Reklama

Reklama

Brexit: Dlaczego Grecy popełniają samobójstwa

Gdy eurosceptyczny (delikatnie rzecz biorąc) Nigel Farage oznajmił kilka lat temu, że zmieni oblicze brytyjskiej polityki, uznano to za kolejny przejaw jego ekscentrycznej osobowości. Jednak słowa 52-letniego lidera Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) ziściły się już teraz, nawet jeśli Wielka Brytania nie wyjdzie z Unii Europejskiej. - Wierzę, że jutro odzyskamy niepodległość - mówi Farage na dzień przed unijnym referendum.

Dla jednych populista i demagog, budujący swoją popularność na ksenofobii i kontrowersjach, dla innych polityk, który "wierzy w potęgę Wielkiej Brytanii" i słusznie od lat krytykuje Unię Europejską jako europarlamentarzysta.

Brytyjscy publicyści nie mają wątpliwości, że gdyby nie Nigel Farage, czwartkowego referendum by nie było.

Nie ma takich wątpliwości również sam Nigel Farage, który wprost uwielbia przyjmować postawę "a nie mówiłem?". Z dumą podkreśla, że to, co niegdyś było w jego wydaniu "oszołomstwem", z czasem trafiło do głównego nurtu politycznego dyskursu.

Reklama

We środę, dzień przed referendum, w którym Brytyjczycy zdecydują, czy ich kraj pozostanie w Unii Europejskiej, lider UKIP wygłosił swoje ostatnie przemówienie w tej kampanii.

Zanim do tego doszło, atmosferę grozy w znajdującym się nieopodal Westminsteru Emmanuel Centre roztoczył inny polityk UKIP, Steven Woolfe.

- Unia Europejska to idea, która przyniosła utrapienie milionom i zmusiła 6 tys. Greków do samobójstwa - oznajmił Woolfe.

- Musimy odzyskać kontrolę nad naszym prawodawstwem i nad naszymi granicami. To najważniejsze głosowanie od dekad - dodał.

Chwilę później w błysku fleszy, oklaskiwany przez zwolenników, na podium wszedł gwiazdor kampanii na rzecz wyjścia z UE, Nigel Farage (co ciekawe, kampania "Vote Leave" usilnie i bezskutecznie próbowała Farage'a schować, jako zbyt "toksycznego").

Wynik głosowania poznamy w piątek, ale Farage już triumfuje. Jego poglądy trafiły do społeczeństwa.

- Wierzę, że jutro odzyskamy niepodległość - stwierdził Farage, roztaczając wizję dumnej, niepodległej Wielkiej Brytanii, tak jak dumne i niepodległe, jego zdaniem, są Australia, Kanada czy Norwegia.

Unia Europejska to dla Farage'a "biznesowy kartel", który chce być superpaństwem.

- Europejskie prawo jest nadrzędne w stosunku do brytyjskiego. Europejski Trybunał Sprawiedliwości może uchylić każdą decyzję naszego parlamentu. Na litość boską, oni mają hymn, oni budują armię, mają już swoją policję i oczywiście mają też flagę. Jutro wyborcy podejmą decyzję: która flaga jest ich flagą? Chcę, byśmy byli obywatelami z brytyjskimi paszportami, pod brytyjską flagą - perorował w swoim stylu Farage.

Jego zdaniem, Unii nie da się zmienić od środka, jak by tego chciał premier David Cameron.

- Nawet pani Thatcher w szczycie potęgi nie była w stanie zreformować politycznego kierunku, który obrała Unia Europejska - twierdzi lider UKIP.

Farage uważa, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie początkiem efektu domina.

- Holandia, Dania i Włochy będą następne - przekonuje. - Ba, mogą to zrobić i bez nas.

Jak wynika z najnowszego sondażu Ipsos Mori, Nigel Farage jest przez Brytyjczyków lepiej oceniany niż David Cameron i Jeremy Corbyn, czyli liderzy dwóch największych partii na Wyspach.

Michał Michalak, Londyn


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne