Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Tymochowicz: Duda pokazał, że jest niedojrzałym chłopcem

- Wbrew pozorom można rozstrzygnąć, kto wygrał tę debatę. Jednak pod warunkiem, że nie będziemy przykładać tej samej miary do różnych części. Debata składała się z trzech wyraźnych części i to trzeba rozgraniczyć - mówi w rozmowie z Interią Piotr Tymochowicz, doradca mediowy, specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego.

- Chciałbym przestrzec przed demonizowaniem tej debaty. Ona nie będzie miała większego wpływu na wynik i na sam proces wyboru - zaznacza Tymochowicz. - Mamy jednak prawo oczekiwać, że decydujące starcie będzie w czwartek. Ta druga debata może wpłynąć na wyniki wyborów, ale pod jednym warunkiem. Pod takim, że będzie wyrazisty, transparentny nokaut. Jeden z kandydatów musi znokautować drugiego. Jeżeli czwartkowa debata będzie w podobnym stylu co ta wczorajsza, taka remisowa, to Andrzej Duda ma zapewnione zwycięstwo pomiędzy 5-8 procent w stosunku do Bronisława Komorowskiego - podkreśla ekspert.

Część pierwsza: Andrzej Duda

Reklama

Według Tymochowicza część pierwszą debaty, w której dziennikarze zadawali pytania kandydatom na prezydenta, lepiej wypadł Andrzej Duda. - Tę część kandydat PiS wygrał 1:0 - mówi ekspert. - Duda był znacznie bardziej świeży. Wyglądał bardziej spontanicznie, gestykulował bardziej żywiołowo i trafniej ripostował. Mimo że to był monolog, to jednak był złożony z ripost - dodaje. 

Pan prezydent Komorowski wypadł "orwellowsko", plótł farmazony. Nieciekawe to wszystko było. Mało porywające.

Część druga: Komorowski korzystniej

- Sytuacja diametralnie zmieniła się w tej drugiej części debaty. Pan Komorowski przejął inicjatywę i wygrał z Andrzejem Dudą aż 5:0. Taki zwrot sytuacji nastąpił w momencie, kiedy prezydent zapytał, dlaczego pan Duda nie zwolnił etatu na uczelni. Od tego momentu Duda wykazał bezradność, kompletnie nie wiedział, co ma powiedzieć, a potem się, mówiąc potocznie - posypał. Zamienił się w ucznia zdającego egzamin przed tablicą. Pokazał, że jest niedojrzałym chłopcem, a nie kandydatem na prezydenta - surowo ocenia Tymochowicz. 

Część trzecia: Utarte schematy

Ekspert do spraw wizerunku zaznacza, że ostatnia faza debaty to był stek bzdur i farmazonów. - Z tego, co mówili kandydaci nic nie wynikało. Dobrze, że Andrzej Duda nie sięgnął do Bitwy pod Grunwaldem, i dobrze, że Komorowski nie sięgnął do Edwarda Gierka - mówi.  - To było mało ciekawe. Nie podobało mi się także stosowanie wyświechtanych zwrotów i stereotypów. To straszenie się nawzajem - PiS straszący Platformą i Platforma strasząca PiS-em. Miałem nadzieję, że obaj kandydaci pokażą coś nowego i coś oryginalnego. Natomiast pokazują ciągle to samo, te same schematy. I pokazują te schematy coraz gorzej - mówi Tymochowicz. 

- Ta debata niewiele zmieniła. Dalej sądzę, że ponad 50 procent wyborców Kukiza pójdzie zagłosować na Dudę, a pozostałe ok. 40 proc. zostanie w domu. Jednak to nie dlatego, że pan Duda porwał elektorat Kukiza, ale raczej dlatego, że już wcześniej był taki podział. Ta debata nic nie zmieniła - podsumowuje Tymochowicz.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama