Reklama

"Le Figaro": Francja atakuje cele IS w Syrii ze względów politycznych

Francja zaczęła ostrzał pozycji IS w Syrii, by zyskać argumenty w negocjacjach dotyczących syryjskiego konfliktu, w który angażuje się teraz Rosja. W związku z tym cele polityczne tej kampanii są równie ważne jak militarne - pisze w poniedziałek "Le Figaro".

W niedzielę Pałac Elizejski poinformował, że Francja rozpoczęła bombardowania sił dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Do tej pory francuskie lotnictwo było zaangażowane w naloty międzynarodowej koalicji na pozycje IS na terytorium Iraku.

W tej kampanii "chodzi nie tylko o to, by zmniejszyć zagrożenie terrorystyczne, jakie stanowi dla Francji Daesz (arabski akronim IS), ale również, a właściwie przede wszystkim o to, by zagwarantować Paryżowi silną pozycję w negocjacjach dotyczących przyszłości Syrii, które będą bardzo trudne" zważywszy na zaangażowanie Rosji - pisze francuski dziennik.

Reklama

Rozmowy te będą prowadzone w trakcie sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, która rozpoczęła się w poniedziałek w Nowym Jorku.

Podkreśla też, że "stawką niektórych operacji militarnych jest przede wszystkim wygrana polityczna i tak właśnie jest w przypadku francuskich ataków" na IS.

Paryż chce podbudować swoją pozycję podczas tych rozmów w chwili, gdy kilka czynników, a nade wszystko wojskowa pomoc Rosji dla syryjskiego reżimu, poważnie skomplikowało sytuację w Syrii, a w konsekwencji na Bliskim Wschodzie - wyjaśnia "Le Figaro".

Trwająca od roku operacja koalicji pod wodzą USA przeciw celom IS, które bombardują koalicyjne siły powietrzne nie przyniosła rezultatów; innymi słowy "nie doprowadziła do wycofania się dżihadystów" - przypomina "Le Figaro".

Tymczasem w ostatnich tygodniach polityczne rozwiązanie konfliktu w Syrii stało się sprawą niecierpiącą zwłoki, gdyż to on przyczynia się do narastanie kryzysu imigracyjnego w Europie i na Bliskim Wschodzie. Równie istotne jest to, że w tym samym czasie Rosja znacznie zwiększyła pomoc militarną i logistyczną dla reżimu prezydenta Baszara el-Asada. Moskwa również chce uzyskać dzięki temu silną pozycję w międzynarodowych negocjacjach.

"Mistrzowskie posunięcie taktyczne Rosji, która wzmocniła swe zaangażowanie militarne w Syrii wprowadziło wielkie zamieszanie w działaniach dyplomatycznych. Moskwa, odizolowana na scenie Międzynarodowej - ze względu na interwencję wojskową na Ukrainie - wkroczyła militarnie w ten konflikt, sprawiając, że jej udział w poszukiwaniu dyplomatycznych rozwiązań dla Syrii jest właściwie nieuchronne" - podsumowuje paryski dziennik.

Teraz zaangażowanie wojskowe Francji w walki toczące się w Syrii ma pomóc prezydentowi Francois Hollande'owi w negocjacjach, w których - jak obawia się Pałac Elizejski - "Amerykanów może kusić powtórka z rozwiązania z 2013 roku, kiedy to Waszyngton poparł propozycje Moskwy dotyczące zniszczenia syryjskich rezerw broni chemicznej" - pisze "Le Figaro".

Paryż nie chce innymi słowy, by Waszyngton, wobec impasu na Bliskim Wschodzie "zaakceptował rozwiązanie (proponowane) przez Rosję" - podkreśla paryski dziennik.

"Le Figaro" przyznaje jednak, że "Biały Dom ma daleko posunięte obawy co do intencji Władimira Putina w odniesieniu do Syrii".

Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że wierne Asadowi wojska są w odwrocie, a zatem bardziej realna staje się perspektywa, że "polityczną pustkę po załamaniu reżimu w Damaszku wypełni Daesz".

Francuskie władze były gotowe przystąpić do nalotów na siły Asada w Syrii w 2013 roku, zanim prezydent USA Barack Obama wycofał się z tego planu, a Waszyngton przyjął zaproponowane przez Rosję rozwiązanie polegające na zmuszeniu Asada do pełnej rezygnacji z arsenału broni chemicznej.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy