Reklama

Reklama

Ziobro o Gronkiewicz-Waltz: Mimo protestów nic nie robiła

Zatrzymujemy proceder przejmowania kamienic, ale to nie koniec, będą dalsze działania ws. nieprawidłowości przy reprywatyzacji - zapowiedział w poniedziałek prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Prokuratura Krajowa poinformowała o zatrzymaniu przez CBA - na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu - trzech urzędników stołecznego ratusza, zamieszanych w przestępczą działalność dotyczącą reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Według CBA, przyjmowali przez lata wysokie łapówki za pomoc przy zwrotach nieruchomości warszawskich i przy wypłatach odszkodowań.

Ziobro pytany w TVP Info co pomogło zebrać dowody, żeby do tych zatrzymań doszło odparł, że intensywne śledztwo, które zlecił już kilka miesięcy temu.

"Wydawało się wcześniej, że nic nie można udowodnić w sprawie tego gigantycznego procederu przestępczego przejmowania kamienic przez oszustów i wyrzucenia przy okazji tysięcy ludzi na bruk przez czyścicieli kamienic. Ludzi niezwykle dotkniętych przez tę tragedię, przy bezdusznych władzach miasta stołecznego Warszawy na czele z panią prezydent, która nic nie robiła mimo protestów" - podkreślił minister.

Reklama

W jego ocenie doprowadziła do tego też "dobra zmiana" w prokuraturze. "Jest dobra zmiana w sytuacji też i tych wszystkich, którzy byli pod opresją przestępców" - zaznaczył Ziobro.

"Zatrzymaliśmy proceder krzywdy, zatrzymaliśmy proceder przejmowania kamienic i zatrzymujemy kolejnych sprawców. Tutaj są dowody wynikające ze śledztwa. Nie mogę mówić o szczegółach, bo to jest tajemnica śledztwa" - oświadczył.

Minister zapowiedział też, że to nie koniec "będą dalsze działania". "Mamy kolejne ustalenia. To naprawdę ogrom bezkarności, która się skończyła za sprawą naszych działań" - podkreślił Ziobro. 

"Niezwykle ponury obraz bezhołowia"

Z sądów pod różnymi pretekstami wyprowadzano pieniądze, płacono łapówki, prano brudne pieniądze - mówił Ziobro odnosząc się do zatrzymań ws. korupcji w krakowskich i wrocławskich sądach. Dodał, że straty do budżetu sięgają ponad 30 mln zł. Mamy podstawy sądzić, że będą większe - dodał.

Byli dyrektorzy sądów z apelacji krakowskiej i wrocławskiej zostali zatrzymani w poniedziałek 28 listopada przez CBA w śledztwie dotyczącym podejrzenia korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie. Jak poinformowała dzień później Prokuratura Krajowa, podejrzani dyrektorzy sądów mieli przyjmować korzyści majątkowe w zamian za przychylność dot. zlecania usług podmiotom gospodarczym współpracującym z Sądem Apelacyjnym w Krakowie, jak też nadzorowania realizacji usług przez te podmioty oraz aprobatę i dyspozycyjność względem podejrzanego Andrzeja P. - dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie - w zakresie podejmowanych przez niego decyzji związanych z zarządzaniem mieniem sądów.

Minister sprawiedliwości pytany w poniedziałek w TVP Info, czy ws. tych zatrzymań można mówić o "działaniu mafii rodzinnej", powiedział: "W potocznym rozumieniu można powiedzieć o pewnej strukturze mafijnej". "Na pewno o zorganizowanej przestępczości, która miała też konotacje rodzinne; a punktem odniesienia były zyski czerpane nielegalnie kosztem budżetu polskiego sądownictwa" - powiedział.

Jak tłumaczył, "z sądów pod różnymi pretekstami wyprowadzano pieniądze, płacono łapówki i prano brudne pieniądze". Minister przyznał, że w chwili obecnej straty sięgają 30 mln zł., ale - jak podkreślił - "mamy podstawy sądzić, że to jest więcej".

Ziobro przypomniał, że do tej pory w tej sprawie zarzuty usłyszało 26 osób; 12 zostało tymczasowo aresztowanych, w tym b. prezes i najważniejszy sędzia w Małopolsce i woj. Świętokrzyskim - prezes Sądu Apelacyjnego.

Wcześniej w tym samym śledztwie 16 podejrzanym przedstawiono zarzuty przywłaszczenia blisko 21 mln zł na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Ośmiu jest aresztowanych, w tym pięciu to byli pracownicy Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W toku postępowania dotychczas zabezpieczono mienie o łącznej wartości prawie 8 milionów złotych - podała PK.

Minister ocenił, że prokuratura wspólnie z CBA wykonują "świetną robotę". Jak dodał, sprawa ta pokazuje "niezwykle ponury obraz bezhołowia, który dział się w sądzie". Zaznaczył także, że w tej sprawie "są osoby, które pokusiły się" na przywłaszczenie niewielkich kwot.

"Mając świetnie prestiżową i płatną pracę byli gotowi ryzykować dla 4 tys. zł. i teraz mają poważny kłopot" - powiedział Ziobro. Jak ocenił, ta sprawa "to ośmiornica, która wciągała różnych ludzi w wiry przestępstw korupcyjnych".

Według Prokuratury Krajowej podejrzani w tej sprawie przyjęli pieniądze na podstawie umów cywilnoprawnych zawartych z określonymi podmiotami gospodarczymi, które miały charakter fikcyjny i w rzeczywistości nie były zrealizowane lub obejmowały zakres prac wykonanych w ramach obowiązków służbowych. Pieniądze przyjęte przez podejrzanych to kwoty w łącznej wartości od 4 tys. zł do 231,5 tys. zł.

Wśród zatrzymanych przez CBA są: były prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, dyrektor tego sądu i b. dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa, główna księgowa SA w Krakowie i specjaliści, były z-ca dyrektora z Ministerstwa Sprawiedliwości oraz biznesmeni. Straty spowodowane przez tę zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie poprzez wyłudzenia za fikcyjne usługi mogą sięgać ponad 35 mln zł - szacuje CBA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy