Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Drzonek: Elektorat Kukiza jest nie do ruszenia przez Komorowskiego

- Wydaje mi się, że sztab PO założył z góry, że elektorat Pawła Kukiza jest nie do ruszenia przez Bronisława Komorowskiego - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. Według eksperta trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, kto zwyciężył w debacie. Jest jednak kilka jej punktów, na które warto zwrócić uwagę.

- Zanim odpowiemy na pytanie, kto wygrał tę debatę, musimy sobie odpowiedzieć na inne. Czy preferujemy zawodnika, który zachowuje się bardziej agresywnie, bardziej energicznie, być może nawet lekko łamiąc wcześniej ustalone zasady? Czy też lubimy bardziej zawodnika w pewnych momentach nawet ugrzecznionego, mniej energicznego, ale za to takiego, który wypowiada się wedle zasad, które zostały wcześniej przyjęte? - zaznacza Drzonek. 

Według politologa w pierwszej części debaty widać było, że Andrzej Duda wypadł poniżej oczekiwań. - Prezydent Komorowski niewątpliwie w pierwszej części debaty był tą stroną dominującą, wypadł powyżej oczekiwań. Natomiast bilans moim zdaniem jest zrównoważony, bo to jednak Duda na koniec powiedział, co chce zrealizować dla potencjalnych wyborców i generalnie dla Polaków. Powiedział, że chce przywrócić poprzedni wiek emerytalny i chce podwyższyć kwotę wolną od podatku. Te dwie kwestie są o wiele bardziej istotne dla większości Polaków niż in vitro, którym Platforma zaatakowała Dudę - mówi Drzonek.

Reklama

Ekspert zaznacza, że "Komorowski poprzez swoją ekspansywność, a w niektórych przypadkach nawet agresywność - może wydawać się jako ta strona, która wizualnie lepiej wypadła". Warto jednak zaznaczyć, że ludzie biorą pod uwagę także pewne meritum.

Kto przekonał nieprzekonanych?

Nie da się ukryć, że po tym, jak Paweł Kukiz zajął trzecie miejsce w pierwszej turze wyborów prezydenckich z wynikiem 20,8 procent, rozpoczęła się walka o głosy jego wyborców. Komu podczas debaty udało się przekonać do siebie tę grupę?

- W przypadku takich wystąpień graniczących z agresją, to one są zawsze dobrze oceniane przez największych zwolenników, natomiast nie są dobrze odbierane przez przeciwników. Wydaje się także, że większość osób niezdecydowanych również raczej negatywnie odbiera takie zaczepki. Moim zdaniem prezydent Komorowski zwracał się przede wszystkim do elektoratu PO, który zaczął odpływać. Chciał pobudzić ten elektorat, żeby w najbliższą niedzielę poszedł i zagłosował na niego - uważa Drzonek. 

- Komorowski w moim przekonaniu nie zwracał się do wyborców Kukiza. Zwolennikom Kukiza zaproponował "kiełbasę wyborczą", czyli referendum ws. JOW-ów, która przez wielu z nich została uznana za przejaw hipokryzji. To Duda bardziej zwracał się do elektoratu Kukiza - mówi ekspert. 

Politolog zaznacza, że sztab PO mógł założyć z góry, że "elektorat Pawła Kukiza jest nie do ruszenia przez Bronisława Komorowskiego". 

 - Jeżeli ci ludzie poszli za Kukizem na zasadzie takiej, że protestują przeciwko stanowi rzeczy, który obserwujemy w Polsce, to z tym jest utożsamiany Komorowski, a nie Duda. W związku z tym oni na Komorowskiego nie zagłosują. Nie wiadomo, czy zagłosują na Dudę, ale jest przynajmniej taka możliwość - podsumowuje politolog.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy