Reklama

Reklama

Irlandczycy obawiają się Brexitu

W Dublinie politycy i biznesmeni z obu części Irlandii mówili dziś o możliwych skutkach Brexitu dla Szmaragdowej Wyspy. Ich obawy budzą zarówno ekonomiczne, jak i polityczne skutki przywrócenia granicy między Irlandią Północną a Republiką Irlandzką.

Irlandia Północna to autonomiczna część Wielkiej Brytanii, która wraz ze spodziewanym Brexitem przestanie być członkiem UE. Republika Irlandzka zaś w UE pozostanie.

Reklama

Premier północnoiralndzkiego rządu w Belfaście, unionistka Arlene Foster nie przybyła do Dublina mówiąc, że Brexit jest nieodwołalny i nie pora biadać - lepiej myśleć o wspaniałych perspektywach, jakie otwiera. Inni politycy z Irlandii Północnej wskazywali jednak, że na razie Brexit niesie tylko problemy. Największy to przecinająca Wyspę jedyna lądowa granica Wielkiej Brytanii, która w przyszłości będzie ją oddzielać od Unii Europejskiej.

Tymczasem premier Theresa May złożyła dwie sprzeczne obietnice: w Londynie, że przywróci kontrolę granic Wielkiej Brytanii, i w Belfaście, że nic nie zagrozi obowiązującej od 1923 roku strefie swobodnego ruchu między Irlandią a Wielką Brytanią. Szef dyplomacji Republiki Charlie Flannagan ostrzegł, że nie można zaprzepaścić "dywidendy pokojowej", jaką daje "niewidoczna granica".

Padały przestrogi przed ponownym wybuchem konfliktu. Lider republikańskiej partii Sinn Fein Gerry Adams zapowiedział zaś, że będzie zabiegał o "specjalny status" Irlandii Północnej. Jak powiedział: "Nie chodzi o miękki czy twardy Brexit, lecz o alternatywę dla Brexitu".

Dowiedz się więcej na temat: brexit

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje