Reklama

Aleksander Kwaśniewski: Nie ma wątpliwości. PiS jest najsilniejszą partią

- Nie ma wątpliwości, że najsilniejszą partią, która zbierze najwięcej głosów w wyborach, będzie PiS, jednak wynik wyborów jest ciągle otwarty – zależy od mobilizacji elektoratu i umiejętności przekonania niezdecydowanych przez opozycję – ocenia Aleksander Kwaśniewski.

Były prezydent wspierał we wtorek kandydatów komitetu SLD, tworzonego przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, Wiosnę i Lewicę Razem, w Sosnowcu, gdzie lewicową listę otwiera szef SLD Włodzimierz Czarzasty. Kwaśniewski zachęcał do udziału w zbliżających się wyborach. Jego zdaniem, choć PiS pozostaje najsilniejszą partią, wynik głosowania nie jest przesądzony.

"Nie ma wątpliwości, że partią dzisiaj najsilniejszą, partią, która zbierze najwięcej głosów, będzie Prawo i Sprawiedliwość. Natomiast czy to będzie większość miejsc w parlamencie, czy to będzie blisko remisu, czy to będzie brak większości - to się okaże" - powiedział dziennikarzom b. prezydent.

Reklama

"To zależy od mobilizacji elektoratu; to zależy również od tego, jak jeszcze przez te dwa tygodnie te trzy bloki opozycyjne dotrą do swoich zwolenników i przekonają niezdecydowanych - szczególnie myślę o tych, którzy pierwszy raz pójdą głosować, o młodych ludziach" - dodał.

"Wynik ciągle jest otwarty, choć - jak mówię - przewaga dzisiaj PiS-u - także organizacyjna, finansowa, jest taka, że ta partia zbierze najwięcej głosów. Ale czy to wystarczy do rządzenia - tego nie wiem" - ocenił Kwaśniewski.

"Umiaru nie było w gwałceniu konstytucji"

Pytany o potencjalne porozumienie partii opozycyjnych po wyborach, były prezydent powiedział, że "polaryzacja w Polsce doprowadziła do tego, że mamy jasno narysowaną linię - z jednej strony jest PiS, z drugiej trzy bloki opozycyjne".

"Czy one będą w stanie się porozumieć, gdyby miały większość? To się okaże, ale to jest bardzo prawdopodobne, że porozumieją się. Sądzę, że gdyby do parlamentu weszła Konfederacja, to ona może znowu być takim dosyć, naturalnym może nie, ale partnerem dla PiS-u" - dodał Kwaśniewski.

Pytany o przywoływane wcześniej przez polityków PiS (m.in. w expose premier Beaty Szydło w 2015 r.) wartości "Pokora, Praca, Umiar" były prezydent ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość pokazało w rządzeniu, że nie respektuje tych trzech cnót.

"Umiaru nie było w gwałceniu konstytucji, umiaru nie było przy upartyjnianiu spółek Skarbu Państwa, przy zmianach kadrowych w polskim sądownictwie, umiaru nie było w przejęciu pełnej, a nawet więcej niż 100-procentowej kontroli nad mediami publicznymi; nie było też pokory, co widzimy po różnych zachowaniach polityków tego obozu" - skomentował.

"Niektóre programy społeczne należy ocenić dobrze"

"Praca? Tu można powiedzieć, że wiele pracy wykonano, tylko pytanie, czy ta praca służyła dobru wspólnemu czy nie. Na pewno są rzeczy - byłoby niesprawiedliwe powiedzieć, że PiS nie wykonał kilku rzeczy, które były potrzebne, i które należy ocenić dobrze, choćby niektóre programy społeczne, ale także to co kontynuowano w gospodarce, w budowaniu infrastruktury, co zaczęło się wiele lat temu, a co dzisiaj ma swój dalszy ciąg; więc ja tę pracę doceniam, natomiast praca, która służyła złej sprawie, a szczególnie, która służyła łamaniu, nadużywaniu konstytucji - to lepiej, żeby tej pracy nie było" - mówił b. prezydent.

Według niego, pokory i umiaru PiS-owi zabrakło np. w "ostatnich niejasnościach związanych z prezesem NIk-u, w aferze hejterskiej". "Nie było ani pokory, ani umiaru, kiedy rozdawano wysokie nagrody ministrom i ich zastępcom, nie było umiaru przy zmianach kadrowych, które dokonywano w bardzo wielu miejscach, a które kosztują nas jako kraj bardzo wiele, nie tylko w sensie pieniędzy podatników, ale także bezpieczeństwa" - wskazał.

Zdaniem Kwaśniewskiego, PiS-owi nie można odmówić pracy tam, gdzie chodziło o konsolidowanie i przejmowanie władzy, choć - jak podkreślił - docenia także pracę tej formacji w różnych dziedzinach życia, dzięki czemu - jak mówił - Polska dalej się rozwija. "W sprawach premii, lotów, hejterów - ani pracy, ani umiaru, ani pokory nie było" - podsumował.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy