Reklama

Prezydent Legionowa o konwencji: Sztucznie wywołano aferę

"W sprawie konwencji w Legionowie sztucznie wywołano aferę, która jest częścią brudnej, politycznej wojny; moje słowa wyrywa się z kontekstu" - oświadczył na Facebooku prezydent Legionowa Roman Smogorzewski. Samorządowiec przeprosił jednocześnie "wszystkich urażonych jego słowami".

Chodzi o konwencję wyborczą, z której film nakręcony przez lokalną telewizję legionowską LTV, zamieścił w piątek na Twitterze wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15). Widać na nim, jak prezydent Legionowa przedstawia kandydatów do rady miasta. Podczas jego wypowiedzi padały m.in. seksistowskie żarty pod adresem kandydatek jego komitetu do rady miasta.

Jak poinformowano w piątek Smogorzewski złożył rezygnację z członkostwa w PO. Smogorzewski był do tej pory zawieszony w prawach członka PO za start z własnego komitetu wyborczego. W sobotę rzeczniczka PiS Beata Mazurek, a także inne działaczki PiS zażądały dymisji rzecznika PO Jana Grabca, który był na tej konwencji wyborczej Smogorzewskiego, wypowiadał się i wręczył prezydentowi Legionowa szablę ze słowami "Prowadź nas do boju".

Reklama

W niedzielę Smogorzewski opublikował na Facebooku film, w którym zwraca się do mieszkańców Legionowa. "Trwa brudna, polityczna wojna. Z ogólnopolskich mediów docierają do was nieprawdziwe informacje na mój temat. Znacie mnie od wielu lat, niektórzy od urodzenia. Wiecie, że jak każdy człowiek nie jestem doskonały, robię błędy. Ale czy jeden wieczór i kilka niedobrych zdań - za które jeszcze raz szczerze przepraszam - powinny przekreślić człowieka i nasze wspólne, szesnastoletnie dokonania w Legionowie? Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuca kamieniem" - powiedział.

Smogorzewski stwierdził także, że od czasu referendum w Legionowie - podczas którego ponad 94 proc. mieszkańców miasta wskazało, że nie chce, by ich gmina została częścią metropolii warszawskiej - stał się obiektem "nieustających ataków mediów związanych z partią rządzącą". "Mam za sobą próby wplątania mnie w afery gospodarcze, próbowano nieskutecznie wygasić mój mandat. Kiedy to się nie udało, wyrywa się z kontekstu słowa, które wypowiedziałem 2 tygodnie temu podczas konwencji wyborczej" - ocenił.

"Zarzuca mi się molestowanie seksualne. To są oszczerstwa, które uderzają nie tylko we mnie, ale w całą moją rodzinę, zwłaszcza moją żonę, Małgosię" - podkreślił prezydent Legionowa.

Samorządowiec wskazuje także na nagraniu, że od wielu lat pracuje z kobietami, szanuje je i docenia zawodowo. "80 proc. osób pełniących kierownicze stanowiska w Legionowie to właśnie kobiety. Przez sztucznie wywołaną aferę mogą ucierpieć właśnie one. Kobiety startujące z list Porozumienia Samorządowego to wartościowe, społecznie zaangażowane specjalistki w swych dziedzinach, mające kompetencje do zasiadania w radzie miasta i powiatu" - podkreślił Smogorzewski.

"Najważniejsze dla mnie jest to, że tutaj są teraz ze mną. Dziękuję wam, bo wiecie, jak bardzo was cenię" - zwrócił się do towarzyszących mu kobiet Smogorzewski. "Jestem tylko człowiekiem, tak jak każdy z was popełniam błędy. Z całego serca przepraszam każdego, kto poczuł się urażony moimi słowami. Na każdą z kandydatek Porozumienia Samorządowego oddałbym swój głos. Apeluję do was wszystkich, żebyście poparli ich kandydatury" - dodał.

Prezydent Legionowa stwierdził, że dla dobra jego rodziny, "pewnie powinien zrezygnować". "Ale nie mogę tego zrobić dla mojej małej ojczyzny, miasta Legionowa, które szczerze kocham" - dodał.

"Wiele lat temu wygrałem z chorobą nowotworową, złośliwym rakiem. Rok temu wygraliśmy walkę o niepodległość Legionowa w referendum. Obronimy Legionowo także tym razem. To mieszkańcy 21 października powinni zdecydować kto będzie dla nich najlepszym prezydentem. Nie pozwólmy, żeby zdecydowali o tym politycy PiS i warszawskie media. Niech zdecyduje państwa zaufanie i realny osąd tego, co zrobiliśmy wspólnie przez ostatnie lata dla naszej małej ojczyzny, Legionowa" - zaznaczył Smogorzewski.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama