Reklama

Reklama

Donald Tusk: Brytyjczycy stracą na brexicie

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział w środę dziennikarzom, że w sprawie brexitu następny krok należy obecnie do Brytyjczyków. Jego zdaniem muszą się oni pogodzić z tym, że wyjście z UE będzie się dla nich wiązało ze stratą finansową.

"Nie mam żadnych złudzeń. (Następny) krok, taki poważny, należy do Brytyjczyków" - powiedział Tusk; dodał, że jeżeli politycy w Londynie łudzili się, że brexit "to będzie cudowna bajka i wielki sukces Wielkiej Brytanii", to mylili się od samego początku.

"Nie dlatego, że cała reszta (krajów UE) ma złą wolę. Wręcz przeciwnie, widzę tylko dobrą wolę, ale dlatego, że obiektywnie wyjście z UE to jest (...) ewidentna strata, także finansowa dla Brytyjczyków. Muszą się z tym faktem pogodzić, że to jest automatyczny skutek brexitu" - powiedział dziennikarzom szef Rady Europejskiej.

Reklama

Dodał, że gdy Brytyjczycy to zrozumieją, negocjacje pójdą do przodu. "Różnica zdań jest ciągle olbrzymia między Londynem a resztą państw członkowskich" - podkreślił.

"To będzie bolesny i kosztowny proces. Dlatego musimy wciąż cierpliwie czekać, aż Brytyjczycy zrobią ten krok, także w sprawach finansów" - powiedział.

Szef Rady Europejskiej nie spodziewa się jednak przełomu w tej sprawie podczas rozpoczynającego się w czwartek w Brukseli szczytu unijnego.

Brexit ma być jednym z głównych tematów tego szczytu. Projekt wniosków końcowych w sprawie negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty zwraca jednak uwagę na niewystarczający postęp, zwłaszcza w kwestii rozliczenia finansowego.

W ubiegłym tygodniu szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostrzegł, że brexit zajmie więcej czasu, niż to początkowo zakładano; podkreślił też, że Wielka Brytania będzie musiała wypełnić zobowiązania finansowe wobec UE.

Stronom jak dotąd udało się uzgodnić jedynie niektóre kwestie związane z prawami obywateli i uregulowaniem granicy irlandzkiej, natomiast negocjacje co do rozliczeń finansowych pozostają w impasie.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama