Reklama

Debata prezydencka TVP w Końskich. Wątpliwości wokół zasad

Debata kandydatów na prezydenta - ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy i kandydata KO Rafała Trzaskowskiego - jak mówi rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, powinna odbyć się bez udziału publiczności. Tymczasem telewizja publiczna ma w planach jej udział w wydarzeniu. Politycy i dziennikarze zwracają uwagę na ten fakt na Twitterze. Kontrowersje budzi też wybór miejsca starcia dwóch kandydatów.

W czwartek (2 lipca) nie odbędzie się debata zapowiadana przez stacje TVN i TVN24 oraz portale Onet i Wirtualna Polska. Jak głosi wspólne oświadczenie mediów, sztab Andrzeja Dudy odmówił uczestnictwa w rozmowach dotyczących debaty i poinformował, że ich kandydat nie weźmie w niej udziału. Wcześniej prezydent zaznaczał, że chce "dogadania się" mediów, w tym także TVP i telewizji Polsat. Udział w wydarzeniu deklarował kandydat KO Rafał Trzaskowski.

Własną debatę zapowiedziało TVP w miejscowości Końskie w woj. świętokrzyskim. Ma się ona odbyć w poniedziałek (6 lipca) o godz. 21 i być emitowana przez TVP1, TVP Info oraz TVP Polonia. Pismo w tej sprawie telewizja publiczna wysłała już do sztabu Rafała Trzaskowskiego.

Reklama

TVP w "zaproszeniu" powołuje się na rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zasady debaty nie są jednak zgodne z tymi wyznaczonymi przez KRRiT.

"Rozporządzenie nakazuje przeprowadzenie debaty bez udziału publiczności w studiu, TVP planuje jej udział w debacie" - zwraca uwagę dziennikarz RMF FM Tomasz Skory.

O udziale publiczności informował wcześniej portal Wirtualne Media. "W trakcie debaty padnie łącznie 10 pytań od publiczności, które przeczyta prowadzący Michał Adamczyk: pięć z nich zada publiczność w hali, pięć - widzowie spoza studia" - informowano.

W rozporządzeniu KRRiT z dnia 6 lipca 2011 r. czytamy natomiast, że "Telewizja Polska powinna zapewnić równe warunki udziału w debacie każdemu przedstawicielowi lub kandydatowi" m.in. poprzez "zapewnienie równego czasu na wypowiedzi" czy właśnie "przeprowadzenie debaty bez udziału publiczności w studiu". Tymczasem wydarzenie organizowane przez TVP ma się odbyć poza studiem telewizyjnym. 

Dziennikarz Tomasz Skory wskazuje również, że organizatorzy nie tylko planują udział w debacie widzów, ale też wybrali na jej miejsce powiat, w którym Andrzeja Dudę poparło ponad 60 proc. wyborców, a jego konkurenta tylko 18 proc.

Zaproponowane przez TVP zasady debaty prezydenckiej wywołały falę komentarzy w internecie. 

"Kuriozum" - pisze na Twitterze dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki. 

Głos w sprawie debaty zabrał również szef PO Borys Budka, posłanka Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej czy rzecznik PO Jan Grabiec.  

Szef sztabu kandydata KO Cezary Tomczyk oświadczył z kolei: "Nie ma takiej opcji, by debatę przed najważniejszymi wyborami od wielu lat przeprowadził tak naprawdę sztab Andrzeja Dudy". "Do tej pory myśleliśmy, że Andrzej Duda ma jednego szefa, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Teraz widzimy, że tą prezydenturą rządzą Adam Bielan i sztabowcy PiS" - ironizował.

Sam Trzaskowski zapowiadaną przez TVP debatę w Końskich określił jako "wiec".

"Wielokrotnie apelowałem do pana prezydenta o odwagę, żeby nie organizować kolejnej ustawki, bo słyszę, że jest organizowany wiec w Końskich, wiec PiS-owski za publiczne pieniądze" - mówił w czwartek (2 lipca) kandydat KO. Apelował też do prezydenta, "żeby takich wieców nie organizować za pieniądze publiczne i żeby stanąć do prawdziwej debaty". 

"Ja już byłem w TVP. Widziałem, jak ta debata wygląda. Pytania, które nie mają nic wspólnego z dzisiejszą rzeczywistością, z dzisiejszymi problemami Polek i Polaków. Pytania, które przede wszystkim odwołują się do tych sporów, które już dawno zostały rozstrzygnięte" - zaznaczał.

Rzecznik sztabu prezydenta Adam Bielan zapowiedział, że Andrzej Duda będzie uczestniczył w poniedziałkowej debacie w Końskich.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy