Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Syria: Dziesiątki zabitych i rannych w eksplozjach w Damaszku

Ponad 40 osób zginęło, a 170 zostało rannych w dwóch potężnych zamachach bombowych w stolicy Syrii Damaszku w czwartek rano - podała syryjska telewizja. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w eksplozjach zginęło 50 osób, a rannych zostało ponad 100.

Państwowa telewizja poinformowała, że ataki zostały przeprowadzone przez "terrorystów" w dzielnicy Kazaz "w chwili, gdy ludzie udawali się do pracy, a uczniowie do szkół". TV dodała, że większość ofiar to cywile.

Eksplozje wstrząsnęły siedzibą wywiadu wojskowego ok. godz. 8 rano. Budynek wchodzi w skład kompleksu wojskowego.

Agencja AP relacjonuje, że służby medyczne na miejscu zbierają z ulicy ludzkie szczątki. Na miejscu eksplozji widać było spalone samochody osobowe i ciężarówki. Po eksplozjach pozostały dwa leje, jeden z nich głęboki na trzy metry, a szeroki na sześć; według mieszkańców wybuchy nastąpiły zaraz po sobie.

Reklama

Szef misji obserwacyjnej ONZ w Syrii generał Robert Mood, który udał się na miejsce wybuchów, zaapelował o pomoc w powstrzymaniu "strasznej przemocy" w Syrii. Zapytany, co chciałby przekazać sprawcom zamachów, odparł: "To nie jest rozwiązanie żadnych problemów (...). Jedynie przysporzy więcej cierpienia kobietom i dzieciom".

Zadaniem obserwatorów ONZ jest nadzorowanie obowiązującego w Syrii od 12 kwietnia kruchego rozejmu między rebeliantami a siłami reżimu prezydenta Baszara el-Asada.

Zdaniem Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka ataki, o których przeprowadzenie obwiniają się wzajemnie reżim i opozycja, "były najpoważniejsze w Syrii od początku rewolty", czyli marca 2011 roku.

Do ostatniej wielkiej eksplozji doszło w syryjskiej stolicy 27 kwietnia, kiedy zamachowiec samobójca zdetonował ładunki wybuchowe w pobliżu funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa; co najmniej dziewięć osób zginęło, a 26 zostało rannych.

Według Obserwatorium w wyniku konfliktu zbrojnego między przeciwnikami Asada a lojalnymi wobec niego siłami zginęło w ciągu ponad roku ponad 11 tys. ludzi. ONZ twierdzi, że w czasie represji wobec uczestników protestów śmierć poniosło ponad 9 tys. ludzi. Z kolei syryjskie władze mówią, że w aktach przemocy, za którymi stają wspierani przez zagranicę islamscy bojownicy, zginęło 2,6 tys. żołnierzy i policjantów.

PAP/IAR
Dowiedz się więcej na temat: zamachy | Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka | eksplozje | Syria

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy