Reklama

Reklama

Afera reprywatyzacyjna: Prokuratura chce aresztu dla Jakuba R.

​Prokuratura złożyła w środę zażalenie na decyzję sądu o niezastosowaniu tymczasowego aresztu wobec byłego wicedyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakuba R. Jest on podejrzany w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną.

Zgodnie z przepisami sąd powinien rozpoznać zażalenie prokuratury niezwłocznie, lecz nie później niż przed upływem siedmiu dni.

Reklama

W ubiegłym tygodniu zostali zatrzymani były wicedyrektor BGN, były naczelnik Gertruda J.-F. i były dyrektor Marek K. Usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w związku z postępowaniem reprywatyzacyjnym nieruchomości przy ul. Nowy Świat 24 w Warszawie. Prokuratura zawnioskowała o tymczasowe aresztowanie R. Jednak Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa nie podzielił zdania prokuratury i nie wydał decyzji o tymczasowym aresztowaniu.

"Zamierzał utrudnić lub uniemożliwić zatrzymanie"

W środę Prokuratura Okręgowa w Warszawie wniosła zażalenie na postanowienie sądu. "Prokurator podniósł w zażaleniu, że podejrzany w dniu zatrzymania przed 6 rano opuścił swoje miejsce zamieszkania i wyjechał do Lublina. Pomimo orzeczonego przez sąd w innym postępowaniu karnym dozoru policji i obowiązku zawiadamiania policji o zamierzonym wyjeździe i terminie powrotu Jakub R. nie wykonał nałożonego na niego obowiązku informacyjnego" - podkreśliła rzeczniczka warszawskiej prokuratury okręgowej, prokurator Mirosława Chyr.

Według prokuratury, "postawa Jakuba R. świadczyła o zamiarze utrudnienia lub uniemożliwienia zatrzymania i doprowadzenia go do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w celu ogłoszenia zarzutów".

W zażaleniu wskazano też na brak konsekwencji w stanowisku sądu. "Z jednej strony sąd, stosując wobec Jakuba R. wolnościowy środek zapobiegawczy, uznał, że podejrzany mógłby podejmować próby wpływania na zeznania świadków. Jednakże, mimo takiego stwierdzenia, sąd nie orzekł wobec podejrzanego zakazu kontaktowania się ze świadkami, a jedynie ze współpodejrzanymi" - podkreśliła prokuratura.

Jak przekazała rzeczniczka, prokuratura podkreśliła też, że sąd milcząco pominął w uzasadnieniu, iż za czyny zarzucane Jakubowi R. grozi surowa kara do 10 lat pozbawienia wolności. "Sąd pominął również fakt, że Jakub R. działał na szkodę mieszkańców nieruchomości, doprowadzając do opuszczenia mieszkań, które zajmowali przez całe życie, i wyrządzając szkodę na rzecz m.st. Warszawy i Skarbu Państwa w wysokości 9 mln zł" - dodała Chyr.

Zarzuty w związku z reprywatyzacją

Jakub R., Gertruda J.-F. i Marek K. na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zostali zatrzymani w czwartek. Nie przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Za popełnienie zarzucanych im przestępstw grozi do 10 lat więzienia.

Z ustaleń śledczych wynika, że w postępowaniu administracyjnym zaniechano uzyskania informacji i dokumentów z Ministerstwa Finansów w sprawie odszkodowania za nieruchomość położoną przy ul. Nowy Świat 24. "W toku śledztwa ustalono, że rząd kanadyjski, na podstawie przepisów układu indemnizacyjnego, zawartego między rządem PRL i rządem Kanady, wypłacił odszkodowanie w stosunku do zgłoszonego roszczenia. Mimo wypłaty tego odszkodowania doszło do wydania bezzasadnych decyzji administracyjnych o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości objętej zarzutami oraz wyrządzenia szkody majątkowej w mieniu m.st. Warszawy i Skarbu Państwa w kwocie ponad 9 mln zł" - przekazała PK.

Jakub R. jest jednym z głównych oskarżonych w związku z reprywatyzacją w stolicy. W końcu stycznia 2017 r. został zatrzymany przez CBA. Od lutego 2017 r. do stycznia 2019 r. przebywał w areszcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje