Reklama

Reklama

Śpiewak: Gronkiewicz-Waltz miała pełną wiedzę na temat reprywatyzacji

Z zeznań b. dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajki wynika, że Hanna Gronkiewicz-Waltz miała pełną wiedzę nt. procesów reprywatyzacyjnych; ta linia obrony, że o nich nie wiedziała, że urzędnicy ją oszukiwali upadła - mówi PAP prezes stowarzyszenia "Wolne Miasto Warszawa" Jan Śpiewak.

W czwartek na drugiej rozprawie zebrała się komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w stolicy, która bada sprawę nieruchomości Twarda 8 i 10. W wyniku decyzji reprywatyzacyjnej stołecznego ratusza z 2014 r. na rzecz "handlarza roszczeń" Macieja Marcinkowskiego musiało się stamtąd przenieść gimnazjum.

Były dyrektor BGN Marcin Bajko zeznał przed komisją w czwartek, że prezydent Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że nie potrzeba szkół w Śródmieściu i można oddać działkę na Twardej Maciejowi Marcinkowskiemu. Jednak, dodał Bajko, prezydent Warszawy nie nakazywała, aby zmieniono czy wydano konkretną decyzję w sprawie reprywatyzacji nieruchomości. Bajko podkreślił również, że w sprawie zwrotu nieruchomości przy ul. Twardej decyzji nie konsultował z prezydent Warszawy.

Reklama

"Linia obrony prezydent upadła"

Śpiewak w rozmowie z PAP ocenił, że w zeznaniach Marcina Bajki pojawiło się kilka istotnych wątków. "Pierwszy i generalny jest taki, że Hanna Gronkiewicz-Waltz miała pełną wiedzę na temat wszelkich procesów reprywatyzacyjnych, a w szczególności tego dotyczącego gimnazjum przy Twardej. Ta linia obrony, że nie wiedziała, że urzędnicy ją oszukiwali itd., upadła" - podkreślił.

"Druga uwaga jest taka, że Bajko obciążył, moim zdaniem dość jednoznacznie, za niepotrzebną i pochopną likwidację tej szkoły, władze polityczne Warszawy. On powiedział, że tę decyzję podjął burmistrz Śródmieścia i ta inicjatywa wyszła od burmistrza Śródmieścia, czyli polityka PO Wojciecha Bartelskiego" - zauważył Śpiewak.

"Musiało się to odbywać za przyzwoleniem prezydent miasta i za jej zgodą, bo to było uchwalone przez radę miasta i wielu radnych PO za tym zagłosowało" - zaznaczył.

"Trzecia sprawa jest taka, że widać, że ratusz i BGN nie robili nic, żeby ustalić spadkobierców, nie robili nic, żeby zapobiec likwidacji tej szkoły i że mieli bardzo wiele możliwości na bardzo wielu etapach postępowania doprowadzenia tej sytuacji do w miarę szczęśliwego finału" - dodał prezes WMW.

"Bujać to my, a nie nas panowie szlachta"

Śpiewak przypomniał, że wielu mieszkańców Warszawy pochodzenia żydowskiego zginęło w Holokauście, stąd nie pozostawiali po sobie bezpośrednich spadkobierców. "W tej sytuacji majątek powinien przejmować Skarb Państwa, albo działająca w jego imieniu gmina. Tego nie robili i to, że Bajko mówi, że nie wpadł na to wcześniej, że wpadł na to w 2015 r., to jak to się mówi: 'bujać to my, a nie nas panowie szlachta'" - stwierdził.

Prezydent Warszawy zapowiedziała, że nie stawi się przed komisją weryfikacyjną, bo według niej jest ona niekonstytucyjna, a ponadto ratusz złożył wniosek do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego - czy sprawy reprywatyzacyjne powinna rozstrzygać komisja weryfikacyjna, czy Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy.

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji założyła na czwartkowej rozprawie w sumie 6 tys. zł grzywny na prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz za niestawienie się przed komisją na rozprawach dot. dwóch nieruchomości przy ul Twardej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje