Reklama

Reklama

Podwójna kara finansowa dla Hanny Gronkiewicz-Waltz

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji nałożyła na czwartkowej rozprawie w sumie 6 tys. zł grzywny na prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz za niestawienie się przed komisją na rozprawach dotyczących dwóch nieruchomości przy ul. Twardej.


Komisja nałożyła w związku z tym na prezydent stolicy dwie kary grzywny po 3 tys. zł każda. 

"Odwołam się od decyzji komisji; prezydent miasta stołecznego Warszawy nie jest w postępowaniu stroną, a organem. Czekam na orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego" - skomentowała decyzję komisji weryfikacyjnej na Twitterze Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Za ukaraniem prezydent stolicy było pięciu członków komisji z ramienia PiS, przeciwny był reprezentant PO Robert Kropiwnicki, od głosu wstrzymali się reprezentanci Nowoczesnej, PSL i Kukiz'15.  

Przewodniczący komisji Patryk Jaki, który wnioskował o ukaranie Gronkiewicz-Waltz powiedział, że pomimo prawidłowego wezwania do osobistego stawiennictwa na rozprawę ws. nieruchomości przy ul. Twardej 8 i 10 prezydent Warszawy nie stawiła się przed komisją.  

Przeciw wnioskowi Jakiego wystąpił reprezentant PO w komisji Robert Kropiwnicki, apelował o wycofanie wniosku. Argumentował, m.in., że Jaki wnioskuje o ukaranie strony, która uznaje, że jest w sporze prawnym z komisją i złożyła wniosek do sądu administracyjnego o rozstrzygnięcie tego sporu.  

"Dlatego Kodeks postępowania administracyjnego wyraźnie mówi, że w takich sytuacjach należy zawiesić postepowanie, żeby strony się nie spierały kto ma co robić. Jak rozstrzygnie sąd administracyjny, to wtedy będzie czas na rozmowę z ratuszem" - powiedział Kropiwnicki. 

Jaki powiedział, że nie ma zamiaru wycofywać się ze swojego wniosku. "Pani prezydent powinna się tutaj stawić jako strona, nie dlatego, że nam się tak podoba albo, że ktoś pani prezydent grozi, ale właśnie dlatego, że to powinno wynikać z szacunku do obywateli i własnych wyborców" - powiedział Jaki.  

Dodał, że składając wniosek do sądu administracyjnego próbuje powiedzieć, że "sama chciałaby oceniać swoje decyzje".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje