Reklama

Prof. Miłosz Parczewski przestrzega, aby nie lekceważyć wariantu Omikron

Istnieje duże ryzyko, że za chwilę hospitalizacji osób z COVID-19 będzie więcej - powiedział specjalista chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski. Przestrzegł, aby nie lekceważyć wariantu Omikron - szczególnie w przypadku osób starszych. Jak zaznaczył, dane dotyczące łagodnego przebiegu choroby pochodzą częściowo z krajów afrykańskich, w których społeczeństwo jest młodsze.

- Piąta fala COVID-19 rozpędza się - niestety - zgodnie z przewidywaniami, właściwie co do przecinka. Mówiliśmy o zwiększeniu liczby przypadków w drugiej połowie stycznia i to dokładnie się sprawdza. Prawdopodobnie w kolejnych dniach będzie coraz więcej nowych przypadków zakażeń - powiedział lekarz naczelny do spraw COVID-19 w szczecińskim szpitalu wojewódzkim prof. Miłosz Parczewski.

Dodał, że nie przełożyło się to jeszcze na liczbę hospitalizacji, ale, jak przypomniał, większa liczba hospitalizacji i zgonów jest opóźniona o około dwa tygodnie względem fali wzrostu zakażeń.

Reklama

- Istnieje duże ryzyko, że za chwilę hospitalizacji będzie więcej. Nawet jeżeli Omikron jest wariantem łagodniejszym, statystyki liczb się nie oszuka - jeśli zakażeń będzie dużo (a prawdopodobnie tak będzie), pewien procent osób będzie zagrożony ciężkim przebiegiem choroby, co może spowodować zajęcie łóżek covidowych i ograniczenie w funkcjonowaniu służby zdrowia - wskazał prof. Parczewski.

Ładowanie...

Prof. Parczewski: Liczba przypadków nie znaczy, że dzieje się coś złego

Lekarz przestrzegł, aby nie lekceważyć wariantu Omikron - szczególnie w przypadku osób starszych. Jak zaznaczył, dane dotyczące łagodnego przebiegu choroby pochodzą częściowo z krajów afrykańskich, w których społeczeństwo jest młodsze.

- Jeśli osoba starsza jest niezaszczepiona, a mamy w Polsce jeszcze istotny procent takich osób powyżej 60. roku życia, ryzyko, że zakażenie skończy się ciężko lub źle, jest istotne i wzrasta z każdym rokiem życia - zaznaczył lekarz.

Przypomniał też, że podawana liczba nowych przypadków zakażeń zależy też od dostępu do diagnostyki, który jest dużo szerszy, a zakażenie koronawirusem jest diagnozowane szybciej, niż na początku pandemii.

- Sama liczba przypadków nie znaczy wcale, że dzieje się coś złego - w drugiej fali nie diagnozowaliśmy trzech z czterech zakażonych pacjentów. Im więcej osób będziemy "wyłapywać", tym większa będzie podawana liczba przypadków i to wcale nie znaczy, że sytuacja jest dramatyczna - zastrzegł prof. Parczewski.

Zaznaczył, że szybkość diagnostyki powoduje też szybsze odizolowanie zakażonej osoby, dzięki czemu wirus nie będzie transmitowany dalej.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Prof. Miłosz Parczewski | Pandemia koronawirusa | pandemia

Reklama

Reklama

Reklama