Reklama

Reklama

Brexit: Theresa May przedstawia pięć warunków sukcesu umowy z UE

Brytyjska premier Theresa May przedstawiła w piątek w Londynie pięć warunków, które muszą zostać spełnione, aby przyszłe porozumienie dotyczące relacji Wielkiej Brytanii ze Wspólnotą było uznane za sukces.

Zdaniem szefowej rządu pierwszym priorytetem jest to, że nowa umowa musi uszanować wynik referendum z 2016 roku, interpretowane jako decyzję o "odzyskaniu kontroli nad naszymi granicami, prawami i pieniędzmi" i "głos za szerszą zmianą - tak, aby żadna społeczność nigdy więcej nie czuła się pozostawiona sama sobie".

Reklama

Po drugie, przyszłe porozumienie musi "być trwałe" - tak, aby "obie strony nie znalazły się wkrótce znów przy stole negocjacyjnym".

Trzecim elementem jest zadbanie o to, aby przyszłe regulacje pozwoliły na "ochronę miejsc pracy i poczucia bezpieczeństwa" pomimo planowanego opuszczenia Wspólnoty, bo - jak zaznaczyła May - "podczas gdy środki mogą być inne, to nasze wspólne cele nie ulegają zmianie".

Brytyjska premier podkreśliła także, że warunki współpracy "muszą być spójne z tym, jakim krajem chcemy być: nowoczesnym, otwartym, patrzącym poza granice swojego kraju i tolerancyjnym, (...) ale dumnie stawiającym w obronie swoich wartości".

May zaznaczyła jednak, że nowe relacje z Unią Europejską nie mogą zagrozić jedności Wielkiej Brytanii, przypominając, że "jest jej obowiązkiem reprezentowanie całej Wielkiej Brytanii, (...) od miast na wybrzeżu do naszych wielkich miast".

Wcześniej przed rozpoczęciem przemówienia szefowa rządu podziękowała służbom ratunkowym, a także pracownikom służby zdrowia i sektora publicznego za wsparcie podczas ekstremalnych warunków pogodowych w ostatnich dniach, które doprowadziły do tego, że tysiące osób utknęły na autostradach, dworcach i lotniskach na terenie całego kraju.

Kwestia Irlandii Północnej

Brytyjska premier Theresa May wykluczyła w piątek w przemówieniu w Londynie udzielenie zgody na nadanie Irlandii Północnej specjalnego statusu w przyszłym porozumieniu handlowym z Unią Europejską, określając tę propozycję jako "nieakceptowalną".

Szefowa rządu podkreśliła, że "jako premier brytyjskiego rządu nie zrobi nic, co dopuściłoby do tego, aby nasze wyjście (z UE) cofnęło historyczny postęp dokonany w Irlandii Północnej lub (...) zaszkodziło integralności naszej cennej unii" pomiędzy Anglią, Walią, Szkocją i Irlandią Północną.

"Podobnie jak powrót do twardej granicy (pomiędzy Irlandią Północną i Irlandią - PAP), tak samo niedopuszczalne jest zerwanie brytyjskiego wspólnego rynku przez stworzenie granicy regulacyjnej i celnej na Morzu Irlandzkim (pomiędzy wyspą Irlandii a Wielką Brytanią - PAP)" - zaznaczyła.

May przyznała jednocześnie, że "to my zdecydowaliśmy się na wyjście i ponosimy odpowiedzialność za wypracowanie rozwiązania tej kwestii - ale nie możemy zrobić tego sami i musimy pracować nad tym wspólnie".

Robocza wersja umowy z UE

W opublikowanej w środę wersji roboczej umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zaproponowano, by Irlandia Północna stworzyła "wspólny obszar regulacyjny" z Unią Europejską, co pozwoliłoby na wymianę handlową z będącą członkiem Wspólnoty Irlandią bez konieczności wprowadzenia kontroli granicznej. Mogłoby to jednak doprowadzić do powstania znaczących różnic regulacyjnych z pozostającą poza blokiem resztą Wielkiej Brytanii, tym samym wpływając na wymianę handlową przez Morze Irlandzkie.

Zaproponowane w środę rozwiązanie byłoby de facto przedłużeniem istniejącego stanu regulacyjnego i członkostwa Irlandii Północnej we wspólnym rynku także po brexicie.

Piątkowe wystąpienie May w Mansion House w Londynie jest trzecim z serii przemówień programowych o negocjacjach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej po tych wygłoszonych w Lancaster House w styczniu 2017 roku i we Florencji jesienią 2017 roku.

"Brytyjskie prawo nie musi być identyczne z tym UE"

May zapowiedziała, że po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej planuje wprowadzenie "brytyjskiego prawa, które niekoniecznie będzie identyczne z unijnym - ale będzie służyło temu samemu celowi".

Jak zaznaczyła May, zgodnie ze strategią jej rządu ostateczny głos w każdej sprawie będzie z powrotem należał wyłącznie do brytyjskiego parlamentu, który jednak w niektórych sytuacjach może zdecydować się nawet na bezpośrednie skorzystanie z unijnego prawodawstwa w ograniczonym obszarze, m.in. w kwestiach dotyczących pomocy publicznej i ochrony konkurencji.

Podkreśliła, że każdorazowa decyzja o znaczącym odstępstwie od istniejącego stanu prawnego będzie musiała być podjęta ze świadomością możliwych konsekwencji dla dostępu do unijnego rynku.

Jednocześnie wskazała, że Wielka Brytania będzie chciała uzyskać członkostwo stowarzyszone w niektórych agencjach Unii Europejskiej, zajmujących się m.in. lekarstwami, ruchem lotniczym i branżą chemiczną, w celu ograniczenia liczby niezbędnych zgód i pozwoleń pozwalających na działalność na wzajemnych rynkach.

Szefowa brytyjskiego rządu wykluczyła obniżanie standardów środowiskowych w celu uzyskania przewagi konkurencyjnej nad gospodarkami państw członkowskich Unii Europejskiej, ale zapowiedziała m.in. rezygnację z udziału w krytykowanej przez brytyjskich eurosceptyków wspólnej polityce rybołówstwa.

Piątkowe wystąpienie May w Mansion House w Londynie jest trzecim z serii przemówień programowych o negocjacjach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej po wygłoszonych w Lancaster House w styczniu 2017 roku i we Florencji jesienią 2017 roku.

Ambitne partnerstwo z UE

"Chcę doprowadzić do powstania jak najszerszego i najgłębszego partnerstwa, które obejmuje więcej sektorów (gospodarki) i zakłada bliższą współpracę niż jakiekolwiek porozumienie o wolnym handlu, które obecnie istnieje na świecie. (...) Wierzę, że to jest możliwe, bo jest zarówno w naszym interesie, jak i interesie Unii" - tłumaczyła.

Jednocześnie May wykluczyła jednak obecnie istniejące modele stosowane przez Norwegię i Kanadę, odrzucając je jako niespełniające wymogów Wielkiej Brytanii, wśród których znajduje się zniesienie swobody przepływu osób w ramach UE i zerwanie z jurysdykcją Trybunału Sprawiedliwości UE.

Brytyjska premier zaznaczyła, że nowa relacja "będzie wymagała mechanizmu arbitrażu, który jest kompletnie niezależny" od obu stron porozumienia.

May podkreśliła jednocześnie, że liczy na to, że model przyszłej współpracy obejmie nie tylko wymianę handlową, ale także możliwość oferowania usług finansowych na terenie Wielkiej Brytanii i państw członkowskich UE.

Szefowa rządu oceniła, że trwające od marca ubiegłego roku negocjacje zbliżają się do "kluczowego momentu", i przyznała, że "nie da się uciec od złożoności wyzwania przed nami". Jak jednak ostrzegła, "obie strony muszą zdać sobie sprawę z tego, że przechodzimy przez proces negocjacji i żadna nie uzyska dokładnie tego, na co liczy".

"Jestem jednak przekonana, że możemy osiągnąć porozumienie" - zaznaczyła, dodając, że jej głównym przekazem dla UE jest: "weźmy się do roboty".

Zapytana, czy możliwa jest jeszcze zmiana decyzji o wyjściu ze Wspólnoty, May zaprzeczyła. "Brytyjczycy zagłosowali za brexitem i myślę, że jest obowiązkiem polityków, aby zrealizować decyzję, o której podjęcie się wcześniej do nich zwróciliśmy" - powiedziała, odwołując się do referendum z czerwca 2016 roku.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy