długi powinien być ten okres.  

Jak pisze Associated Press, podczas "negocjacji rozwodowych" poczyniono niewielki postęp w takich kluczowych kwestiach jak status granicy między Irlandią a Irlandią Północną i suma, jaką W. Brytania musi zapłacić, by uregulować swe zobowiązania finansowe wobec Unii.  

Według źródeł, na które powołuje się BBC, w brytyjskim rządzie jest "szeroki konsensus", jeśli chodzi o treść piątkowego przemówienia May. Ministrom dano do przeczytania projekt tego przemówienia na 30 minut przed posiedzeniem gabinetu.  

Przypuszcza się - pisze BBC na swym portalu - że May prawdopodobnie zaoferuje gwarancję, iż żaden kraj UE nie straci w związku ze zmianami w obecnym budżecie Unii w rezultacie wyjścia W. Brytanii.  

AP odnotowuje, że szef dyplomacji Boris Johnson i minister finansów Philip Hammond - pierwszy jest zwolennikiem "twardego" Brexitu, drugi "miękkiego" - wyszli razem po posiedzeniu gabinetu, "demonstrując jedność".  

Główny unijny negocjator Brexitu Michel Barnier powiedział w czwartek w Senacie Włoch, że w rokowaniach na ten temat "pozostaje wiele niejasności". Jego zdaniem Unia musi być "bezkompromisowa" w kwestii zasad i chronić prawa swych obywateli. Ostrzegał, że "czas nagli".  

Barnier wskazał, że na sześć miesięcy przed 29 marca 2019 roku, czyli definitywnym opuszczeniem Unii przez Wielką Brytanię, negocjacje powinny zostać zakończone, by mieć potem jeszcze pół roku na ratyfikacje. "A zatem zostaje nam tylko rok między dniem dzisiejszym a jesienią 2018 roku" - powiedział, podkreślając, że Brexit "nie może odbyć się ze szkodą dla wspólnego rynku". 

Wystąpienie we Włoszech jest postrzegane przez brytyjskie media jako szansa dla May na przełamanie impasu w trwających negocjacjach w sprawie Brexitu. Rząd w Londynie liczy na jak najszybsze rozpoczęcie rozmów o modelu przyszłych relacji między stronami, a unijni negocjatorzy naciskają na wcześniejsze rozwiązanie kwestii dotyczących wpłat do budżetu UE, zagwarantowania praw obywateli oraz stosunków między Irlandią a Irlandią Północną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje